Zbójnicki chodnik

Po wczorajszym długim i męczącym marszu zaplanowaliśmy na dzisiaj przejście dość krótkim szlakiem z Tiesňavy zwanym „Zbójnickim chodnikiem”. Po dotarciu na parking przed nami ukazała się niemal pionowa ściana. Od razu zrozumieliśmy, że łatwo nie będzie. Przejście pierwszych dwóch kilometrów zajęło nam dwie godziny! Właściwie nie było to przejście, a wspinaczka. Miłoszowi udało się pokonać cały Zbójnicki chodnik, nawet jeśli sam miał się wspinać na skałę lub wchodzić po drabince. Najbardziej emocjonujące było przejście jedną ze ścian skalnych jednak nie pionowo, a poziomo. Miejsca było akurat tyle żeby zmieściły się stopy. A w dole przepaść. Teraz rozumiem dlaczego o Małej Fatrze mówi się czasami, że to Tatry w miniaturze. Od dzisiaj Miłosz na szlak będzie zabierał obowiązkowo kask.