Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

12 wspaniałych mam w kalendarzu RFPN

IMG_8927  IMG_8907

W ostatnią niedzielę września rozpoczęły się kolejne sesje zdjęciowe do wyjątkowego kalendarza. W specjalnym kalendarzu ściennym na rok 2015 wystąpią mamy podopiecznych Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym z Chorzowa. Projekt ma zwrócić uwagę nie tylko na niepełnosprawne dzieci, którymi opiekuje się fundacja, ale również na ich mamy, kobiety niezwykłe i silne. Jestem jedną z 12 mam. Sesja zdjęciowa odbyła się w pięknie położonym hotelu Poziom 511 na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, który udostępnił wnętrza na czas zdjęć nieodpłatnie. Pomysłodawcą i koordynatorem projektu jest Olga Kostrzewska-Cichoń, prywatnie mama Kalinki, która jest jedną z podopiecznych fundacji. Swoje usługi zaoferowali również Klaudia Krabes i Piotr Najuch, czyli wizażystka i fotograf.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o projekcie, nie miałam wątpliwości co do tego aby wziąć w nim udział. Spodobała mi się idea akcji charytatywnej, mogłam zrobić coś dobrego dla innych. To wspaniałe wydarzenie, które pozwoliło mi się oderwać od codzienności. To niewątpliwie był mój dzień. Począwszy od niewielkich przygotowań: wizyta u fryzjera (już nie pamiętam kiedy byłam!), zmiana koloru włosów i małe szaleństwo zakupowe. Niezwykłe uczucie pozytywnych emocji towarzyszyło mi podczas wykonywania profesjonalnego makijażu oraz samej sesji zdjęciowej. Byłam w centrum uwagi, choć na co dzień zwykle unikam takich sytuacji, tu poczułam, że dla fundacji jestem kimś wyjątkowym. Oddałam cząstkę siebie dla podopiecznych z ogromną wdzięcznością i radością. Poczułam się jak prawdziwa kobieta.

Przyjazd na sesję zdjęciową na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej połączyłam z odpoczynkiem w pięknym otoczeniu. Korzystając ze słonecznej pogody po skończonej sesji wybraliśmy się całą rodziną na spacer. Szlakiem czerwonym i niebieskim zrobiliśmy pętlę, która zaczynała się i kończyła przy hotelu Poziom 511. Spacerowaliśmy szlakiem wśród skałek wokół zamku Ogrodzieniec mijając Gołębnik, Okręt, Opaleńce. To niewątpliwie piękna i niedługa trasa (około 2 godzin) z dala od tłumów napierających na zamek, to jak wisienka na torcie na koniec dnia, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

IMG_8946

utrzymanie równowagi

Jednym z zadań, nad którymi dzisiaj skupia się fizjoterapeutka Miłosza jest utrzymanie równowagi. Aktualny rekord wynosi 30 sekund. Pewnie wielu z was teraz się uśmiechnęło. Proszę mi wierzyć, to naprawdę wielki wyczyn! Kliny rehabilitacyjne, które są za Miłoszem, w tym ćwiczeniu służą jako ścieżka do chodzenia do przodu i do tyłu (a właściwie w odwrotnej kolejności). Następnie fizjoterapeutka puszcza syna a ten utrzymuje równowagę, z większym lub mniejszym skutkiem. Zazwyczaj jest to ćwiczenie, które kończy rehabilitację. Na załączonym filmie widać również jak Miłosz sygnalizuje o swoich potrzebach fizjologicznych. Położona ręka na majtkach to sygnał, że trzeba zrobić przerwę i pójść do łazienki na siusiu.

A jak wygląda rehabilitacja?

Zajęcia trwają 45 minut. Przez ten czas Miłosz nieustannie poddawany jest ćwiczeniom, które jedne mięśnie rozciągają, inne skracają. Takich 45 minutowych zajęć ruchu mój syn ma w tygodniu aż 5. Do tego dochodzi terapia wzroku, basen, muzykoterapia i logopeda. Niedawno pożegnaliśmy Krecika. Kolejne zajęcia z hipoterapii odbędą się w kwietniu przyszłego roku. Są również wizyty u specjalistów – neurologopeda oraz neurolog. NFZ finansuje 120 godzin zajęć i wizyt rocznie. Jak łatwo wyliczyć przypada po 2,5 zajęcia na tydzień. Jeśli dziecko wymaga częstszej rehabilitacji, a takim dzieckiem jest Miłosz, to pozostałą terapię musi sfinansować sobie sam. Oprócz tego Miłosz wykonuje ćwiczenia w domu. Tutaj podział jest jasny. Tata ćwiczy z Miłoszem przy drabince, ławeczce i na macie. Ja „prowadzę” zajęcia pedagogiczne oraz poprawiające motorykę małą. Ostatnim naszym sukcesem jest budowa ruchomej piramidy (film dostępny w serwisie youtube). Aby dziecko podołało tylu ćwiczeniom musi odbierać wszystko jako zabawę i jak na razie to nam się udaje. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że Miłosza nie muszę do niczego zmuszać. Jest dzieckiem bardzo chłonnym i ciekawym wszystkiego.

Jak nas widzą inni?

Kilka dni temu, a właściwie minął już tydzień, podczas rodzinnego spaceru przypadkowo spotkaliśmy ciocię i wujka. Pierwszy raz zobaczyli Miłosza. Rozmowa nie trwała długo. Jednak uderzyło mnie jedno zdanie: „nic nie wiedzieliśmy, że spotkało was takie nieszczęście”. Te słowa dźwięczą mi cały czas w głowie. Jak to nieszczęście? Przecież Miłosz to największe szczęście jakie mogło nas spotkać! Racja, źle się stało, że ciąża zakończyła się w 27 tygodniu. Źle, że waga urodzeniowa to tylko 990g, źle, że kilka dni później nastąpiły wylewy. Źle, że miał retinopatię, że miał implantacje zastawki i kilka innych operacji. To bardzo źle. Jednak patrząc rozsądnie trzeba zauważyć, że po pierwsze Miłosz jest wśród nas, a to naprawdę wielki wyczyn, zarówno dla niego jak i dla lekarzy. Po drugie. Cały czas zmagamy się z następstwami wcześniactwa. Ogólnie rzecz ujmując zmagamy się z opóźnieniami psycho-ruchowymi. Jednak już dzisiaj wiem, że mój syn będzie osobą całkowicie samodzielną. Obecnie jest na etapie nauki chodzenia. Chodzi trzymany tylko za jedną rękę. Potrafi sam wstać do pozycji pionowej i utrzymać ją przez kilkadziesiąt sekund. Miłosz cały czas goni swoich rówieśników, a dystans jest coraz krótszy. Pojawiły się pierwsze słowa kierowane, a więc takie, które mają określone znaczenie. Miłosz wypowiada je coraz częściej. Potrafi wskazać gdzie ma włosy, ucho, zęby, kciuki, brzuszek i nogę oraz daje buziaka. Wie, która ręka jest prawa, a która lewa. W lutym odstawiliśmy butelkę ze smoczkiem. Od tamtej pory Miłosz pije tylko przez słomkę. Potrzeby fizjologiczne załatwia do nocnika (ostatnią kupkę w pieluszkę zrobił w lutym!). Coraz częściej nasze problemy dotyczą sfery wychowawczej dziecka, a nie jego niepełnosprawności. Harmonijny rozwój syna sprawia, że nie tylko jestem szczęśliwa, ale wręcz jestem najszczęśliwszą mamą pod słońcem! Nie rozumiem, dlaczego ktoś może postrzegać nas za nieszczęśliwych, tylko dlatego, że nasze dziecko dzisiaj jest niepełnosprawne. Jestem dumna z niego, z tego co potrafi, z tego jak szybko się uczy. Wiem, że nigdy nie będzie mistrzem olimpijskim ale wiem również, że na pewno w życiu sobie poradzi.

IMG_8050

pocztówki made in palaszewski.com

Nie jestem przyzwyczajona do brania, a tym bardziej do proszenia o pomoc, zwłaszcza materialną. Zawsze starałam się na wszystko uczciwie zapracować. Jednak sytuacja w jakiej się znaleźliśmy, z niepełnosprawnym Miłoszem wymagającym ciągłej pomocy specjalistów, rehabilitacji oraz wsparcia duchowego i finansowego, nauczyła mnie prosić. Proszę o pomoc na tym blogu, na plakatach i ulotkach. Nie jest to łatwe. Ale widzę, że dużo ludzi ma ogromne serce i dzielą się nim ze mną w taki czy inny sposób. Są to zarówno wpłaty na subkonto Miłosza i przekazanie 1% podatku, ale i dobre słowo w chwilach, kiedy codzienność mnie przygniata. To, że wchodzicie na palaszewski.com i czytacie moje wpisy oraz to, że je komentujecie, daje mi siłę. Dziękuję za to i chcę się Wam za to zrewanżować. Długo myślałam co mogłabym dla Was zrobić i tak narodził się projekt „pocztówki made in palaszewski.com”.

Jakiś czas temu pisałam o swojej pasji – o górach. Uwielbiam wraz z mężem chodzić po górach o różnych porach dnia i roku. Napawać się ich pięknem i czerpać z nich wewnętrzny spokój. Drugą naszą wspólną pasją, która częściowo łączy się z pierwszą, jest fotografia. Fotografujemy nie tylko Miłosza, co widać na blogu, ale w zasadzie wszystko co wpadnie nam w obiektyw. Najbardziej jednak lubimy fotografować przyrodę, więc aparat fotograficzny towarzyszy nam we wszystkich wyprawach. Dzięki połączeniu dwóch pasji zebrałam tysiące zdjęć, które od czasu do czasu przeglądam, aby przypomnieć sobie te miłe chwile spędzone na łonie natury.

Projekt „pocztówki made in palaszewski.com” to połączenie naszych zdjęć z mądrym słowem, które pozwoli na chwilę refleksji, zadumy nad światem. Chciałabym, aby wyzwoliły w Was dobre emocje, entuzjazm i radość do życia.

Aby jak najwięcej osób mogło cieszyć się pięknem krajobrazów ze zdjęć i ładować optymizmem z cytatów zamieszczonych na pocztówkach – założyłam fanpage na Facebooku: palaszewski.com, na który zapraszam. Oprócz pocztówek będę starała się tam zamieszczać też informacje o tematyce wcześniactwa i o wszystkim co się z tym wiąże, ciekawych tematach i nie tylko. Fanpage będzie uzupełnieniem bloga, a nie jego kopią.

Zapraszam gorąco i zachęcam do udostępniania pocztówek znajomym, do komentowania, do dzielenia się własnymi refleksjami. Jeśli pocztówki w wersji elektronicznej będą się podobały, to kto wie, może powstaną również w wersji drukowanej.

pocztowka-palaszewski-011

niezwykłe spotkanie

Wczoraj miałam okazję być w Bielsku na targach związanych z moją pracą zawodową. Miałam w planach odwiedzić stoiska naszych strategicznych dostawców. Na jednym z nich podszedł do mnie mężczyzna. Przedstawił się i zapytał o mojego syna. Wprost: „Jak się ma Miłosz?”. Byłam zaskoczona.

Nasza historia szczególnie zapadła mu w pamięci. Myślę, że wspólna pasja miała tu ogromne znaczenie. Chciałam jednak zwrócić tutaj na bardzo ważny aspekt. Chodzi o zainteresowanie moim dzieckiem i niesieniu pomocy dla niego, które nie kończy się na wpłacie określonej kwoty na subkonto. Miłosz otrzymał pomoc finansową. W zamian wysłałam kartkę z podziękowaniem. Miało to miejsce kilka miesięcy temu. Dzisiaj ta kartka przypomina o naszej rodzinie i naszej walce o jego samodzielność. Jest w ich domu. W pewien sposób staliśmy się sobie bliscy. To nieoczekiwanie spotkanie, poznanie siebie, zainteresowanie i ciepłe słowa dały mi nadzieję. To było coś więcej niż rozmowa. Poczułam się wyjątkowo dlatego, że dzięki Miłoszowi mogę doświadczyć tak wiele dobroci od innych ludzi. Zostałam otoczona przez drugą osobę uwagą i troską, nie potrzebowałam kolejnych rad i współczucia. W budowaniu kontaktu pomocna okazała się prawdziwa otwartość na drugiego człowieka. Tym razem koło zatoczyło krąg. Wśród tysięcy osób los chciał abyśmy się odnaleźli. Miałam okazję powiedzieć ile Miłosz dokonał w ostatnim czasie (a jest się czym chwalić!). Każde działanie na rzecz mojego syna jest dla mnie bezcenne. To było niesamowite spotkanie.

zabawy na poprawę motoryki małej

W domu zebrała się spora kolekcja naklejek. Zastanowiłam się przez chwilę, co może dać dziecku naklejanie naklejek? Okazuje się, że dużo! Wyciągnęłam kartkę papieru i usiadłam obok syna. Podawałam mu je. Brał do swojej małej rączki i ćwiczył: koordynację wzrokowo- ruchową, spostrzegawczość, uważne patrzenie, wykonywanie poleceń, rozwijał swoje umiejętności manualne. Zabawa była miłą odskocznią, to było: coś nowego, coś ciekawego, coś innego. Fajna zabawa na rozwijanie motoryki małej. Za parę dni wrócimy znowu do naklejek. Zobaczę jak sobie poradzi z ich odklejaniem ze swojej nogi lub przedramienia?

IMG_7876  IMG_7881  IMG_7882  IMG_7878

NDT-Bobath po wakacyjnej przerwie

W mijającym tygodniu udało mi się uczestniczyć aż dwa razy w zajęciach NDT-Bobath. Nie zawsze zdążę dojechać na czas, żeby być z Miłoszem na terapii. Dlatego bardzo się cieszę, że w tym tygodniu udało mi się uczestniczyć we wszystkich zajęciach, które były w godzinach popołudniowych. Każda chwila spędzona z dzieckiem dodaje mi dużo energii i motywuje do dalszych działań. Nawet po tak długiej przerwie zauważone zostały przez fizjoterapeutkę znaczne postępy u Miłosza. Nowe cele w terapii są jasno określone, a  ćwiczenia odpowiednio dostosowane do jej prowadzenia. Dzisiaj rehabilitantka Miłosza ogromną uwagę skupia na ćwiczeniach reakcji równoważnych w pozycji na klęku i w pozycji stojącej oraz doskonaleniu pionizacji czynnej przy równoczesnym wydłużeniu i skróceniu strony lewej lub prawej ciała.

IMG_8856  IMG_8875 

z wizytą u Krecika

Dzisiaj miałam dzień pełen wrażeń. Oczywiście dzięki Miłoszowi. Rok temu wróciłam do pracy i na co dzień nie uczestniczę w zajęciach syna, które są do godziny 16:00. Żeby poczuć się mamą na pełen etat na dzisiaj wypisałam urlop. Zależało mi szczególnie na wtorku, bo wtedy Miłosz ma hipoterapię. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do wczoraj. Dotychczas Posterunek Policji Konnej w Chorzowie udostępniał miejsce (halę), gdzie podopieczni Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym mogli korzystać z hipoterapii. Telefonicznie dowiedzieliśmy się, że Krecik nie może tam teraz jeździć, bo konie, które tam mieszkają są chore i zostały objęte kwarantanną. Zajęcia zostały odwołane. Było mi bardzo przykro. Wieczorem otrzymaliśmy kolejny telefon – hipoterapia będzie jednak możliwa! Zajęcia zostały zorganizowane w miejscu, w którym Krecik jest zameldowany (stadnina w Siemianowicach Śl.). Kiedy już jechaliśmy na zajęcia zaczęło padać, a kiedy dotarliśmy na miejsce rozpadało się na dobre. Ponieważ zajęcia miały się odbyć na wolnym wybiegu wiedziałam, że zostaną ponownie odwołane. Zrobiło mi się strasznie przykro, tyle starań poszło na marne. Terapeutka powoli zaczęła ściągać uprząż i siodło z konia. Ponieważ Miłosz spał, zdecydowaliśmy się chwilę poczekać. Nie minęło 10 minut i nagle deszcz ustąpił! Zaskoczona wyszłam z samochodu, żeby przekonać się na własnej skórze i wtedy uwierzyłam, faktycznie przestało padać. Jednak udało nam się. Mimo wielu przeciwnościom losu, ujrzałam na własne oczy jak Miłosz pięknie sobie radzi z Krecikiem. Jazda konna w Miłosza wykonaniu okazała się dla mnie wielkim i wzruszającym przeżyciem. Ta forma aktywności bardzo podoba się mojemu dziecku. Miłosz pewnie trzyma się uchwytów siodła, potrafi jeździć w rotacji prawym bokiem i lewym oraz tyłem. W czasie zajęć zaświeciło słońce, wtedy sobie pomyślałam, że warto walczyć do samego końca o upragniony cel. A za tydzień znów będą mogła uczestniczyć w zajęciach, oczywiście jeśli nie będzie padał deszcz.

IMG_8822  IMG_8839

pierwszy dzwonek

Koniec wakacji. Dni stają się coraz krótsze, z drzew zaczynają spadać liście. Wrzesień. Dla Miłosza rozpoczął się intensywny powrót do zajęć po długiej przerwie, który był związany z operacją i wakacjami. Mamy zmiany w kadrze. W Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym Miłosz ma nowego tyflopedagoga i fizjoterapeutę. Zajęcia nadal odbywają się w tym samym czasie. Za nami pierwsze spotkanie. Intensyfikujemy w domu systematyczne zajęcia z logopedii. Wplatamy do codziennego życia naukę mówienia. Nadal kontynuujemy zajęcia na basenie, one już zapuściły korzenie na dobre w naszym harmonogramie. NDT-Bobath pięć razy w tygodniu to już prawdziwe zajęcia z W-Fu. Miłosz bardzo je lubi. To dzięki nim jest w tak dobrej formie. Muzykoterapia raz w tygodniu to prawdziwa uczta dla ucha Miłosza i taty. Jeszcze do końca miesiąca w ramach organizowanych zajęć w Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym, Miłosz będzie uczestniczył w hipoterapii. Krecik okazał się prawdziwym przyjacielem. Za chwilę wracamy do podawania aminokwasów i odwiedzania specjalistów oraz na nowe interesujące zajęcia. Czekamy na nowe wyzwania i zadania domowe, z których jako rodzice chcemy otrzymać najwyższe oceny. Pierwszy dzwonek wciąż jeszcze dźwięczy w uszach. Czy jesteśmy gotowi? Tak!

IMG_8726  IMG_8711

Babcia i Dziadek

Babcie i dziadkowie odgrywają w życiu każdego z nas bardzo ważną rolę. Chciałabym aby w życiu Miłosza też tak było. Jednakże przyjście na świat syna w 27 tygodniu ciąży i jego ciągła walka o samodzielność mocno zweryfikowała dzieciństwo mojego dziecka także pod względem kontaktów z dziadkami. Zdecydowanie na pierwszym planie jest rehabilitacja oraz leczenie Miłosza i temu jest podporządkowane nasze życie. Ostatni rok był dla naszej rodziny dość intensywny, ale każdy kto nas zna doskonale wie, że nie tracimy ani chwili  (efekty są widoczne gołym okiem). W ramach wakacyjnej przerwy nadrabiamy zaległości w kontaktach. Pojechaliśmy do dziadków! Miłosz został zaproszony do królestwa babci, okazał się niezastąpionym pomocnikiem w przygotowaniu obiadu. Babcia przypodobała się podniebieniu wnuka częstując go pysznym ciastem ze śliwkami i czułościami, a dziadek wspólną zabawą. To jakie zbudują relacje należy wyłącznie do nich. To oni są odpowiedzialni za budowanie jej, nie my (rodzice). Wiem o tym, że dziadkowie są od rozpieszczania. Teraz mogli celebrować swój czas, pokazując, że mają w sobie niezmierzone pokłady cierpliwości, dystansu i wyrozumiałości.

IMG_8743  IMG_8746  IMG_8751
IMG_8760  IMG_8779  IMG_8796