• Historia Miłosza - Blog

    dwa dni bez taty

    Dwa dni urlopu i czas spędzony sam na sam z Miłoszkiem. Piękna perspektywa. Tak miało być. A jak było? Zadaje sobie pytanie. Było momentami ciężko. Bez taty to już nie jest to samo. Jestem pełna podziwu dla mojego męża, jak to sobie poukładał odkąd wróciłam do pracy. Starałam się jak mogłam. Miłosz był nakarmiony, dowieziony na zajęcia, werandowany itp. Wszystko było tak jak zawsze, z wyjątkiem tego, że nie było z nami taty. Po Miłoszu było widać, że tęskni. A ja razem z nim. To był też czas na budowanie pozytywnych relacji pomiędzy nami. Chcę, żeby wiedział, że może na mnie liczyć, że go kocham. Jest cudownym dzieckiem, pełnym niespodzianek.…