Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

schody do samodzielności

Nie spodziewałam się, że kolejny milowy krok jaki pokona mój syn będzie miał miejsce jeszcze w tym roku. Kilkanaście dni temu tata z Miłoszem zaprosili mnie na specjalny pokaz. Ubieramy buty, idziemy na klatkę schodową, syn wchodzi na półpiętro, po to aby zejść po schodach… samodzielnie! Pierwsze kroki w dół wzbudziły we mnie ekscytujący zawrót głowy. Widok zdecydowanie był przeznaczony dla osób o mocnych nerwach, do których chyba ja się nie zaliczam. Złapałam oddech jak już był na dole. Był to niezwykle emocjonujący dla mnie widok syna, który sam pokonuje schody w dół. Duża świadomość i jeszcze większa samodzielność fascynuje samego Miłosza, a mnie przeraża. Zadaniem męża była asekuracja malucha i wspieranie go, a ja nie umiałam się powstrzymać od ciągłych komentarzy: „Uważaj, bo spadniesz.” Nic takiego nie miało miejsca. Na małej buzi coraz częściej gości koncentracja i uśmiech oraz radość z sukcesów małych i dużych. Wymagania są dostosowane do jego możliwości, a każde z trudem wypracowane osiągnięcie zostaje dostrzeżone i nagrodzone. Miłosz ciągle się rozwija, uczy się, zdobywa nowe umiejętności, jest coraz bardziej samodzielny i odważny, chyba ma to po tacie 🙂

Każdego dnia Miłosz kilka razy ćwiczy schodzenie w dół. Oczywiście nadal wymaga pełnej asekuracji. Tata jest kilka stopni niżej. Moim zdaniem radzi sobie coraz lepiej:

urodziny

Trzy lata pełne radości, wyzwań, stresów, lepszych i gorszych dni, ale z pewnością dni pełnych wielkiej miłości do małego człowieka. Właśnie dzięki mojemu synowi zrozumiałam, jak ważny jest każdy dzień. Każdy jest inny, każdy istotny, wyjątkowy, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Każdego dnia może wydarzyć się coś, co odmieni nasze życie.

Wczoraj, 25 grudnia, Miłosz skończył trzy lata!

IMG_6913  IMG_6938-300x216
IMG_6934  IMG_6952
IMG_6988  IMG_6983

magia świąt

Wokół choinki, kolorowe lampki, świąteczne ozdoby i dekoracje. W radiu słychać kolędy. Mamy święta. Radosne i miłe święta. Spokojne, spędzone z rodziną.

006

Wesołych Świąt

To już tradycja. Kolejny raz kartki z okazji świąt wykonujemy własnoręcznie. Tym razem połączyliśmy siły tworząc to anielskie dzieło. Pięknie mieniące się brokatem brzuszki aniołków to robota Miłosza, przykuwają uwagę każdego, a skrzydełka i cała reszta to moje dzieło.

Kochani!

Życzymy Wam radosnego świętowania,
kiedy czas spędzony w gronie najbliższych
staje się okazją do wspólnej zabawy i zadumy,
odkrywania na nowo, tego co najważniejsze.

Spokojnych Świąt dla Was i Waszych Rodzin!

IMG_6806

IMG_6750

ciasteczka kruche maślane

Na ostatnie zajęcia grupowe Miłosz spakował do swojego plecaka wszystkie metalowe foremki do wykrawania ciastek jakie miałam w domu. Praktyczne foremki, które leżały dość długo nie używane sprawdziły się na zajęciach grupowych, na które chodzi. Miłosz dzięki nim mógł wykonać niebanalne słodycze. Przygotowanie ciasta zapewne nie zajęło dużo czasu. Jak się dowiedziałam z relacji męża, Miłosz był chętny do wałkowania, nie wiem czy nie potrzebował pomocy z wycinaniem i bardzo chętnie dzielił się z innymi dziećmi foremkami. Syn uwielbia pomagać w kuchni, więc upieczenie smakołyków było dla niego fajną zabawą. W prezencie otrzymałam świąteczny podarunek, maślane ciasteczka w kształcie m.in. choinek, gwiazdek, dzwoneczków oraz przepis jak je wykonać. I wiecie co, ciasteczka są przepyszne!

IMG_6798 IMG_6794      IMG_6799

nurek

Mówi się, że umiejętność pływania można nabyć w każdym wieku. Mając na uwadze moje doświadczenie z nauką pływania nie do końca się z tym zgadzam. Pewne jest to, w jakim czasie i z jakim wynikiem można nauczyć się pływać (lepiej lub gorzej) to cecha indywidualna dla każdego z nas. A jak radzi sobie Miłosz w wodzie? Według mojej subiektywnej oceny, jak ryba! Niemal w każdą sobotę Miłosz uczestniczy w zajęciach na basenie. Woda jest żywiołem przed, którym czuję duży respekt. Dlatego z ogromną dumą patrzę jak Miłosz bez strachu potrafi cieszyć się i bawić w wodzie, czego ja nie potrafię. Forma i jakość prowadzonych zajęć jest na wysokim poziomie, dziecko z chęcią chce nie tylko poznawać wodny świat, ale również wykonuje polecenia i trudniejsze elementy. Tata przy okazji też się uczy, może nie pływania, ale tego jak radzić sobie z małym dzieckiem na basenie. Zobaczcie sami.

Kompilacja wodnych i podwodnych wyczynów mojego syna i męża 🙂

świąteczna paczka

Otrzymaliśmy dzisiaj świąteczną paczkę. Niezwykły prezent! Darczyńcy: Monika i Łukasz, ich rodziny, bliscy, znajomi oraz pracownicy firmy SAP POLSKA kolejny już raz starają się, by niosła ze sobą ona jak najwięcej radości. Jest to prezent, który był przygotowany z myślą o naszej konkretnej rodzinie (jest odpowiedzią na nasze potrzeby). To paczka, która ma także niezwykłą moc, dzięki niej poczułam atmosferę zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Mamy to szczęście, że otaczają nas dobre, życzliwe Anioły, które nam pomagają. Otwierają się na innych, próbują zrozumieć, dzielić się i sprawiać radość.

Dziękujemy wszystkim, którzy zaangażowani byli w tą niezwykłą akcję, wiemy, że są wśród nich osoby, które dodatkowo wsparły subkonto naszego syna Miłosza! Zebrana kwota wystarczy na sfinansowanie trzech miesięcy rehabilitacji ruchowej.

Niezwykły gest, szczery uśmiech, dobre słowo, a także wsparcie i pomoc finansowa dla Miłosza, a Ja w takich momentach czuję i wiem, że ktoś go zauważył, że nie jest komuś obojętny, czeka na jego sukcesy. Dziękuję wszystkim Aniołom, za to że pomagają, wtedy gdy bezinteresowna pomoc jest niezbędna.

IMG_6782  IMG_6791

mój (nie)zwykły dzień

Marzę o chwili wytchnienia. Zatrzymania się na chwilę. Chciałabym się położyć na łóżku, odpocząć i odgonić wszystkie natrętne myśli daleko od mojej głowy. Właściwie to nie musi być nawet łóżko. Po prostu chciałabym się położyć. Wyciszyć się, może zwyczajnie się ponudzić. Chciałabym mieć wszystko dopięte na ostatni przysłowiowy guzik i odpoczywać. STOP! To chyba jest niemożliwe.

Ostatnie dni nie przypominają już pięknej, słonecznej i kolorowej jesieni. Krótki dzień, deszcz, szaruga, wiatr, temperatura w okolicach zera nie zachęcają do wychodzenia z domu, mam teraz takie dni kiedy nie mam ochoty wstawać z łóżka, nigdzie wychodzić. Chcę złapać oddech. Przy moim trybie życia jest to praktycznie niemożliwe. Już nie pamiętam co to znaczy oddać się błogiemu lenistwu i nic nie robić. Wszystko to co robię, robię z myślą o Miłoszu. Rodzina, praca, dom. Wszystko razem i każdy element z osobna. Niezwykła układanka mojego życia. Jeśli nie jestem w pracy czas spędzam z synem. Uczymy się poprzez zabawę. Zazwyczaj w ciągu dnia mamy dwa bloki np. po 60 minut. To czas kiedy uczymy się samogłosek, szukamy takich samych obrazków, oglądamy karty z rysunkami i opowiadamy co widzimy, rozmawiamy, śpiewamy, rysujemy lub pieczemy itp. Mamy zazwyczaj jedną przerwę na zrobienie świeżego soku z warzyw. Po skończonych „zajęciach dydaktycznych” idziemy na kolację. Potem Miłosz udaje się do SPA (ozonoterapię) i masaż funkcyjny, który trwa około 30 minut. Kiedy kończę masować syna jest już po dobranocce, to już najwyższa pora żeby dać dziecku kubek mleka i położyć spać. Miłosz mimo tego że ma mało lat, ma duże potrzeby. Czasami brakuje mi sił, w taki dzień jak dziś. Być może z boku wygląda to jak nieustająca zabawa, jednak jest to w dużej mierze systematyczne wykonywanie każdego dnia konkretnych zadań, które pozwalają synowi się lepiej rozwijać. Mimo ogromnego serca, które staram się wkładać w codzienne stymulowanie Miłosza, pracy nie ubywa. Uciekający czas nie jest moim sprzymierzeńcem, żałuję tego, że mamą jestem tylko przez kilka godzin w ciągu dnia. Uczę, bawię się z dzieckiem, czytam bajki, wymyślam coraz to nowe wspólne zabawy. Zabrakło tylko jednego małego elementu do ułożenia całej układanki, chwili dla siebie. Przed urodzeniem syna nie wyobrażałam sobie, że można żyć na tak wysokich obrotach. Macierzyństwo zmienia, a co dopiero bycie mamą niepełnosprawnego Miłosza. Jest godzina 22. Idę spać. Za mną dzień jak co dzień, a jednak z dużą ilością niezwykłych i szczerych życzeń. Dzięki Wam, mimo natłoku obowiązków jest mi szczególnie w tym dniu radośnie! Dziękuję za te wszystkie słowa. Jest ich tak wiele i są przede wszystkim dobre. To dla mnie bardzo ważne. One dodają mi siły. Nie ma większego skarbu od życzliwych słów. Dziękuję. Jutro też jest dzień. A Ja mam wrażenie, że wciąż świeci słońce.

zajęcia grupowe

Od pewnego czasu Miłosz uczęszcza na zajęcia grupowe dla dzieci. Dzięki nim może rozwijać umiejętność tworzenia dobrych relacji z rówieśnikami, a w przyszłości pozytywnych relacji międzyludzkich. Spotkania prowadzone są w małych grupach przez przez tyflopedagoga i fizjoterapeutkę. Grupę tworzą dzieci w zbliżonym wieku urodzeniowym i rozwojowym, wspólny mianownik, który ich łączy to Regionalna Fundacja Pomocy Niewidomym, do której należą jako podopieczni. Na każde zajęcia dzieci przynoszą ze sobą potrzebne rzeczy. Na przykład jabłko i marchewkę kiedy do wykonania była surówka. Temat przewodni bardzo mi się spodobał, to coś w czym Miłosz się spełnia. Podczas obierania, przecierania i zmywania Miłosz był zachwycony. Niestety nie chciał jej zjeść, a na pytanie pani: „To kto ma zjeść?”, odpowiedział: „Tata”. Zastanawiam się, który z nich był bardziej zadowolony z zajęć? Mąż czy syn? Raz otrzymał też do zrobienia zadanie domowe. Pomyślałam sobie wtedy, że jeszcze nie poszedł do szkoły, a już trzeba z nim odrabiać lekcje. Zdążyliśmy je wykonać przed następnymi zajęciami. W środę otrzymałam telefon, że na kolejne zajęcia ma przynieść białą skarpetę, najlepiej „średnią”, pół kilograma ryżu i guziki. Plecak został spakowany, na szczęście zostało w nim jeszcze trochę wolnego miejsca na wypadek gdyby chciał jeszcze coś dołożyć do niego z własnej inicjatywy. Cieszę się, że syn potrafi odnaleźć się w grupie. A jeszcze bardziej cieszę się z tego, że mogę dla niego zrobić coś więcej. Spędzić z nim czas szukając odpowiednich kolorów i rozmiarów guzików. Na szczęście znalazłam kilka sztuk na dnie w pudełku z przyborami do szycia. Z trzech różnych przedmiotów nie mających ze sobą nic wspólnego powstał bałwanek. Czy nie jest uroczy?

IMG_6700  IMG_6707
IMG_6727  IMG_6739

spotkanie z Mikołajem

W dniu dzisiejszym mieliśmy okazję zobaczyć na żywo Mikołaja, który przyjechał do podopiecznych RFPN w Chorzowie. Postać św. Mikołaja wprowadza w świat dziecka element niezwykłości, także zabawy, co jest naturalne dla dziecka i wpisuje się w jego potrzeby rozwojowe. Starszy Pan dotarł z wielkim worem prezentów dla wszystkich grzecznych dzieci. Oczywiście, dawanie jest cenne, jednak myślę, że warto zwrócić także uwagę na cieszenie się z tego, co mamy, a szczególnie ze wspólnie spędzonej chwili. Bowiem takie chwile są wyjątkowe, zabawa z dzieckiem, wspólne ozdabianie pierników, wykonanie ozdób choinkowych, bycie razem, spotkanie z dawno niewidzianymi osobami z grupy wsparcia, to okazja do świętowania i daje zdecydowanie większą radość niż sam prezent.

IMG_6638  IMG_6634
IMG_6646  IMG_6664
IMG_6667  IMG_6684
IMG_6688  IMG_6690