Historia Miłosza - Blog,  Terapia

zmiany

Od chwili narodzin Miłosza jesteśmy bardzo zaangażowani w jego terapię i prowadzoną rehabilitację. Staramy się słuchać wszelkich sugestii i pracować tak, jak proponują nam specjaliści. Terapia ta jest bardzo trudna i niejednokrotnie przechodzimy ciężkie chwile. Cały czas jednak wierzymy, że to dobra droga i dojdziemy w końcu do celu. Jednak dzisiaj jesteśmy na rozdrożu. W grafiku Miłosza dużo zmian. W grudniu zakończył się roczny program w SOSW Ziemięcice finansowany ze środków PFRON-u, dzięki któremu syn miał bezpłatnie prowadzone systematyczne zajęcia z integracji sensorycznej oraz z neurologopedą. Co osiągnęliśmy przez ten rok? Bardzo dużo. Miłosz nauczył się mówić. Dziecko z dyzartrią jest w stanie powtórzyć praktycznie każde słowo, i wypowiedzieć proste zdania. Jest wielce prawdopodobne, że znając trudności Miłosza, bez tej pracy nie byłby w stanie wyartykułować nic. W czasie naszej terapii mieliśmy do czynienia z terapeutami zaangażowanymi, otrzymaliśmy od nich wiele wsparcia, poświęcili nam dużo czasu i sił. Osiągnęliśmy wiele. Niestety wiemy już, że wniosek o dofinansowanie programu na kolejny rok został odrzucony. Jednak my nie możemy zrezygnować z terapii, dlatego od lutego Miłosz uczęszcza na prywatne zajęcia z tą samą Panią, w takim samym wymiarze jak dotychczas, za to w nowym miejscu. Zajęcia z integracji sensorycznej i z tyflopedagogiem będziemy realizować w ramach WWR (wczesne wspomaganie rozwoju, finansowane przez NFZ), wracamy pod opiekę specjalistów, których znamy. W przedszkolu syn nie zmienił grupy, ale za to zmieniła się wychowawczyni i pedagog. W ramach wsparcia i adaptacji dziecka, syn ma swojego asystenta. Od stycznia uczęszcza do przedszkola 5 razy w tygodniu, a nie jak dotychczas 3 (ze względu na program), wszystkie dodatkowe zajęcia są realizowane rano lub po południu. Bez zmian pozostaje ulubiony przez Miłosza basen i hipoterapia. Na nowo organizujemy sobie harmonogram zajęć, które są niezbędne w jego rozwoju. Po drodze było trochę pod górkę. Teraz mogę napisać, że wysiłek, który włożyliśmy w pokonaniu tych wszystkich trudności opłacał się. Mam nadzieję, że syn, którego to wszystko dotyczy zaakceptuje zmiany i odnajdzie się w nowej, lepszej rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *