Historia Miłosza - Blog

dwa dni bez taty

Dwa dni urlopu i czas spędzony sam na sam z Miłoszkiem. Piękna perspektywa. Tak miało być. A jak było? Zadaje sobie pytanie. Było momentami ciężko. Bez taty to już nie jest to samo. Jestem pełna podziwu dla mojego męża, jak to sobie poukładał odkąd wróciłam do pracy. Starałam się jak mogłam. Miłosz był nakarmiony, dowieziony na zajęcia, werandowany itp. Wszystko było tak jak zawsze, z wyjątkiem tego, że nie było z nami taty. Po Miłoszu było widać, że tęskni. A ja razem z nim. To był też czas na budowanie pozytywnych relacji pomiędzy nami. Chcę, żeby wiedział, że może na mnie liczyć, że go kocham. Jest cudownym dzieckiem, pełnym niespodzianek. Jedyny i wyjątkowy. Dla mnie te dwa dni były ekstremalnym doświadczeniem, które wymagało mobilizacji sił. Każda minuta była tak samo ważna. Życie gna do przodu. A ta moja gonitwa nabrała nowego wymiaru, odkąd jest Miłosz. Sens życia, który zaczyna się o świcie od zrobionego mleka, a kończy się na bajce czytanej codziennie na dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *