Historia Miłosza - Blog

Jak nas widzą inni?

Kilka dni temu, a właściwie minął już tydzień, podczas rodzinnego spaceru przypadkowo spotkaliśmy ciocię i wujka. Pierwszy raz zobaczyli Miłosza. Rozmowa nie trwała długo. Jednak uderzyło mnie jedno zdanie: „nic nie wiedzieliśmy, że spotkało was takie nieszczęście”. Te słowa dźwięczą mi cały czas w głowie. Jak to nieszczęście? Przecież Miłosz to największe szczęście jakie mogło nas spotkać! Racja, źle się stało, że ciąża zakończyła się w 27 tygodniu. Źle, że waga urodzeniowa to tylko 990g, źle, że kilka dni później nastąpiły wylewy. Źle, że miał retinopatię, że miał implantacje zastawki i kilka innych operacji. To bardzo źle. Jednak patrząc rozsądnie trzeba zauważyć, że po pierwsze Miłosz jest wśród nas, a to naprawdę wielki wyczyn, zarówno dla niego jak i dla lekarzy. Po drugie. Cały czas zmagamy się z następstwami wcześniactwa. Ogólnie rzecz ujmując zmagamy się z opóźnieniami psycho-ruchowymi. Jednak już dzisiaj wiem, że mój syn będzie osobą całkowicie samodzielną. Obecnie jest na etapie nauki chodzenia. Chodzi trzymany tylko za jedną rękę. Potrafi sam wstać do pozycji pionowej i utrzymać ją przez kilkadziesiąt sekund. Miłosz cały czas goni swoich rówieśników, a dystans jest coraz krótszy. Pojawiły się pierwsze słowa kierowane, a więc takie, które mają określone znaczenie. Miłosz wypowiada je coraz częściej. Potrafi wskazać gdzie ma włosy, ucho, zęby, kciuki, brzuszek i nogę oraz daje buziaka. Wie, która ręka jest prawa, a która lewa. W lutym odstawiliśmy butelkę ze smoczkiem. Od tamtej pory Miłosz pije tylko przez słomkę. Potrzeby fizjologiczne załatwia do nocnika (ostatnią kupkę w pieluszkę zrobił w lutym!). Coraz częściej nasze problemy dotyczą sfery wychowawczej dziecka, a nie jego niepełnosprawności. Harmonijny rozwój syna sprawia, że nie tylko jestem szczęśliwa, ale wręcz jestem najszczęśliwszą mamą pod słońcem! Nie rozumiem, dlaczego ktoś może postrzegać nas za nieszczęśliwych, tylko dlatego, że nasze dziecko dzisiaj jest niepełnosprawne. Jestem dumna z niego, z tego co potrafi, z tego jak szybko się uczy. Wiem, że nigdy nie będzie mistrzem olimpijskim ale wiem również, że na pewno w życiu sobie poradzi.

IMG_8050

4 komentarze

  • Jagoda W.

    A skąd ta pewność, że Miłosz nie będzie mistrzem olimpijskim?! On codziennie osiąga swój Everest, codziennie jest Mistrzem, w każdej nowej czynności, w każdym nowym osiągnięciu, z każdym nowym słowem. Jesteście fantastyczni, wszyscy troje 🙂

  • Magda

    Brawo!!!! Justynko masz z czego a raczej z Kogo być dumna!!!! Wszystko dzięki Waszej wyjątkowości. Mam kontakt z różnymi rodzinami i ich dziećmi… i mogę potwierdzić Miłosz w niektórych czynnościach przegonił już nie jednego rówieśnika urodzonego o czasie. Pozostałe nadrobi jeszcze 😉 Gratuluje i ściskam Was mocno!!!!

  • BK

    Moja córka nie jest niepełnosprawna, nadal załatwia się do pieluchy i nijak nie da się przekonać, że należałoby przesiąść się już na nocnik, przez słomkę pić nie potrafi, butla nadal w użyciu… Niby nic takiego, ALE córka ma 27 miesięcy. Jak ja Was widzę? Myślę, że wystarczy jak powiem, że większość Waszych wpisów czytam z zazdrością, nie ze współczuciem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *