Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Wielka Racza

Rzadko zdarza nam się wolna sobota. Jeszcze rzadziej wolna sobota występuje w parze z dobrą pogodą. I dokładnie tak było dzisiaj. Nie mogliśmy tego inaczej uczcić jak tylko wyjazdem w góry. Nasz cel to znana nam już Wielka Racza w Beskidzie Żywieckim. W górskich dolinach jest już wiosna co oznaczało jedno – błoto na szlaku. Miłosz miał je po same kolana. Kiedy skończyło się błoto szliśmy po roztapiającym się śniegu i wodzie, a dalej po lodzie. Powyżej 1000 m n.p.m. zima w pełni. Uwielbiam ten szczyt. Panorama jaka się stąd rozciąga jest niesamowita. Z nostalgią spoglądaliśmy na doskonale widoczną Małą Fatrę. Nasz mały zdobywca zasłużył dzisiaj na medal. Wielka Racza to kolejny szczyt, na który sam wszedł i zszedł. Cała trasa liczyła 12,5 km.

  
  
  

śpieszmy się kochać ludzi…

Wczoraj dotarła do nas smutna wiadomość. Zmarła Pani Aleksandra Łada – neurologopeda, której Miłosz był pacjentem. Wielki człowiek, wielki umysł i niestety wielki ból i smutek. To właśnie z Panią Olą zaczynaliśmy leczenie i terapię Miłosza. To ona jako pierwsza dostrzegła potencjał Miłosza i odważyła się spojrzeć w jego przyszłość. Z każdych konsultacji wychodziliśmy zawsze bogatsi o nową wiedzę, ale też pełni nadziei i optymizmu. Kolejna wizyta zaplanowana była na przyszły tydzień. Niestety nigdy nie dojdzie do skutku…

ścianka wspinaczkowa

Miłosz pobił dzisiaj swój rekord na ściance wspinaczkowej! Tak wysoko jeszcze nigdy nie był. Domowy trening przynosi oczekiwane rezultaty. Jego nogi i ręce są coraz silniejsze. Widać to również w domu –  skacze wyżej i biega szybciej.

  

zajęcia otwarte

W przedszkolu Miłosza rodzice po raz kolejny mogli uczestniczyć w zajęciach otwartych. Tym razem była to lekcja angielskiego. Tematem przewodnim był dzień świętego Patryka stąd zielone ubrania dzieci. Poprzednie otwarte zajęcia z angielskiego odbyły się niemal rok temu. Zmiany jakie zaszły u Miłosza dało się zauważyć od razu. Jest skupiony na całych zajęciach i na grupie. Oczywiście nigdy nie miał problemu ze skupieniem uwagi ale tylko w pracy jeden na jeden czyli nauczyciel/terapeuta i Miłosz. Tym razem świetnie pracował w grupie! Wykonywał polecenia wydawane w języku angielskim, nazywał kolory, a także mówił jak się czuje. Oczywiście wszystko w języku angielskim. Jego zachowanie jest zupełnie inne niż w domu. Nie skakał i nie biegał, cały czas był wśród dzieci i razem z nimi brał czynny udział w zajęciach. Wiem to wszystko z relacji taty, zdjęć i nagranych filmów. Sama dużo pracuję z Miłoszem i wiem co potrafi, czego mogę oczekiwać, a z czym ma problem. Jednak zazdroszczę pracownikom przedszkola, że mogą oglądać na co dzień jak Miłosz funkcjonuje w grupie. A po dzisiejszych zajęciach mogę powiedzieć z całą pewnością, że coraz lepiej!

  
  

to już wiosna?

Upragnione i wyczekiwane ciepło wreszcie przyszło. W taki dzień jak dzisiaj nie można było siedzieć w domu. Postanowiliśmy oficjalnie rozpocząć sezon na rower i hulajnogę! W tym roku tata podniósł poprzeczkę i odpiął boczne kółka. Miłoszowi trudno jest złapać równowagę choć stara się jak może. Kilka upadków już zaliczył, a to dopiero pierwsza jazda. Chyba każdej mamie trudno oglądać takie przerażające sceny z udziałem własnego dziecka. Ale Miłosz za każdym razem wstawał i jechał dalej. Z hulajnogą poszło znacznie łatwiej. Jednak wiadomością dnia jest zupełnie co innego. Kiedy Miłosz dowiedział się że idzie na rower tak bardzo się ucieszył, że chciał wyjść z domu jak najszybciej. Nie czekając na nikogo sam założył buty! Zarówno prawy jak i lewy. Stało się to tak szybko, że chociaż oboje byliśmy obok to żadne z nas nie widziało dokładnie jak to zrobił.

  
  

domowy trening

W pokoju Miłosza duża zmiana. Jedne sprzęty ustępują miejsca kolejnym. Nasz metraż nie jest duży i nie możemy pozwolić sobie na trzymanie wszystkich. Wraz z rozwojem dziecka i zmieniającymi się jego potrzebami staramy się umożliwić Miłoszowi trening w domu tego czego najbardziej na danym etapie potrzebuje. Jednak tym razem zmiana sprzętu nie ograniczała się do samego zakupu i postawieniu w pokoju. To prawdziwe przedsięwzięcie. Sam montaż w domu trwał trzy dni. Ciekawa jestem czy z pierwszych zdjęć jesteście wstanie zgadnąć co to jest? Miłosz dzielnie pomagał tacie na każdym etapie. Nawet jeśli „pomoc” polegała na wspinaniu się na tatę, to prace i tak posuwały się do przodu. Dzisiaj późnym popołudniem wreszcie jest. Miłosz ma w swoim pokoju własną ściankę wspinaczkową! Poziom jest trudniejszy od tej jaką ma na zajęciach. Ta w domu jest pionowa i jeśli tylko puści rękę leci w dół. Testy przeszły pomyślnie. Ścianka jest zrobiona dobrze choć Miłosz ma spore trudności. No cóż, właśnie po to ona jest żeby trenować i uczyć się.