Historia Miłosza - Blog

Uwaga, idę!

Dobiega końca niezwykły tydzień pełen dobrych emocji… A było to tak:

Wracam po pracy do domu. Otwieram drzwi wejściowe i słyszę jak dobiegają mnie dźwięki z pokoju: tup, tup, tup… Już wiem, że Miłosz chodzi po pokoju. Zdejmuję kurtkę i wtedy słyszę coraz wyraźniej dźwięk zbliżających się jego kroków. Spoglądam przed siebie i własnym oczom nie wierzę! Miłosz idzie sam, krok za krokiem, pięknie skręca do przedpokoju, podchodzi do mnie i wpada w moje ramiona, szczęśliwy. Przytulam dziecko i czuję jak moje serce zaczyna bić szybciej. Miłosz pierwszy raz przeszedł tak długi dystans w domu z pokoju do przedpokoju, mijając po drodze przeszkody. Niezwykły widok. Ma w sobie odwagę, a teraz jest już gotowy do podjęcia tak ważnego w jego życiu zadania jak samodzielne chodzenie. To  jeden z najbardziej oczekiwanych momentów dla mnie.

Syn nauczył się utrzymywać równowagę i koordynować pracę wszystkich części ciała, nabierze też z czasem wprawy w ocenianiu odległości. Miłosz z racji swoich przejść rozwija się we własnym tempie. W procesie samodzielnej nauki chodzenia daliśmy mu tyle czasu ile było to konieczne.

Jestem w kuchni i patrzę: tata idzie sam, a kilka kroków za nim Miłosz. Teraz tak sobie chodzą (z pokoju do kuchni, z kuchni do pokoju, do łazienki itd).

Dla nas był to naprawdę Wielki Tydzień. Świętujemy!

5 komentarzy

  • Jagoda W.

    Brawo Miłoszku! Wzruszyłam się 🙂 Wierzę, że dla Was to wielkie przeżycie. My czekaliśmy na pierwsze samodzielne kroki prawie półtora roku, Wy jeszcze dłużej. Pewnie patrzycie, patrzycie i dalej nie możecie wyjść z zachwytu 🙂

  • MamA

    Jestem pod ogromnym wrażeniem! Gratuluję nie tylko Miłoszkowi ale całej Waszej trójce. Włożyliście wszyscy mnóstwo siły i serca, by teraz cieszyć się tupotem małych stóp. Dostaliście wspaniały prezent Zajączkowy. Cieszymy się razem z Wami!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *