Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

w górach jest wszystko co kocham

IMG_3927-001

Niezapomniane widoki, przestrzeń, szum strumyka, wiatr we włosach, potęga natury, intensywność barw, wszechogarniająca cisza i spokój, śpiew ptaków, mój syn i mój mąż – w górach jest wszystko co kocham.

Jestem w tym samym miejscu już drugi raz, a Wielka Racza wciąż zniewala. Z jej szczytu, w którą stronę by nie spojrzeć, rozciąga się piękna i rozległa, górska panorama z charakterystyczną grupą Małej Fatry. Jedna z najwspanialszych, jakie widziałam w ostatnim czasie. Już wiem, że wrócę w to miejsce. Wspaniała nagroda za pracowity tydzień. Nie ma słów, aby wrazić to, co czuję kiedy wokół zniewala mnie niezwykła cisza, przestrzeń i intensywne kolory zieleni i błękitu. Przebyty szlak i zdobycie szczytu nie pozwolą mi tak łatwo przejść do codzienności. W mojej głowie kiełkuje myśl: kiedy i na jaki wrócić znów na szlak? Czy to nastąpi za tydzień? Przekonam się wkrótce. Na nasze szczęście Miłosz uwielbia górskie wędrówki. Gdy tylko widzi nosidło na jego twarzy pojawia się uśmiech od ucha do ucha. Tym razem również tak było. Cała wędrówka zajęła nam równe 5 godzin. A przebyliśmy niemal 14 kilometrów.

IMG_3902  IMG_3853
IMG_3886  IMG_3894

bez nich nie dalibyśmy rady

Co znaczy bezinteresowna pomoc przekonałam się tuż po narodzinach syna. Jestem wdzięczna wszystkim Aniołom, które nad nami czuwają i bez ustanku niosą nam pomoc. To o nich właśnie chciałam dzisiaj napisać.

Kiedy przychodzi na świat dziecko zmienia się wszystko. Każdy rodzic o tym wie. Kiedy rodzi się dziecko wymagające szczególnej opieki, świat wywraca się do góry nogami. Tak też było u nas. Powoli, z miesiąca na miesiąc, zaczynaliśmy nasz świat przywracać do równowagi. „Bez nich nie dalibyśmy rady” – te słowa często padają w naszym domu. Bo od początku naszej walki o samodzielność syna, towarzyszą nam ludzie o wielkich sercach. Rehabilitacja i leczenie niosą za sobą ogromne koszty. Od kiedy tylko założyliśmy subkonto dla Miłosza, regularnie wpływają na nie wpłaty, dzięki którym możemy sfinansować te wydatki. Ale pomoc to nie tylko pieniądze. Materac, pościel, wózek, łóżeczko turystyczne, fotelik do karmienia, huśtawka, kocyki, niezliczona ilość ubrań, butów, zabawek i książek jakie mój syn ma, zostały nam podarowane lub wypożyczone przez innych. Ale to nie wszystko. W tym roku otrzymaliśmy już trzecią paczkę, tzw. szlachetną paczkę, a w niej artykuły spożywcze, ubranka, książeczki, artykuły papiernicze itp. Była też paczka z zagranicy. Ale to nie wszystko. Jeden z Aniołów, a dokładniej Anielica, zaprojektowała ulotki, kalendarzyki, kartki, zakładki i plakaty dot. akcji 1%. I to już drugi rok z rzędu. Kiedy oglądacie Miłosza na zdjęciach z sesji fotograficznej, to również była to forma pomocy niezwykłego Anioła, który posiada studio fotograficzne. Ktoś inny jest właścicielem salonu fryzjerskiego, więc zostaliśmy tam zaproszeni. Na współpracowników również mogę liczyć, z nimi zawsze dojadę do celu (czyt. do pracy i do domu). Firma, w której pracuję również zaangażowała się w pomoc (finansową). Inna firma zaoferowała opiekę stomatologiczną. Jedna z fundacji sfinansowała niemal 100 godzin rehabilitacji ruchu. Ręcznie robione kartki z podziękowaniami wykonała mająca dar w rękach wyjątkowa osoba. Dzięki bezinteresownemu wsparciu funkcjonuje nasze domowe przedszkole. Nie byłoby tego bloga gdyby nie pomoc techniczna osób, które się na tym znają. Wiele sprzętów i pomocy do terapii Miłosza było wykonane przez babcię i dziadka. To tylko niektóre przykłady pomocy i wsparcia które otrzymałam w najróżniejszej postaci od wielkiego grona cudownych ludzi. Nie jestem w stanie tutaj wymienić wszystkich, ale chcę Wam wszystkim podziękować, wspierającym i rozumiejącym, zawsze mającym dobre słowo i świetne pomysły, rodzinie, ekipie moich najbliższych, zaufanych przyjaciół. Jestem też wdzięczna każdemu, kto się do nas po prostu uśmiechnie. Bez Was nie dalibyśmy rady!

pocztowka-palaszewski-044

wspomnienie wakacji…

Play-Doh to ciastolina, dzięki której dzieci mogą wyczarować, co tylko sobie wymarzą. U Miłosza praca z masą plastyczną rozwija jego dziecięcą wyobraźnię, kreatywność oraz zdolności manualne. Wspominając wakacje nad morzem i pobyt w Motylarni pomogłam synowi wyczarować pięknego niebieskiego motyla. Wygląda prawie jak Blue Morpho.

IMG_3693  IMG_3685
IMG_3691  IMG_3686-001

guz na czole

Ciekawe ile jeszcze guzów nabije sobie mój syn? Jako mama wolałbym żeby nie było ich wcale ale wiem, że to nieuniknione. Czasami Miłosz czuje się zbyt pewnie i takie są tego skutki. Zwłaszcza jeśli zaczyna biegać.

IMG_3655

„Moje 600 gramów szczęścia”, czyli… wielka uwaga na pacjenta małej wagi!

Ruszają zdjęcia do nowej produkcji TVP2 „Moje 600 gramów szczęścia”. W emitowanych od poniedziałku do piątku odcinkach poznamy poruszające losy wcześniaków i ich rodzin. Dokumentalny cykl wyreżyseruje – nominowana do Oscara – Aneta Kopacz. Premiera na antenie Dwójki 14 września.

Co dziesiąte dziecko w Polsce rodzi się jako wcześniak. Dla większości rodziców wiąże się to z traumą, niedowierzaniem, zwątpieniem, niepewnością i paraliżującym lękiem o los malucha. Rodzice najczęściej nie są emocjonalnie przygotowani do nowej sytuacji, brakuje im profesjonalnego wsparcia i merytorycznej wiedzy na temat skutecznych metod terapii. Wciąż dominuje przekonanie, że wcześniactwo oznacza wyrok. Tymczasem dzięki postępom w medycynie lekarzom udaje się uratować już dzieci urodzone w 24 tygodniu ciąży, ważące niespełna 600 gramów.

Seria dokumentalna „Moje 600 gramów szczęścia”, która już we wrześniu zagości na antenie TVP2, to cykl o nadziei i miłości. O walce ze zwątpieniem, oddaniu, determinacji, przyjaźni i ludzkiej solidarności w najtrudniejszych chwilach. Twórcy chcą także przełamać stereotypy, które narosły wokół tematu wcześniactwa, podnieść świadomość społeczną i udowodnić, że nawet wcześniak urodzony w 24 tygodniu ciąży ma szansę na życie.

W ramach 40-minutowych odcinków widzowie Dwójki będą mieli okazję poznać losy rodzin, znajdujących się pod pieką personelu neonatologii Szpitala Położniczo-Ginekologicznego Ujastek w Krakowie. Kamera będzie im towarzyszyć od samego początku, od spotkania z lekarzem-specjalistą, poprzez poród i pobyt na oddziale intensywnej terapii, aż do momentu wyjścia ze szpitala i pierwszych tygodni życia rodziny poza oddziałem. Atutem produkcji będą sunikatowe zdjęcia! Poznamy także niezwykłych ludzi należących do personelu szpitalnego, lekarzy i pielęgniarki, którzy stają się przyjaciółmi małych pacjentów i ich rodziców. Oddział neonatologiczny dla wielu rodzin jest bowiem drugim domem, w którym spędzają wiele miesięcy. Trudne chwile przeplatają się z momentami szczęścia i wzruszeń, zwątpienie ustępuje determinacji i nadziei.

„Moje 600 gramów szczęścia” to także ogromna dawka merytorycznej wiedzy z zakresu opieki nad wcześniakami i najnowszych metod terapii, w wydaniu światowej klasy ekspertów – neonatologów, pediatrów, kardiologów, ginekologów, psychologów, położnych i pielęgniarek. To produkcja nowatorska i wyjątkowa, seria, kierująca największą uwagę na pacjenta małej wagi!

Cykl wyreżyseruje Aneta Kopacz – polska reżyserka nominowana do Oskara za film „Joanna’’, zdobywczyni wielu nagród, m.in. na festiwalach filmowych w Palm Springs, Los Angeles, Kijowie, a także na Warsaw Film Festival.

Premiera 14 września na antenie TVP2.

„Moje 600 gramów szczęścia” – od 14 września, codziennie od poniedziałku do piątku, na antenie TVP2.

uid_47a4fd48eea1da353e423d4aab3716661436795095894_width_700_play_0_pos_525_gs_0

Źródło: Centrum Informacji TVP

niedziela nad rzeką

Robiłam co mogłam (i nie tylko Ja), aby latawiec wzbił się wysoko w powietrze… i nieważne, że czasem poleciał tylko trochę, czasami wcale, czasami zaplątała się linka… Na szczęście nie odpadł ani ogon, ani nie połamał się latawcowy szkielet podczas nauki puszczania, aż w końcu wzbił się wysoko, wysoko…

Zabawa z latawcem to niesamowita frajda i znakomity sposób na spędzanie wolnego czasu w wietrzne dni. Nauka jego puszczania jest w miarę łatwa do opanowania, Ja miałam do wyboru trzy kolorowe okazy oraz wielu pomocników, ale im lepszy miałam latawiec tym bardziej widowiskowo latał.

IMG_3480  IMG_3518
IMG_3505  IMG_3510
IMG_3512  IMG_3521
IMG_3609  IMG_3612

Kiedy opadliśmy z sił odpoczywaliśmy nad Wisłą. Słońce ogrzewało nas, a woda chłodziła zmęczone stopy. Na koniec pobytu nad rzeką syn sprawdzał jaki jest głęboko i próbował zawrócić Wisłę kijem, bezskutecznie.

IMG_3533  IMG_3554

zielona Warszawa

Odkrywamy zielone miejsca Warszawy. Jednym z nich jest park Ujazdowski, który stanowi obecnie jeden z najcenniejszych zabytków sztuki ogrodowej Warszawy oraz pełni jednocześnie rolę wizytówki miasta.

IMG_3360  IMG_3232

Drugim miejscem są Łazienki Królewskie. Zespół Pałacowo-Ogrodowy w Łazienkach jest najpiękniejszym układem przestrzennym Warszawy i jednym z najpiękniejszych w Europie, zachwycającym na równi zielenią jak architekturą. O pięknie Łazienek Królewskich stanowi połączenie klasycystycznej architektury i bogatego, naturalnego otoczenia tworzącego zjawiskowe ogrody. Wśród pereł Rezydencji warto wymienić między innymi Pałac na Wyspie z Galerią Obrazów, Amfiteatr czy Starą Oranżerię z Teatrem Królewskim. Zabytkowy Ogród Muzeum liczy obecnie 76 ha powierzchni, a składają się na niego trzy historyczne ogrody, różne pod względem stylistycznym: Ogród Królewski, Ogród Belwederski oraz Ogród Modernistyczny, Nowy Ogród Chiński, a w przyszłości planowany Ogród XXI Wieku z pawilonem wystaw czasowych.

IMG_3315  IMG_3279
IMG_3344  IMG_3353
IMG_3310  IMG_3217

Trzecim miejscem, w którym spędziliśmy najwięcej czasu w dniu dzisiejszym jest ogródek rodziny mojego brata. Bezapelacyjnie zajmuje pierwsze miejsce! To dobra miejscówka aby smacznie zjeść, pobujać się na hamaku, odpocząć, porozmawiać czy przejechać się traktorem. Słońce ogrzewało, mimo chmur. Cisza ogarniała nas i otulała jak ciepły koc. Śpiewały ptaki. Spędzając czas z najbliższymi potrafimy dostrzec te naprawdę ważne rzeczy.

IMG_3402-001  IMG_3415
IMG_3443  IMG_3400

rezerwat Wyspy Zawadowskie

Warszawski odcinek Wisły jest fragmentem Obszaru NATURA 2000 – Dolina Środkowej Wisły. Jednak na terenie warszawskiej doliny Wisły znajdują się również inne obszary chronione – rezerwaty. Odkrywamy rezerwat Wyspy Zawadowskie. Zobacz, jak urzekło nas to wyjątkowe miejsce.

IMG_3133
IMG_3137
IMG_3152
IMG_3170

Rezerwat znajduje się na południu Warszawy. Zlokalizowany jest na Wiśle w obrębie dwóch dzielnic: Wawer oraz Wilanów. Obszar rezerwatu wykracza również poza granice Warszawy i zajmuje część gminy Konstancin – Jeziorna oraz miasta Józefów. Rezerwat został utworzony w 1998 roku. Obszar chroniony ma powierzchnię 530,28 ha. Głównym celem powołania do życia rezerwatów była ochrona ekosystemów wodnych w obrębie koryta Wisły. Chroniony obszar jest miejscem gniazdowania wielu rzadkich i cennych gatunków ptaków, jak również stanowi ostoję zwierząt związanych ze środowiskiem wodnym.

IMG_3178  IMG_3185

Odcinek chroniony rzeki zachował stosunkowo naturalny charakter. Znajdują się tu łachy oraz ławice. Ich układ zmienia się niemal z każdą powodzią, gdyż nie są one utrwalone roślinnością wieloletnią. O takim korycie rzecznym można powiedzieć, iż ma charakter roztokowy.

Masz dość miejskiego zgiełku? Chcesz odpocząć od aut i spalin? Polecamy odetchnąć w ciszy i w spokoju w niezwykłym rezerwacie Wyspy Zawadowskie.

A jak skończył się mój pobyt nad Wisłą… Zobaczcie sami:

IMG_3182  IMG_3183

efekty terapii gipsami

Po dwóch tygodniach – 1 lipca zdjęliśmy gips hamujący, który miał na celu: wyhamowanie spastyczności czyli zmniejszenie patologicznych synergii szczególnie po stronie lewej, normalizację napięcia w kończynach dolnych. Ustawienie stóp w pozycji pośredniej spowodowało rozciąganie spastycznych mięśni.  Unieruchomienie stóp w pozycji pośredniej wpłynęło na poprawę ustawienia stawów biodrowych i kolanowych. Przez zastosowanie gipsu zmieniliśmy na jakiś czas odczucia dziecka, szczególnie w zakresie czucia głębokiego. Gipsy u Miłosza ułatwiły normalizację napięcia, poprawiły funkcje motoryczne,  w sposób ilościowy pojawiła się lepsza funkcja kończyny górnej lewej, szczególnie funkcja podporowa, a także poprawiła się jakość wzorców motorycznych. Każda terapia, która jest stosowana u Miłosza jest po to, aby poprawić jakość jego życia. Gipsy hamujące również przyniosły zamierzony efekt.

A jak sobie radził przez ten czas syn? Nie było taryfy ulgowej. W tym czasie zmuszeni byliśmy do zrezygnowania tylko z zajęć na basenie. Każdego dnia ćwiczył, uczył się i bywał na zajęciach, które są wpisane na stałe w grafik. Nie był to dla niego problem, że miał gipsy. Tak samo funkcjonował, wstawał, siadał, chodził, bawił się, uczestniczył w życiu. Wbrew pozorom nie jest to uciążliwa terapia, to terapia którą można ze spokojem stosować u swojego dziecka. Po ściągnięciu gipsów znacząco odczułam spadek wagi u syna.