Historia Miłosza - Blog,  Terapia

terapia

Nie mam żadnych wątpliwości, że wakacje to coś na co mój syn zapracował sobie przez cały rok. Chyba nigdy dotąd nie miał tylu zajęć co teraz. Tydzień rozpoczynamy zajęciami z tyflopedagogiem. W kolejnych dniach (3 razy w tygodniu) spotykamy się z neurologopedą w łącznym wymiarze 4h/tyg. z czego jedna godzina poświęcona jest na terapię ręki. Do tego dochodzą dwie godziny SI, a także hipoterapia i dogoterapia. Tydzień kończymy zajęciami na basenie. Trzeba też pamiętać, że Miłosz przez cały tydzień chodzi do przedszkola, do którego dojeżdża na rowerze. Popołudniami kontynuujemy pracę terapeutów w domu. Priorytetowe są dla nas zajęcia z neurologopedą. Podczas indywidualnej terapii jest otwarty, chętnie podejmuje się wykonania proponowanych mu zadań, posługuje się aktywnie mową werbalną w celach komunikacyjnych. Intensywna terapia przynosi efekty. Cieszymy się że potrafi już konstruować proste zdania i zadawać pytania dotyczące obiektów (co to?), czynności (co robi?), miejsca (gdzie?), a obecnie jest w trakcie nabywania umiejętności rozumienia związków przyczynowo – skutkowych i zadawania pytań ich dotyczących (dlaczego?). Jednak naszym największym sukcesem jest to, że udało się w naszym synu zaszczepić chęć do nauki i ćwiczeń. Miłosz z uśmiechem na twarzy idzie na każdą terapię. Chętnie podejmuję się nowych wyzwań i pokonuje kolejne przeszkody z napisem „niemożliwe”. My z kolei nauczyliśmy się mówić „stop”. Wiemy kiedy trzeba dać dziecku odpocząć. Dlatego dzisiaj pakujemy walizki i wyruszamy na prawdziwie rodzinne wakacje!

          
  
  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *