Historia Miłosza - Blog

dziękuję

Czy moja historia może być przykładem jak można się podnieść z pozornie beznadziejnej sytuacji? Nie chcę w tej chwili podawać gotowej recepty jak walczyć o jakość życia skrajnie urodzonego wcześniaka, a jedynie opowiadam o tym, jak sobie radzę z Miłoszem w  trudnych momentach naszego życia. Myślę, że każdy z Was z tego bloga czerpie coś innego, ale równie cennego. Dla mnie najważniejsza jest nadzieja, która daje mi siłę. Mam to szczęście mieć przy sobie ludzi, dla których jestem ważna, teraz widzę i doceniam, że im na mnie zależy. Dziękuję.

Po cichu zastanawiam się ile już osób poznało naszą historię…

Jeden Komentarz

  • Sabina

    Justyś wielkie Szapo Ba!!! Jesteście wielcy. Naprawdę! Blog robi wrażenie, łezka w oku się kręci i niedowierzanie ile człowiek jest w stanie znieść .Program tygodniowy to jakiś koszmar. Podziwiam!

    Mam wielką nadzieję i z całego serca życzę by przewrócić następną kartę tej książki i w końcu mieć szczęśliwe zakończenie. A tak też będzie wierzę w to, jesteście wspaniałymi rodzicami i Miłoszek na pewno w przyszłości Wam podziękuje!!!
    Szapo Ba!!!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *