Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

diagnoza

Do wielu lekarzy specjalistów, do których Miłosz uczęszcza, doszedł jeszcze jeden: chirurg dziecięcy. Od pewnego czasu zaczęła mnie niepokoić pachwina mojego syna. Chirurg potwierdził moje przypuszczenia: przepuklina pachwinowa. Miłosza czeka kolejna operacja. Z samym zabiegiem nie musimy się spieszyć. Sytuacja nie jest aż tak poważna jakby się mogło wydawać. Przepuklina sama się chowa jeśli Miłosz się położy, więc nie muszę niczego wciskać, jak to często bywa w takich przypadkach. Ustaliliśmy z lekarzem, że najbardziej optymalnym terminem dla Miłosza będzie sierpień, tak aby nie przerywać teraz jego dynamiki rozwoju. Po operacji czeka nas tygodniowa przerwa w rehabilitacji ruchu.

zwierzyniec

IMG_5475  IMG_5466  IMG_5444  IMG_5430
Niedzielne popołudnie spędziliśmy razem na spacerze w zabytkowym parku krajobrazowym znajdującym się w Świerklańcu. Na terenie parku położone jest Rogate Ranczo (Mini Zoo) w otoczeniu pięknego jeziora, unikalnych XVIII wiecznych drzew i roślin, które pozwala na obcowanie z naturą i ze zwierzętami.

Zieleń przyrody działa na mnie uspokajająco, odświeżająco i przywraca równowagę. A patrząc na niebo widzę sporo wszelkich niebieskości. Kolor niebieski gromadzi we mnie energię, wycisza i dostatecznie relaksuje. Miłosz jest dzieckiem, który chłonie świat wszystkimi zmysłami, a na dworze bodźców nie brakuje. Dzisiaj mógł do woli obserwować świat, który go otacza.

Nie ma jednej definicji szczęścia. I nie ma prostej recepty na to, by je osiągnąć. Każdy może je odczuwać po swojemu. Niedziela spędzona z rodziną dała mi dużo osobistej satysfakcji. Patrząc na uśmiechniętą buzię syna cieszę się, że jest z nami. Niewiele mi do szczęścia potrzeba.

IMG_5494  IMG_5461IMG_5488  IMG_5490

terapia w wodzie

IMG_5415  IMG_5387  IMG_5383  IMG_5395

Od dłuższego czasu chciałam żeby Miłosz chodził systematycznie na basen. Trochę podzwoniłam, popytałam i w końcu udało mi się znaleźć odpowiednią osobę i miejsce. W lutym ostatecznie wspólnie zdecydowaliśmy, że zaczynamy zajęcia jak tylko zrobi się cieplej. Dzisiaj odbyły się pierwsze zajęcia.

Dla mnie jako mamy pierwsze wrażenie było niesamowite. Od pierwszej minuty było widać, że świetnie razem się „dogadują”. Ta nić porozumienia dała mi ogromną satysfakcję z dobrze dokonanego wyboru. Było widać, że fizjoterapeuta w swojej codziennej pracy wykorzystując ogromny potencjał terapeutyczny środowiska wodnego pracując z moim dzieckiem bardzo się angażuje w to co robi. Niewątpliwie dodatkowym atutem jest to, że w indywidualnej terapii w wodzie stosuje dwie metody: Watsu i Halliwick.

Fizjoterapeuta był pozytywnie zaskoczony z reakcji Miłosza. Na pierwszych zajęciach nie było potrzeby oswajać go z wodą co bardzo rzadko się zdarza u takich maluchów. Jedno jest pewne, Miłosz uwielbia wodę i z radością pluskał się w basenie. Jednak dla mojego syna zajęcia na pływalni to nie tylko zabawa. Dzięki nim może się zahartować, poprawić koordynację ruchów i wzmocnić wszystkie mięśnie. Niewątpliwie mój syn na basenie czuje się jak ryba w wodzie dlatego wspólnie z fizjoterapeutą podjęliśmy decyzję o kontynuacji naszych spotkań raz w tygodniu.

Dla mnie wyprawa na basen to była miła odmiana. Cieszę się, że mogę mu towarzyszyć w nowych doświadczeniach. Wychodzę z dzieckiem między ludzi, robię coś innego, przełamuję codzienną rutynę i po prostu cieszę się radością Miłosza.

neurologopeda

Konsultacja neurologopedyczna:

Zalecenie:

  • stawiamy na coraz większą samodzielność (posiłki w coraz większym stopniu Miłosz ma zjadać samodzielnie),
  • wprowadzamy widelec w samodzielnym użyciu.

