Kraviarske

Góry i lasy „zapłonęły” dzisiaj dla nas. Wszystko za sprawą nocnej ulewy. Mieliśmy nadzieję, że to tylko poranna mgła zwiastująca dobrą pogodę dlatego wybraliśmy dość długi szlak prowadzący przez trzy szczyty (Baraniarky, Zitne i Kraviarske). Największym problemem było błoto. Dało nam się dotkliwie we znaki. Czasami było jak na lodowisku. Trasa była na tyle wyczerpująca, że jeszcze przed pierwszym szczytem Miłosz skapitulował. Odpoczywał w nosidle ponad dwie godziny. Dopiero schodząc dał się przekonać na samodzielny marsz. Kiedy podchodziliśmy do ostatniego szczytu mgły się rozproszyły. Wielki Rozsutec wyglądał jak wulkan w czasie erupcji. Mała Fatra jest piękna.