Miesięczne archiwum: Maj 2015

sukcesy i codzienne zmagania

W moim życiu wiele się dzieje. Kolejne tygodnie przynoszą nam radość w postaci nowych osiągnięć syna. Wystarczy wspomnieć chociaż te ostatnie jak rozróżnianie kształtów, zwierząt i kolorów, a także to, że chodzi samodzielnie, a jakość chodu ciągle się poprawia. Wszyscy, którzy czytają mojego bloga dowiadują się o postępach syna z kolejnych wpisów. Jednak w błędzie jest ten, który myśli że Miłosz pewnego dnia wstał i zaczął chodzić. Tak niestety nie było. Wszystko co osiągnął okupione jest jego ciężką praca i naszą, rodziców. A jak wygląda zwykły dzień mojego syna?

Miłosz wstaje około 7:30 i po porannej toalecie wypija mleko, po którym ponownie wraca do łazienki. Około ósmej zaczynają z tatą pierwsze ćwiczenia. Na początek karty ze zwierzątkami. Miłosz spośród dwóch na obrazku ma wskazać jedno konkretne, a następnie powiedzieć jak ono mówi. Następnie IMG_1839tata wyciąga cały zestaw książek. W każdej z nich Miłosz ma wskazać coś konkretnego (zwierzę lub przedmiot). Po części pedagogicznej przychodzi czas na bieżnię, na której chodzi do 20 minut. A po bieżni czas najwyższy na drugie śniadanie, a po nim godzinna drzemka. Nie wiem jak to się dzieje ale wstaje dokładnie o 11:50. Dla Miłosza jedną z największych atrakcji w domu jest kuchnia dlatego po drzemce razem z tatą gotują obiad i zmywają naczynia. Czas na w-f. Najpierw drabinka; wspinanie się, przysiady, wchodzenie tyłem na podnóżek i schodzenie, wchodzenie pod górkę i z górki. Drabinka ma wiele zastosowań. Po niej czas na platformę, na której kolejno Miłosz siedzi i stoi, oczywiście cały czas się bujając. To świetne ćwiczenie pobudzające zmysł równowagi i zdolności ruchowe. Po kilku minutowym bujaniu ponownie bieżnia, a po niej obiad i chwila odpoczynku. Zazwyczaj około 14:00 tata wraz z Miłoszem zaczynają ostatnią część swoich ćwiczeń. Zaczynają od zwierzątek. Tata prosi o konkretne, a Miłosz je podaje. To samo z kształtami i kolorami. Jest jeszcze budowa wieży i wiele innych ćwiczeń z klockami, które mają na celu poprawę precyzji ruchów. Ćwiczenia kończą się huśtawką. I tak Miłosz buja się aż mama wraca z pracy.

IMG_1800  IMG_1809

Pracuję na pełen etat. Do domu wracam około godziny 16:00. Po zjedzeniu obiadu  przygotowanego przez syna i męża, jestem do dyspozycji Miłosza. O tej porze ćwiczymy pamięć, czytamy książki, śpiewamy, rysujemy. To są zajęcia stałe, ale oprócz tego codziennie staram się mieć dla niego czas na kreatywną zabawę np. bawimy się kaszą. O 17:00 znikamy na chwilę w kuchni, aby przygotować razem z synem świeży sok z warzyw i owoców dla rodziny (to już tradycja). Po degustacji mam czas aby poprowadzić z synem zajęcia logopedyczne. Uczymy się samogłosek, łączymy takie same obrazki, konkretny przedmiot z obrazkiem, to czas na trening gramatyczno-leksykalny w zakresie wyrażeń przyimkowych: na, pod, za, obok, nad, przed itd., praca na konkretnym materiale (syn wybiera z zestawu 2-elementowego akcesoria dla danej czynności np. szczoteczka do mycia zębów) oraz uczy się grupowania tematycznego (te zajęcia odbywają się systematycznie każdego dnia). O godzinie 18:00 Miłosz zjada kolację. 18:30 to czas na kąpiel. Po wyjściu z łazienki syn udaje się do strefy SPA. Tu czekam na niego, aby zrobić masaż funkcyjny (wg zaleceń fizjoterapeutki), obecnie skupiamy się mięśniu zębatym, masuję też ścięgno achillesa oraz ręce. Tak mija nam czas na relaksie do godziny 19:20. Potem czytamy bajki, skaczemy i wygłupiamy się na domowym placu zabaw, którym jest sypialniane łóżko rodziców. Około godziny 20:00 Miłosz wypija swoją wieczorną porcję mleka i udaje się w ramiona Morfeusza słuchając z głośników śpiewu wielorybów. Zasypia zawsze sam.

Wieczorem, jak tylko syn położy się spać, mamy czas na omówienie bieżących spraw. Analizujemy efekty pracy i planujemy co należy wdrożyć, a co się nie sprawdziło. Wspólne zjedzenie kolacji bez pośpiechu. Zazwyczaj dzień wyglądają właśnie tak jak to opisałam. Czasem tata zastępuje mnie w kąpieli, a ja w tym czasie piszę kolejną wiadomość na bloga. Zawsze któreś z nas ma ręce pełnie roboty.

Nasza codzienna praca z synem to około 5h. Do tego trzeba doliczyć rehabilitację. Fizjoterapeutka ruchu ćwiczy z Miłoszem 4 razy w tygodniu. Oprócz tego syn ma zajęcia z tyflopedagogiem, na basenie, muzykoterapię i hipoterapię.

Jak widzicie zajęć nam nie brakuje. Ale to właśnie dzięki wielokierunkowości prowadzonej terapii i systematycznym ćwiczeniom prowadzonym w domu, Miłosz potrafi tak wiele. Za każdym razem kiedy chwalę się kolejnym sukcesem mojego syna, to proszę pamiętajcie o tym, że nie przyszedł on sam. Kosztowało nas to wiele godzin ciężkiej pracy. Nie zapominajcie o tym.

szczęśliwa mama

Jestem szczęśliwą mamą. Mamą Miłosza, który pierwsze pół roku spędził w szpitalu. Wspominam ten czas jako niezwykle trudny, choć sam powrót dziecka do domu również nie był łatwy, ściśle związany z radością co i wyczerpaniem. Widziałam wokół siebie dzieci urodzone o czasie, spacerujące mamy z wózkami, dopiero potem dotarło do mnie, że nie jestem sama. Są rodziny, które tak jak moja staczają walkę z niepełnosprawnością dziecka. Miłosz nauczył mnie żyć, czerpać radość z każdego dnia, pokory oraz bezwarunkowej miłości. Jestem mamą wymagającego dziecka, które potrzebuje mnie każdego dnia, jak powietrza. Po tych dwóch latach bycia mamą jestem w zupełnie innym miejscu. Lepszym świecie. Dzisiaj sięgam pamięcią do momentu urodzenia syna i jestem wdzięczna za miłość i doświadczenia, które Miłosz przyniósł mi w prezencie wraz z pojawieniem się na świecie. Czas pokaże czy spełnię się w swojej roli. Chciałabym, aby Miłosz był szczęśliwym człowiekiem. Takim jakim ja stałam się dzięki niemu.

wspinaczka

Miłosz w ostatnich dniach pokazuje na co go stać. Wspinaczka? Nie ma przeszkody, której nie może pokonać. Kto wie, może jak dorośnie będzie głośno o Miłoszu, który zdobędzie ośmiotysięcznik.

Wspinaczka stała się jedną z form spędzania wolnego czasu Miłosza.

IMG_1791  IMG_1788
IMG_1790  IMG_1789

 

leniwe ósemki

Miłosz kreśli na kartce, na ścianie, w powietrzu, zabawką „leniwe ósemki”. Twórcą tej metody jest amerykański naukowiec, specjalista od kinezjologii edukacyjnej – Paul Dennison. Dzięki temu ruchowi następuje integracja półkul mózgowych, koordynacja wzroku, rozwija się obwodowe widzenie, w przyszłości mechanizmy czytania.

Techniki wykonania:

– Możemy pokazać dziecku zabawkę i poruszać nią po linii poziomej ósemki, czy znaku nieskończoności.
– Inaczej znak nieskończoności rysujemy bardzo wolno najpierw kilka razy (5-7) ręką dominującą, potem podporządkowaną (tzn., że zaczynamy od tej ręki, którą piszemy), na końcu obiema rękami jednocześnie, zawsze zaczynając rysowanie ósemki od kierunku w lewo, w górę. Podczas wykonywania tego ćwiczenia wzrok zakotwiczony na ręce (rękach), która pracuje.
– Kreślenie kciukiem w powietrzu, płynnym ruchem poziomej ósemki, zaczynając od punktu środkowego na wysokości oczu w lewo.

IMG_1680

niebieski jak niebo…

Sposobów na naukę kolorów zapewne jest wiele. A jak to było u Miłosza? Ćwiczył chodzenie przynosząc kolorowe woreczki terapeutyczne, pewnego razu poprosiłam o konkretny kolor i przyniósł. Potem sprawdziłam dokładnie czy nie był to przypadek. Tak zaczęła się nasza przygoda z kolorami i syn rozpoznaje wśród szerokiej palety barw 6 podstawowych: czerwony, biały, czarny, niebieski, zielony, żółty. Obserwując zdolność zapamiętywania u Miłosza zauważyłam, że dużo łatwiej mu coś potem skojarzyć, kiedy jest to odpowiednio opisane np. kolor zielony jak trawa. Zwykle bawimy się w ten sposób kilkanaście minut. Miłosz jak każdy początkujący artysta powinien dobrze znać się na kolorach.

ewaluacja terapii w wodzie

Ocena postępów umiejętności dziecka w środowisku wodnym przez wykwalifikowanego terapeutę:

„W maju mija rok, od kiedy pracujemy z Miłoszem w wodzie. W trakcie tego okresu Miłosz zrobił niesamowite postępy na lądzie jak i w basenie. Koncepcja Halliwick zakłada naukę niezależnego przebywania i poruszania się wodzie. Dziesięciopunktowy Program Halliwick obejmuje trzy fazy: przystosowanie psychiczne do wody, kontrolę równowagi oraz przemieszczanie się, stanowi to jednocześnie istotę nauczania motorycznego.

Miłosz od pierwszych zajęć przejawiał dużą ciekawość i entuzjazm do nowego środowiska, pozwalając jednocześnie na stawianie mu nowych wyzwań. Założeniem terapii dla Miłosza była poprawa napięcia centralnego, nauka kontroli oddychania, uruchomienie słabszej kończyny górnej oraz pionizacja i próby samodzielnego poruszania się. Terapia odbywa się raz w tygodniu, na płytkim basenie, w temperaturze ok. 32 st. C, większość zajęć jest prowadzona w formie zabawy. Wraz z postępami Miłosza, modyfikujemy program terapii. W zajęciach uczestniczą aktywnie rodzice, co ma duże znaczenie dla poczucia bezpieczeństwa w wodzie, dla każdej ze stron. Przebywanie w środowisku wodnym z pływakiem wymaga od nas dodatkowych umiejętności praktycznych, jak wsparcie (dobry chwyt), komunikacji, zdolności podążania za pływakiem.

Miłosz w trakcie tego okresu opanował kolejne umiejętności:
– Wejście do wody z minimum wsparcia z krawędzi basenu
– Oddychanie nad powierzchnią wody z małym wsparciem
– Oddychanie pod wodą z małym wsparciem

Pozycje stabilne:
– Krzesełko – mało wsparcia
– Stanie ze stopami razem – dużo wsparcia
– Stanie w wodzie z turbulencjami – dużo wsparcia
– Leżenie na plecach – dużo wsparcia

Zmiany pozycji:
– Rotacja poprzeczna ze stania do leżenia – dużo wsparcia
– Rotacja poprzeczna z leżenia do stania – mało wsparcia
– Rotacja wzdłużna w prawą stronę – mało wsparcia
– Rotacja wzdłużna w lewą stronę – dużo wsparcia
– Rotacja łączona na obie strony – mało wsparcia

Ruch:
– Chodzenie do przodu – mało wsparcia
– Rotacja strzałkowa chodzenie do boku – dużo wsparcia
– Nurkowanie – dużo wsparcia
– Prosty napęd – dużo wsparcia

Dodatkowo w trakcie zajęć wykorzystujemy elementy terapii Watsu, którą łączy w sobie
elementy głębokiej relaksacji, łagodnych mobilizacji oraz stretchingu.”

IMG_0093

zdrowe przekąski zamiast słodyczy

Słodycze. Zarówno dzieci, jak i dorośli potrafią stracić dla nich głowę.

Oczywiście można jeść słodycze ale raz na jakiś czas, lecz z pewnością nie powinny one zastępować zdrowych przekąsek w postaci owoców, warzyw. Tak Miłosz jest nauczony. Dlatego aby zaspokoić głód, warto sięgać po zdrowe przekąski, a jednocześnie dostarczyć do organizmu składniki odżywcze, proponujemy suszone rodzynki, morele czy uwielbianą przez Miłosza żurawinę.

Smacznego!

IMG_1440  IMG_1450  IMG_1461  IMG_1462

zwięrzątka

Pamiętacie wpis „w świecie figur geometrycznych”? O tym jak Miłosz rozróżnia kształty?Przełożyliśmy zdolność rozróżniania na zwierzęta. Udało się!

Rozwój poznawczy syna to przede wszystkim rozwój umiejętności postrzegania, zapamiętywania i przetwarzania informacji dochodzących do niego z otoczenia. Tempo jego rozwoju zależy od jego predyspozycji, ale także od jego środowiska i samodzielnego wysiłku.

Na przedstawionym filmie widać dokładnie jak Miłosz rozróżnia zwierzęta.

mały cyklista w trasie

20150503_163543

Choć majowy weekend nie zapowiadał się upalnie, rozpoczęliśmy sezon rowerowy.
Planując wyprawę z Miłoszem, zdecydowaliśmy się wybrać trasę tak, aby przebiegała lasem, ścieżką rowerową, decydujemy się zrobić „Zieloną Pętlę”. Aby tam dotrzeć wykorzystujemy bagażnik rowerowy i do Kalet dojeżdżamy samochodem. Dobrze, że mamy taką możliwość.

„Zielona Pętla” to ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza o długości 9 km. Położona jest w Kaletach Zielonej i przebiega lasami Nadleśnictwa Koszęcin oraz Świerklaniec, gdzie punktem granicznym jest „Garbaty most”. Stworzona została w 2011 roku. Trasa wiedzie wokół zbiorników wodnych nad rzeką Panew,  która tutaj ma swój początek. W ciszy obserwowaliśmy różnorodność otaczającego nas drzewostanu: sosnę, modrzew, świerk, dąb, brzozę oraz bogactwo runa leśnego. Nad głowami słychać było ptaki. Mówi się, że największą atrakcją są bobry, które obrały stawy w Zielonej za swoje żerowiska. Jednak nie dane nam było je spotkać. Cała trasa prowadziła przez las. Jest niezwykle urocza. Jeszcze tam wrócę i gorąco wszystkim polecam.

IMG_1588  IMG_1614
IMG_1598  IMG_1641
IMG_1645  IMG_1638