Historia Miłosza - Blog,  Wycieczki

magiczne Pieniny

IMG_8664 - Kopia

To już koniec, trzeba wracać do domu. Tegoroczny wyjazd w Pieniny był pierwszym wielodniowym wyjazdem z Miłoszem w góry. Bałam się. Przede wszystkim tego czy wychodzenie w góry po kilku dniach nie będzie dla niego monotonne. Jednak nic takiego nie miało miejsca.

Wykorzystałam ostatnie dni lata, aby zregenerować siły. Ten wyjazd dał mi możliwość bycia z dzieckiem, a jednocześnie zrobienia czegoś dla siebie. Zadbanie o własne potrzeby jest ważne dla każdego człowieka. Zaopiekowałam się sobą, teraz mam więcej sił, którymi będę mogła się podzielić z moimi bliskimi. Miejsce, które wybrałam było z domowym jedzeniem. Tutaj gospodarze zatroszczyli się o nas i o nasze potrzeby. Spacery po lesie, dolinach i rześkie górskie powietrze wzmocniły  mój umysł oraz ciało.

W czasie naszych wędrówek przeszliśmy dokładnie 99,16 km (trochę żałuję, że nie udało się dobić do pełnej setki), a na rowerze pokonaliśmy 36,1 km. Mariusz zaliczył dwa upadki, chociaż biorąc pod uwagę ilość błota na szlakach powinnam dodać „tylko dwa”. Zarówno ojciec jak i syn wyszli z nich cali i zdrowi. Na szlakach natknęliśmy się na jelenie, owce, konie, jaszczurki zwinki, salamandry, kozy, ryjówki, krowy i psy pasterskie. Miłosz podczas wędrówek bawiąc się wyrzucił czapkę i poduszkę (na zawsze pozostaną w górach) oraz wyrwał tacie niezliczoną ilość włosów z głowy.

Dla mnie ten wyjazd był pod każdym względem magiczny i w mojej pamięci pozostanie wyjątkowy. To czas bezwzględnej beztroski i przytulanek o poranku z synem. Czas bezkresnych wędrówek z pięknymi widokami. Przyroda, która nas otaczała wyczulała wszystkie nasze zmysły, jestem przekonana, że kontakt z naturą w każdym wieku sprawia, że stajemy się osobami silnymi, spostrzegawczymi i pewnymi siebieZa mną niewątpliwie wakacyjne szaleństwo z moją wyjątkową rodziną z górami w tle.

3 komentarze

  • Jagoda W.

    Podziwiam Was za to, że dziecko nie spowodowało przerwania Waszej pasji, a jest to pasja jednak wymagająca… Fajnie, że poświęcając się Miłoszkowi, nie rezygnujecie z siebie. Prawie 100 km na nogach robi ogromne wrażenie!
    Pozdrawiamy
    Jagoda, Radek i Zuzia (która w tym roku dzielnie wędrowała po Skalnych Grzybach i przeciskała się w Błędnych Skałach ;))

  • Mama Aniołka

    Rewelacyjne zdjęcie i fantastyczny pomysł na pamiątkę z wakacji. Miłoszek wygląda jak urodzony góral! Cieszę się, że udało Wam się wypocząć i naładować energią spędzając wspólnie czas i robiąc to, co najbardziej kochacie.

  • Magda

    W poniedziałek składam wniosek w firmie o podwojenie Ci wymiaru urlop 😉 jeśli ktoś potrafi w pełni wykorzystać wolny czas to z całą pewnością jesteście to własnie Wy!!! Podziwiam i gratuluje osiągnięć!
    Góral najprzystojniejszy na świecie!!!!! :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *