Wielki Rozsutec

Podczas wielu górskich wycieczek, tych bliższych i tych dalszych, często widywaliśmy pasmo słowackiej Małej Fatry. Najbardziej urzekał nas charakterystyczny szczyt Wielkiego Rozsutca, który na liście najwyższych szczytów Małej Fatry zajmuje dopiero piąte miejsce, a na naszej liście życzeń podczas tych wakacji zajmował na pewno pierwsze. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Trasa którą dzisiaj pokonaliśmy to nie spacer. Na szlaku spędziliśmy dziewięć godzin! Kiedy tylko zaczęły się skały Miłosz skorzystał z nosidła. Trasa od przełęczy Medziholie jest trudna dla każdego. A co dopiero dla kogoś z dzieckiem na plecach. Kiedy weszliśmy na sam szczyt, kilkunastu turystów biło gromkie brawa dla taty Miłosza. To co zrobili niewątpliwie na długo pozostanie w moim sercu, a tata Miłosza po dzisiejszym dniu zasługuje na medal. Pozostało jeszcze zejście do przełęczy Medzirozsutce, które Miłosz również pokonał w nosidle, a dalszą trasę z przełęczy już samodzielnie. I tu mała niespodzianka – trzeba było za nim biec!