Miesięczne archiwum: Maj 2014

mały zdobywca szczytów

IMG_6050  IMG_6061
IMG_6095  IMG_6103

Po konsultacji w Krakowie udaliśmy się dalej na południe w celu zdobycia Lubonia Wielkiego. Prognoza pogody nie nastrajała zbyt optymistycznie; miała być burza, ale byłam dobrej myśli, przecież prognozy nie zawsze się sprawdzają. Chłopcy zabrali mnie na „bezpieczną wyspę” tak nazwałam Beskid Wyspowy w ramach obchodów zbliżającego się mojego święta. Mąż wybrał żółty szlak z Rabki-Zaryte, tzw. Perć Borkowskiego prowadząca przez rezerwat przyrody. Jest to najtrudniejszy szlak w obrębie rezerwatu i zarazem najciekawszy z kilku szlaków prowadzących na ten szczyt. W obrębie rezerwatu, znajdującego się na podszczytowych partiach południowo-wschodnich zboczy zostałam zaskoczona krajobrazem zupełnie odmiennym od beskidzkiego. Szlak prowadził bowiem dużym gołoborzem, wśród złomowiska luźnych skał i pionowego urwiska. W grupie skał zwanych Dziurawymi Turniami znajduje się 13 jaskiń i szczelin skalnych. Byliśmy bardzo zaskoczeni trudnością szlaku. W naszej ocenie jest to najtrudniejszy odcinek w całych Beskidach. W oddali było słychać dolatujące do ucha grzmoty. Strach przed burzą narzucał szybkie tempo marszu, jednak słońce towarzyszyło nam przez całą wędrówkę. Szczyt Lubonia Wielkiego (1022 m.n.p.m.) przy dobrych warunkach pogodowych oferuje piękną panoramę, wkoło na horyzoncie kłębiły się czarne chmury, których widok robił niesamowite wrażenie. Z niechęcią opuściłam to miejsce. Miłe wspomnienie spędzonego wolnego czasu nie pozwala myśleć o niczym innym w drodze powrotnej. Dla nas to był wyjątkowy, magiczny czas. Filmy z wyprawy zobaczyć można na kanale youtube Miłosza.

W drodze powrotnej samochód zaczął wydawać bardzo niepokojące dźwięki. Nie chcieliśmy ryzykować i skorzystaliśmy z usługi assistance. W miarę szybko dotarła do nas laweta i szczęśliwie dowiozła nas do domu. Auto jest już w warsztacie samochodowym, obiecali nam możliwie szybką naprawę, aby nie przerywać rehabilitacji Miłosza.

Mimo takiego niespodziewanego zakończenia, zaliczam ten dzień do udanych. Byłam z rodziną, mogę na nich liczyć!

aminokwasy

W sobotę w Krakowie odbyła się kolejna już konsultacja z neurologiem praskiego centrum leczenia aminokwasami. W ocenie lekarza specjalisty Miłosz znacznie podgonił swoich rówieśników. Rozwój motoryczny Miłosza jest na tyle stały, że w tej chwili możemy się skupić na rozwoju umysłowym. Motoryka sama podąża właściwym torem.

bezcenne chwile

IMG_6009  IMG_6036

Spędzając wolny czas z synem na placu zabaw, nie muszę się nigdzie śpieszyć, mam doskonałą okazję, by spędzić trochę chwil ze swoim maluchem. To dla mnie szansa by lepiej poznać własne dziecko, patrzę jak radzi sobie w nowych sytuacjach, jak reaguje na inne dzieci. Widzę go w innym otoczeniu i w innym świetle, to mój nieustraszony bohater, który jest ciekawy wszystkiego wokół. Plac zabaw to niewątpliwie miejsce stworzone z myślą o dzieciach i rodzicach. To był czas na upust rozpierającej nas energii, a ja miałam pewność, że Miłosz spędził popołudnie na powietrzu i na pewno się nie nudził.

chirurg dziecięcy

W GCZDZ w Katowicach na Oddziale Chirurgii i Urologii udało mi się wstępnie ustalić termin wykonania operacji przepukliny pachwinowej u syna na 25 sierpnia 2014 roku. Zgodnie z ustaleniami z lekarzem i fizjoterapeutką najlepszy czas na wykonanie zabiegu będą wakacje, kiedy Miłosz ma już zaplanowaną dwutygodniową przerwę w rehabilitacji.

