• Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    schody do samodzielności

    Nie spodziewałam się, że kolejny milowy krok jaki pokona mój syn będzie miał miejsce jeszcze w tym roku. Kilkanaście dni temu tata z Miłoszem zaprosili mnie na specjalny pokaz. Ubieramy buty, idziemy na klatkę schodową, syn wchodzi na półpiętro, po to aby zejść po schodach… samodzielnie! Pierwsze kroki w dół wzbudziły we mnie ekscytujący zawrót głowy. Widok zdecydowanie był przeznaczony dla osób o mocnych nerwach, do których chyba ja się nie zaliczam. Złapałam oddech jak już był na dole. Był to niezwykle emocjonujący dla mnie widok syna, który sam pokonuje schody w dół. Duża świadomość i jeszcze większa samodzielność fascynuje samego Miłosza, a mnie przeraża. Zadaniem męża była asekuracja malucha i wspieranie go, a…