Ocena:

Progres rozwojowy bardziej niż zadowalający. Miłosz pozostaje w kategorii dziecka do monitoringu. Kolejna wizyta w lipcu.

świąteczny prezent od Miłoszka

W Święta Bożego Narodzenia Miłoszek podarował mi swój pierwszy siad przez rotację miednicy. Mój syn postanowił kultywować tradycję obdarowywania i w Święta Wielkanocne po raz pierwszy sam przeszedł z siadu prostego do klęku, a następnie wstał! Aby przejść do takiej pozycji potrzebuje podporu w postaci ławeczki lub łóżeczka (albo brzucha taty). Jakość wykonywania tej funkcji na razie nie jest imponująca jednak dzisiaj mogę śmiało przyznać, że mój syn potrafi sam wstać, a to naprawdę bardzo duże osiągnięcie, zwłaszcza jeśli sobie uświadomimy że jego wiek korygowany to 12,5 miesiąca.

mały zdobywca szczytów

IMG_5223

Aura dziś wiosennie wspaniała przywitała nas o poranku, co też skłoniło nas do kolejnego wyjazdu w góry. Choć prognozy zapowiadały przelotny deszcz i burze po godzinie 14:00, to ostatecznie nas nie odstraszyło. Perspektywa ładnego dnia z przygodą w tle zmobilizowała nas do wyjścia z domu. Zapowiadała się ciekawa wycieczka na Jałowiec stojący w cieniu Babiej Góry, która skupiała naszą uwagę, bo wybrana trasa daje możliwość zerkania na nią w wielu punktach widokowych. W założeniu mieliśmy wybrany niezbyt długi szlak w sam raz na poniedziałek wielkanocny. Pokonany dystans podczas wycieczki to 16,31 km w czasie 4 godzin. Warto zaznaczyć, że był to pierwszy szczyt z pasma Beskidu Żywieckiego i jak dotąd najwyższy zdobyty z Miłoszem. Jałowiec słynie ze wspaniałej rozległej panoramy. Jego zbocza są w całości zalesione, ale za sprawą polany widoki ze szczytu są zachwycające. Pogoda ostatecznie dopisała, szlak w całości pokonaliśmy bez ani jednej kropli deszczu.

Zdobyty szczyt:

  • Jałowiec (1111 m.n.p.m.)

IMG_5269  IMG_5281IMG_5329  IMG_5330
    jałowiec   

 

mały zdobywca szczytów

IMG_5105  IMG_5159

Sezon górski 2014 oficjalnie został rozpoczęty! Na pierwszą trasę wybraliśmy niezbyt długi szlak w Beskidzie Małym. W powietrzu czuć było lekko chłodną rześkość o poranku i zapach wiosny pobudzający siły witalne. Początkowo droga na szczyt wybranym szlakiem biegła asfaltem, aby po niedługim czasie wprowadzić nas na leśne ścieżki. Las jeszcze wpuszcza dużo światła, niebawem jednak zazieleni się i stworzy zwartą koronę. Spokojnie nabieraliśmy wysokości, bez pośpiechu, a co najważniejsze w ciszy i w spokoju. Na szczycie pojawiła się rozległa łąka i polana, i oczywiście ładne panoramy. Ścieżka ze szczytu schodziła w dół dość stromo. Pokonujemy ten odcinek w deszczu. Ostatecznie docieramy do krawędzi lasu i pierwszych zabudowań Międzybrodzia Bialskiego. Jesteśmy jeszcze przez chwilę na pewnej wysokości z której mamy panoramę na Jezioro Międzybrodzkie.

Przebyty dystans 11,6 km pokonaliśmy w nieco ponad trzy godziny, nie licząc przerwy na posiłek przy schronisku. Obawiałam się trochę o trening czystości Miłosza, czy taka wyprawa na cały dzień nie zakłóci jego przyzwyczajeń. Nic takiego nie miało miejsca, poradził sobie zarówno dobrze jak w domu tak i w trudnym terenie! Wycieczka była też okazją do przetestowania nowego profesjonalnego nosidła. Niebywałą zaletą jest to, że dziecko w nim transportowane czuje się naprawdę komfortowo.

Zdobyty szczyt:

  • Hrobacza Łąka (828 m n.p.m)

IMG_5152  IMG_5149IMG_5184  IMG_5191
IMG_5173  IMG_5177      mapa2

 

Wielkanocny kurczak

Mam w sobie gdzieś głęboko w sercu na dnie skryte umiejętności z dziedziny plastyki. Dzisiaj widzę potrzebę i celowość prowadzenie takich działań związanych konkretnie z tą tematyką z moim synem. Oczywiście nie chodzi mi o  kształtowanie przyszłego plastyka w domu (czy też spełnienie moich niezrealizowanych planów), ale otwartej osoby, z umiarkowanymi zdolnościami, która potrafi czerpać radość z działań manualnych dobrze się przy tym bawiąc.

Kolejna praca wykonana wspólnie jest gotowa. Nie było łatwo. Miłosz jest już dużym chłopcem i potrafi wyrazić swoje zdanie. Osiągnięcie zamierzonego celu nie udało się. Miłosz dzielnie odbijał rączkę i udało mu się to zrobić w mojej ocenie bardzo dobrze tylko 9 razy (potrzeba było znacznie więcej). Dlatego też ostatecznie zdecydowałam się zrobić kolorowe kserokopie kartek świątecznych w takiej ilości aby dotarły do wszystkich na czas. Zostawiłam sobie jedną na pamiątkę, może za jakiś czas powtórzymy to i zobaczymy jak rośnie?

IMG_4781

Z okazji Świąt Wielkanocnych przesyłam dla wszystkich naszych przyjaciół garść refleksji związanych z tym pełnym zadumy, ale jakże radosnym czasem. Korzystając z wyjątkowej okazji życzymy wszystkim naszym sympatykom, przyjaciołom i rodzinie oprócz życzeń wypełnionych nadzieją budzącej się do życia wiosny i wiary w sens życia, chcemy złożyć najserdeczniejsze podziękowania. To dzięki Wam i Waszemu wsparciu krok po kroku budujemy lepsze jutro dla naszego syna Miłosza. Z całego serca wierzymy, że razem osiągniemy więcej. Bądźcie z nami w stałym kontakcie – my potrzebujemy was wszystkich i każdego z osobna. Zależy nam na osiągnięciu samodzielności mojego dziecka w życiu. Życzę wszystkim spędzenia Świąt Wielkiej Nocy w atmosferze miłości i spokoju, a także siły do pokonywania napotkanych trudności. 

IMG_5049

podziękowanie

IMG_5067

Warto wspomnieć, że o wyjątkowej opiece jaką Szpital Specjalistyczny nr 2 w Bytomiu (blok V) otacza swoich małych pacjentów świadczą liczne podziękowania, które są wyeksponowane na Oddziale Noworodkowym. Miłosz niedawno skończył korygowany rok i z tej okazji przygotowaliśmy prezent dla Pani Ordynator, która od pierwszych chwil narodzin czuwała nad moim synem jak Anioł Stróż. Nie było wątpliwości co to będzie! Specjalne podziękowania i krótka historia ze zdjęciami została oprawiona w ramkę i wręczona. Wyjątkowy był też dzisiejszy dzień wyznaczony na wspólne spotkanie, bo przecież Święta Wielkanocne to czas niezwykły. Czas refleksji i zadumy, ale również radości z możliwości bycia razem z najbliższymi sercu. A dobra, inspirująca rozmowa z wyjątkową osobą daje niesamowitą energię i poczucie, że to co robimy jako rodzice jest dobre dla naszego Miłoszka.

IMG_5082  IMG_5088

ortezy – łuski stabilizujące

IMG_5037  IMG_5041  IMG_5042  IMG_5043

Jednym z zaleceń neurologa Miłosza na ostatniej wizycie było zastosowanie ortez. Sprawami formalnymi zajęła się fizjoterapeutka. Ona również umówiła nas na przymiarkę ortez dla mojego syna. Dobór odpowiednich jest znacznie trudniejszy niż mogłoby się wydawać. Przez prawie godzinę trzy osoby debatowały nad tym, która orteza będzie dla Miłosza najlepsza. Ostatecznie wybrano Jump Start Kangaroo, standardowe łuski do stosowania przy chodzeniu na palcach. Czas oczekiwania to maksymalnie 3 tygodnie, niestety ja dostałam przesyłkę po czterech tygodniach w dodatku ortezy są nieco za duże i muszą być przycięte. To niesamowite jak kawałek plastiku/silikonu korzystnie wpływa na dziecko. Łuski mają powodować prawidłowe ułożenie stopy przy wstawaniu i chodzeniu, Miłosz ma tendencję do stania na palcach i okazuję się że zastosowanie łuski rzeczywiście powoduję u niego prawidłowe ułożenie stopy. Teraz kiedy idzie, nacisk jest na piętę czyli tak jak być powinno. Jedynym minusem ortez jest ich cena: 1 600,00 zł. Co prawda NFZ refunduje 1 000,00 zł ale taka refundacja przysługuje dziecku raz na trzy lata, a Miłosz następną (większą) będzie potrzebował w najlepszym przypadku za rok.