Miesięczne archiwum: Czerwiec 2016

pożegnanie

Za nami naprawdę długa i kręta droga. Podczas trzyletniej podróży oswoiliśmy naszego największego wroga MPD i mamy go pod kontrolą. Podążając właściwą drogą, za przewodnikiem godnym zaufania jesteśmy u celu. Pani Aneta, fizjoterapeutka prowadząca syna od urodzenia, zakończyła terapię z Miłoszem. Zdajemy sobie sprawę jak wiele trudnych i kluczowych etapów rozwoju udało się osiągnąć tylko dzięki systematycznej i właściwej (!) rehabilitacji. Niezliczone ilości powtórek poszczególnych ćwiczeń o różnym stopniu trudności, wyciskanie siódmych potów, skupienie, nauka, uśmiech, śpiewanie piosenek, zdobywanie nowych umiejętności. Dzisiaj Miłosz, to nieustraszony zdobywca najwyższych wzniesień i niedostępnych zakamarków. Jest szalenie ruchliwy.  Nie chodzi lecz biega i skacze. Z ochotą wdrapuje się na co się da, przeciska pod łóżkiem i zeskakuje z kanapy. Aż trudno uwierzyć, że trzy lata temu nie potrafił utrzymać samodzielnie główki. To wszystko zawdzięcza profesjonalizmowi i doświadczeniu swojej fizjoterapeutki, która zmierzyła się z jego problemami i przygotowała go do samodzielnego życia, a nas do pracy z dzieckiem. Trzy lata rehabilitacji, aż w końcu nadszedł dzień, gdy trzeba się pożegnać. Taki moment jak ten wziął nas w swoje objęcia z zaskoczenia i nie pyta czy jesteśmy gotowi na nowy etap. Trudno wyrazić słowami jak bardzo jesteśmy wdzięczni. Otrzymaliśmy niezwykły prezent, z jednej strony poczucie bezpieczeństwa, świadomość zakończenia z ogromnym sukcesem terapii, osiągnięcia najwyższego poziomu samodzielności dziecka, a z drugiej zaś motywuje, żeby działać na kolejnym etapie rozwoju dziecka. Szukać i próbować nowych rozwiązań, aby pomóc Miłoszowi w jego walce chociażby z dyzartrią. Powoli opadają emocje, a my oswajamy się z myślą, że już nie będzie terapii ruchu we wtorki i piątki. Ten czas na pewno wykorzystamy na inną, nową formę rehabilitacji. Będziemy tęsknić za Panią Anetą. Jej opinia jest dla nas niezwykle ważna. Dlatego nadal zamierzamy konsultować z nią wszystkie istotne decyzje dotyczące Miłosza. Liczymy na doradztwo, obserwacje i stały monitoring postępów naszego dziecka, bo tylko dzięki jej zaangażowaniu nasze marzenie dotyczące samodzielności syna stało się rzeczywistością, i to w tak krótkim czasie. Dziękujemy!

IMG_0978  IMG_1226
IMG_1247  IMG_4329
IMG_9726  IMG_9736
IMG_6147  20160628_191853

a ja już biegam

Miłosza w żaden sposób nie można utrzymać w jednym miejscu. Trzy lata walki o jego samodzielność, dało mu ostatecznie możliwość pokonywania biegiem osiedlowych chodników niemal z prędkością światła. Życie zaczyna być fascynującą przygodą, przeszkody są po to aby je pokonywać, a wyzwania są po to, aby się z nimi zmierzyć.

Rowy

Jest takie miejsce, w którym czas płynie za szybko. Miejsce, w którym jak się jest, to nie chce się z niego wyjeżdżać. A kiedy przychodzi pora na pakowanie i powrót do domu, to jest smutno. Takim miejscem dla naszej rodziny były Rowy. Bardzo chciałam aby tegoroczny pobyt nad morzem był udany, jednak nie wiedziałam, że będzie aż tak wspaniale!

W Rowach spędziliśmy tydzień, w podobnym terminie jak rok temu w Dźwirzynie. Zdążyliśmy przed wakacyjnym sezonem turystycznym. Słońce grzało na plaży, a jedynie wiatr od morza dawał chwile wytchnienia, ludzi było mało, a Bałtyk zimny jak lód. Nie przeszkadzało to nam, było wspaniale. W czasie plażowania budowało się zamki z piasku, szukało muszelek i kamyków, biegało i moczyło nogi w morzu. Były też wielogodzinne spacery wzdłuż linii brzegu morza, wyznaczonymi szlakami po najciekawszych miejscach nadmorskimi lasami, lub po wydmach i Słowińskim Parku Narodowym. Wiedziałam, że będzie mi się tam podobać (ostatni raz na dłużej wyjechaliśmy we wrześniu), więc cieszyłam się już na samą myśl podróży nad morze i pokonywanie dłuższych dystansów niż oferuje spacer po osiedlowych alejkach. Podczas naszych pieszych wędrówek pokonaliśmy ponad 60 kilometrów. Wyruszaliśmy zaraz po śniadaniu, a wracaliśmy na kolację. Plaża też była. Wśród nich prawdziwa perełka, pomiędzy szlakiem zielonym (Rowy), a czarnym (Czołpino). Podążaliśmy również szlakiem latarń morskich, podczas tej wyprawy odwiedziliśmy ich aż 5!

Największą atrakcją regionu był bez wątpienia Słowiński Park Narodowy. Pogoda dopisała, miejsce jako nasza baza było trafione w dziesiątkę, zrealizowaliśmy wszystkie zaplanowane wycieczki. Mieszkało nam się wygodnie w wynajętym apartamencie. Tutaj gospodarze zatroszczyli się o nas i o nasze potrzeby. W wyposażeniu zwrócili uwagę na szczegóły, które innym właścicielom umykają lub nie chcą ich widzieć, a czynią one pobyt znacznie przyjemniejszy dla gości. To na pewno apartament, do którego chce się wracać. Wybrzeże Bałtyckie bez wątpienia również jest takim miejscem, do którego warto wrócić. Oczywiście poza sezonem.

IMG_9919IMG_9922

oko w oko z foką

Podczas rodzinnych wakacji z dziećmi nad morzem zdecydowanie warto odwiedzić Rekreacyjno – Edukacyjny Sea Park w Sarbsku. Sea Park jako pierwszy taki komercyjny obiekt w kraju prezentuje karmienie fok i ich trening medyczny, dzięki temu możemy zaobserwować te piękne zwierzęta z bliska. Wizyta w parku dostarczyła nam wielu niezapomnianych wrażeń, odkryła tajemnice podwodnego świata, zapewniła unikalne atrakcje, które pozostaną w pamięci na długie lata.

IMG_0887  IMG_0899  IMG_0911  IMG_0971 IMG_0986  IMG_1001

IMG_1020

W pobliżu Sea Park, w miejscowości Sasino znajduje się jedna z najpiękniejszych latarni morskich – Stilo. Aby dotrzeć na szczyt barwnej latarni pokonujemy długie i kręte schody. Na tarasie podziwialiśmy otaczający nas krajobraz. A było co oglądać! Nieograniczona przestrzeń pokryta nadmorskim lasem, białe wydmy i oczywiście morze. Wstęp na latarnię mają tylko dzieci powyżej czwartego roku życia, dlatego w dniu dzisiejszym mój stał się czterolatkiem. Nie mogłam mu odmówić widoku ze szczytu tego wspaniałego obiektu.

Popołudniu niebo się zachmurzyło i zaczął padał deszcz. Jednak nawet wtedy Bałtyk mnie zachwycił. Było zimno i bardzo wietrzne ale nie mogłam oderwać wzroku od bajecznych chmur i ogromnych fal. Moglibyśmy siedzieć i siedzieć gdyby nie marudzenie Miłosza, który zdecydowanie nie podzielał naszego entuzjazmu.

IMG_1056  IMG_1051 IMG_1061  IMG_1062

Rowy mniej znane

To miał być luźny dzień. Z Rowów wyruszyliśmy szlakiem „trzech jezior” – Gardno, Dołgie Małe i Dołgie Duże. Tradycyjnie wybraliśmy się pieszo. Kiedy zobaczyliśmy wszystkie jeziora położone na trasie, szlak poprowadził nas na plażę. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Szeroka piaszczysta plaża o zniewalająco jasnym kolorze i wokół żywego ducha. Spojrzałam z uśmiechem na moich chłopców i powiedziałam głośno „zostajemy tu na dłużej”. To dłużej trwało ponad 3 godziny i przez ten czas na plażę nie przyszedł nikt. Czas wykorzystaliśmy aktywnie, były zabawy w wodzie i na piasku. Miłosz już dawno temu nauczył mnie cieszyć się z małych rzeczy. Dzięki niemu nie zatraciłam naturalnej dla dziecka zdolności zachwytu i dziwienia się światem. Miłosz moczy nogi w Bałtyku, zamiast uciekać i marudzić, cieszy się i nie chce wychodzić z wody. To dobra lekcja doceniania małych rzeczy i szczerego optymizmu. Dla mnie niezwykle wzruszający widok. Wracaliśmy plażą i ostatecznie pokonaliśmy dystans 22 km z czego Miłosz samodzielnie 6 km (w kilku etapach). Luźny dzień okazał się być bardzo męczącym. Jednak zdecydowanie warto było przejść całą trasę. Jestem oczarowana dzisiejszym dniem. Nigdy bym nie pomyślała, że Bałtyk może mnie tak zaskoczyć. Teraz już wiem dlaczego właśnie to miejsce jest Parkiem Narodowym. Warto je chronić.

IMG_0578  IMG_0571
IMG_0599  IMG_0611
IMG_0610  IMG_0652
IMG_0758  IMG_0743
IMG_0787  IMG_0804
IMG_0851  IMG_0686

szlak Latarń Morskich

IMG_0518  IMG_0532IMG_0538  IMG_0550

Podążamy dzisiaj szlakiem latarń morskich. Zwiedzenie wszystkich 15 obiektów położonych na szlaku wymaga czasu. Alternatywą może być tak jak w naszym przypadku, podzielenie ich IMG_0557oglądania na kilka etapów. Zaczynamy od położonego najdalej nas Darłowa. To szósta latarnia w naszej kolekcji. Obecnie wieża latarni ma 22 metry wysokości, a na jej szczycie znajduje się nowoczesny mechanizm wskazujący drogę statkom. Mniej niż pół godziny zajmuje nam podróż z Darłowa do Jarosławca. Tutaj latarnia zbudowana została z czerwonej i glazurowanej cegły na planie koła, każdą kondygnację podkreśla ozdobny gzyms. Podziwiamy ją z zewnątrz, bo jest zamknięta. Niewielka jest też ostatnia dzisiaj latarnia, którą odwiedziliśmy w pobliżu wejścia do portu w Ustce. Wybudowana w roku 1892 ma wysokość 22,3 metra. Szlak Latarń Morskich to atrakcje: widokowe, dziedzictwa technicznego i marynistycznego, niezależnie od tego czy zdecydujemy się na zwiedzanie całego szlaku, czy też wybierzemy jego fragment. Po tak intensywnym zwiedzaniu, czas na chwilę odpoczynku. Idziemy na plażę. Tym razem odwiedzamy plażę w Poddąbiu. Dziś dość wietrzną. Mamy okazję złapania oddechu morskim powietrzem i na chwilę odpoczynku.

dzień pełen wrażeń

Miłosz potrafi zaskoczyć! Samodzielnie pokonał wyznaczonym szlakiem trasę (tam i z powrotem) na szczyt góry Rowokół (115 m n.p.m.)! Na wierzchołku znajduje się 20-metrowa żelazna wieża widokowa, z której widok bardzo mnie zaskoczył. Jak na dłoni widać cały Słowiński Park Narodowy, trzy jeziora (Gardno, Dołgie, Łebsko) oraz wydmy, których ogrom dostrzegłam dopiero z wieży, a na horyzoncie błękit morza.

IMG_0197  IMG_0199
IMG_0201  IMG_0206

Zaplanowana na dzisiaj wycieczka została podzielona na kilka etapów, ze względu na lokalizację miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Zdobycie szczytu góry Rowokół było pierwszym z nich. Odwiedziliśmy również miejscowość Kluki, a tam z platformy widokowej wieży podziwialiśmy jezioro Łebsko i wydmy ruchome. Kolejnym etapem był postój w miejscowości wypoczynkowej położonej w enklawie leśnej o wdzięcznej nazwie Orzechowo. Został  tu utworzony rezerwat wydmowo-leśny „Wydma Orzechowska” pełna różnorodnych zbiorowisk roślinności. To prawdziwy ewenement nadmorskiego krajobrazu, oddalona o 600 metrów od bałtyckiego brzegu. Tradycyjnie już odwiedziliśmy plażę. Jednogłośnie stwierdzamy, że nie jest to miejsce dla wielbicieli plażowania, bo brzeg jest tu wąski i kamienisty. Natomiast urzeka wysoki klif i mała ilość turystów.

IMG_0242  IMG_0278
IMG_0262  IMG_0265

Na koniec dnia przygotowaliśmy dla Miłosza niespodziankę! Odwiedziliśmy gospodarstwo w Bałamątku. A tam prawdziwe zoo: królik, konie, kucyk, owieczki, koza i żółw. Największą atrakcją dla syna była przejażdżka na osiołku i karmienie zwierząt.

IMG_0313  IMG_0455
IMG_0430  IMG_0364
IMG_0500  IMG_0501

Słowiński Park Narodowy

Kolejny dzień rozpoczynamy ponownie z wizytą w Słowińskim Parku Narodowym. Gotowi na kilkugodzinną niespieszną wędrówkę najpiękniejszymi szlakami tego niezwykłego fragmentu wybrzeża Bałtyku. Pokonujemy nadmorski las, wchodzimy na latarnię morską i wydmę Czołpińską. Odkrywamy również kolejny fragment szerokiej plaży, z piaskiem o zniewalającym kolorze. Zimna woda trochę odstrasza od morskich kąpieli, jednak znalazł się wśród nas jeden śmiałek, któremu to nie przeszkadzało. Podczas dzisiejszej wędrówki niezwykle kojący wpływ na moje samopoczucie miał szum fal, a także spacery wzdłuż morza i w lesie, przestrzeń oraz spokój.

IMG_0028  IMG_0055IMG_9962  IMG_0087  IMG_9998  IMG_0138
IMG_0099  IMG_0176