neurochirurg

Zaplanowana na maj wizyta u neurochirurga za nami. Specjalista nie ma zastrzeżeń do syna. Zaproponował w trybie planowym wykonanie rezonansu. Zgodnie z zaleceniem bezpośrednio po konsultacji w poradni udałam się na Oddział Neurochirurgii gdzie został ustalony termin na 30 lipca 2014 roku. Miłosz będzie przyjęty na Oddział, następnie zostanie wykonane badanie MR i w tym samym dniu zostanie wypisany do domu.

ciepło-zimno

IMG_5939  IMG_5940  IMG_5933
IMG_5952  IMG_5950  IMG_5963

Miłosz nieustannie i radośnie eksploruje rzeczywistość, która go otacza wokół, za pomocą wszystkich zmysłów. Jednym z nich jest wzrok, dzięki któremu może cieszyć oczy np. kolorami, których nie potrafi jeszcze nazwać. Pisząc o tym mam świadomość tego, że był długi czas kiedy z Miłoszem nie było kontaktu wzrokowego i nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie czy widzi, tylko dr Pojda powtarzał, że ze wzrokiem sam sobie poradzi. Tak też się stało. Dzisiaj lubi opuszczać swój pokój i kierować swoje kroki do kuchni. Tam zawsze znajdzie się coś ciekawego do zrobienia i coś dobrego do zjedzenia. Wspólne przygotowywanie deseru z dzieckiem to nauka i doświadczanie na wielu płaszczyznach: dotykamy zimnego ciasta prosto z lodówki, które jest twarde jak kamień, cukier puder to nic innego jak słodki biały pył, który nie wiadomo jak, ale zawsze jest wszędzie wokół, a nagrzany piekarnik świeci jasnym, przyjemnym światłem i buczy. Wyciągnięte ciastka z piekarnika są gorące i dwukolorowe lub jak wolisz ciemne i jasne. Tak dziecko doświadcza i dostrzega różnice, uczy się. Kuchnia staje się miejscem gdzie radośnie wspólnie spędzam czas z dzieckiem. Miłosz poznaje świat w swobodnym kontakcie z otoczeniem.

pionizacja

Mija dokładnie miesiąc od kiedy Miłosz zaczął samodzielnie (lub prawie samodzielnie) wstawać. Po miesiącu ćwiczeń widać wyraźną różnicę. Dzisiaj Miłosz kiedy tylko zauważy coś czego może się złapać, natychmiast to robi, przechodzi do klęku i wstaje. Wszystkie te czynności wykonuje znacznie swobodniej, pewniej i szybciej.

youtube

Postanowiłam utworzyć własny kanał z filmami Miłosza na popularnym serwisie youtube. Syna filmuję w różnych sytuacjach niemal każdego dnia. Ponieważ wiele z filmów nie ma nic wspólnego z tematami opisywanymi na blogu, a chciałabym je pokazać, będę je umieszczać właśnie w serwisie youtube. Myślę, że będzie to doskonałe uzupełnienie mojego bloga. Aktualnie dodałam kilka starych filmów. Każdy z nich opatrzony jest odpowiednim opisem sytuacji i datą wykonania. Baza filmów będzie na bieżąco uzupełniana nowymi poczynaniami mojego syna. Aby otworzyć kanał Miłosza można nacisnąć logo YouTube znajdujące się po prawej stronie bloga. Nastąpi automatyczne przekierowanie. Można też wpisać bezpośrednio w wyszukiwarce serwisu youtube „Miłosz Pałaszewski”.

gofry

IMG_5868  IMG_5872
IMG_5894  IMG_5885

Gofry są dla mnie symbolem wakacji, beztroskich i słodkich chwil. Każdy z nas kto choć raz spróbował takich kupionych w budce, sam przyzna, że są wyjątkowe. Teraz kiedy za oknem pada deszcz, chcę dać moim mężczyznom odrobinę słońca. Kilka lat temu kupiłam gofrownicę. Próbowałam wielu różnych przepisów, ale nie byłam zadowolona z końcowych efektów. Dzisiaj podjęłam kolejną próbę z małym pomocnikiem. Udało się! Nie mogłam własnym oczom uwierzyć, wyszły lekkie i chrupiące, zjawiskowo smaczne. Ostatecznie trzeba jeszcze popracować nad kształtem, tak aby wszystkie kostki były równe… Będziemy częściej je robić i nabierzemy wprawy. Okazuje się, że dobry przepis to gwarantowany sukces.

Przepis na gofry:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju słonecznikowego
  • 2 jajka

Wszystkie składniki oprócz białek zmiksować na jednolitą masę. Białka ubić na sztywną pianę i wymieszać z ciastem. Piec przez około 2 – 3 minuty.