Miesięczne archiwum: Maj 2018

wakacje nad polskim morzem

Nigdy nie byłam fanką wakacji nad morzem. To góry były tym miejscem gdzie czułam się najlepiej i tam spędzałam większość swojego wolnego czasu. Wszystko się zmieniło wraz z przyjściem na świat Miłosza, wtedy Bałtyk przekonał mnie do siebie. Warto było pokonać kilkaset kilometrów żeby zobaczyć dziecięcą radość Miłosza. Ekscytacja wyjazdem trwała u niego już wczoraj w czasie pakowania. W drodze ciągle opowiadał o morzu. Dowiedziałam się m.in., że „będziemy chodzić po piasku i odpoczywać”. Jest dobrze!

  
  

ścianka wspinaczkowa

Od października wtorkowe popołudnia Miłosz spędza na ściance wspinaczkowej. Na początku kwietnia udało mu się pierwszy raz wejść na samą górę. Wędrówka na szczyt ściany trwała całe 45 minut. Był tak wyczerpany, że na tym skończyliśmy zajęcia. Od tego czasu doskonalił formę, a dojście na górę zajmowało mu coraz mniej czasu. Na dzisiejszych zajęciach w ciągu 60 minut udało mu się dojść do sufitu aż dwa razy! Jest forma!

 
  

Fotografowie dla Miłosza!

Na co dzień jesteśmy skupieni na sobie, swoich potrzebach, swoich sprawach. Często nie zauważamy innych, ich problemów, ich ograniczeń. W dzisiejszym świecie nie wszyscy mają równe szanse. Są osoby takie jak Miłosz, które z chorobą zmagają się od urodzenia, które potrzebują wsparcia i zrozumienia. Najpoważniejsze problemy mojego syna to mózgowe porażenie dziecięce oraz dyzartria. Pomagając bezinteresownie, sprawiamy że świat, w którym żyje Miłosz, staje się dla niego bardziej przyjazny. Nawet najmniejsza pomoc jest cegiełką, która buduje lepszą przyszłość dla naszego dziecka. Czasami zdarza się tak, że chcemy pomóc, ale nie wiemy jak. Dlatego zdecydowaliśmy się na zorganizowanie akcji dla Miłosza, której celem będzie pozyskanie środków na jego dalsze leczenie i rehabilitację.

„Fotografowie dla Miłosza”, to nazwa nowej akcji charytatywnej dla Miłosza. Pomysłodawcą zbiórki jest Marcin Kęsek, dla którego nasz syn stał się ogromną inspiracją. Historia Miłosza porusza wiele serc, w tym również Marcina, który przekonał się o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych i że jeśli tylko czegoś się bardzo chce to można góry przenosić! Prywatnie jest fotografem i miłośnikiem gór. Dlatego jest pod dużym wrażeniem jak pomimo wielu przeciwnościom wynikających z mózgowego porażenia dziecięcego Miłosz jest w stanie samodzielnie chodzić po górach zdobywając kolejne szczyty.

Na popularnym wśród pasjonatów gór profilu Tatromaniak trwa licytacja zdjęć. Dochód ze sprzedaży fotografii zostanie przekazany na dalsze leczenie i rehabilitację Miłosza, małego zdobywcę szczytów, który zmaga się z chorobą od urodzenia. Na aukcję przeznaczono 72 prace przedstawiające górskie krajobrazy (i nie tylko), licytowane są wysokiej jakości wydruki zdjęć, a wśród ich autorów nie brakuje znanych nazwisk. Podbijanie cen odbywa się w komentarzach. Aukcja potrwa do 3 czerwca.

Dziękujemy wszystkim, którzy są i będą zaangażowani w tą niezwykłą akcję! Wyrazy uznania i wdzięczności przekazuję na ręce Marcina, który zainicjował licytację fotografii. Dziękujemy za okazane zaufanie Sponsorom i Fotografom. Dzięki Wam możliwa jest realizacja naszych celów i zamierzeń.

Miłosza można też wesprzeć, nie uczestnicząc w licytacji. Dowolną kwotę można przekazać dokonując wpłaty na zrzutkę dla Miłosza:

3, 2, 1 start!

Miłosz kolejny raz uczestniczył w biegu dla dzieci. Tym razem był to dystans 200 metrów i uwaga… na mecie nie był ostatni! Celem charytatywnego biegu było wsparcie finansowe dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej „Ostoja”. Cieszę się, że tym razem to my mogliśmy kogoś wspomóc. Piękny medal zawisł na ścianie powiększając kolekcję Miłosza. Dodatkową nagrodą był dla niego wóz strażacki, do którego mógł wejść i niemal wszystkiego dotknąć.

 
  
  

Dzień Rodziny 2018

To już tradycja, że w przedszkolu do którego uczęszcza Miłosz nie zapomina się o rodzicach i co roku przedszkolaki przygotowują pod czujnym okiem wychowawców spotkanie z okazji Dnia Rodziny. Jednak tegoroczne obchody święta były dla nas wyjątkowe. Miłosz pierwszy raz w przedstawieniu miał powiedzieć wierszyk! I co najważniejsze… udało się! Na mojej twarzy dało się zauważyć uśmiech i łzy wzruszenia. Czekałam na taki występ mojego syna, jestem dumna, że poradził sobie tak dobrze w nowej roli! Na zakończenie otrzymaliśmy przygotowane własnoręcznie upominki, a potem dzieci zaprosiły nas na piknik.

  
  
  
  

szpital

Wracamy ze szpitala. Dzisiaj Miłosz miał podaną trzeci raz botulinę. Lewa noga i ręka została podziurawiona niczym sito przez igłę strzykawki. Ja zapamiętam jedno, głośny krzyk i płacz mojego dziecka przeplatany prośbą „proszę mnie puścić!”.  Mam wrażenie, że tym razem bolało go bardziej. Na szczęście metoda leczenia sprawdza się u nas i będziemy ją kontynuować. Podanie botuliny, czyli toksyny poraża nerwy i zaburza przekazywanie impulsów nerwowo-mięśniowym. Działa trochę jak reset. Dzięki temu możemy poprawić jakość chodu i zwiększyć zakres ruchomości ręki. Kolejna wizyta w szpitalu już w listopadzie.

podróż z dzieckiem samochodem

Podróż samochodem z moim dzieckiem, to niekończąca się seria zadawanych pytań:
– „Jakie to jest auto przed nami koloru czerwonego?”
– „Jakie to jest auto z lewej/prawej strony koloru niebieskiego?”
– „Jakie to jest auto pomiędzy ciężarówką, a nami”?
Pytania zadaje tak długo, jak długo jedziemy. Bez końca, bo przecież obok, przed nami, z lewej lub z prawej strony są wciąż inne auta, równie interesujące. Na spacerze to samo. Nie sposób przejść w ciszy obok parkingu, czy przez pasy na ulicy. Dlatego w ostatnim czasie uczymy się razem marek samochodów. Przyznaję się, że moja wiedza w tym zakresie była mała, ale dzięki Miłoszowi wkrótce to się zmieni. Zmieni się jeszcze jedno, syn sam będzie wiedział jakie auto tata właśnie wyprzedza. Nie mogę się już tego doczekać.

zbiórka dla Miłosza

Serdecznie dziękujemy PCK i MSP nr 11 w Piekarach Śląskich za organizację zbiórki oraz przekazaną na subkonto darowiznę, która w całości zostanie przeznaczona na dalsze leczenie i rehabilitację Miłosza. Gratulujemy zapału do pomagania i jesteśmy bardzo wdzięczni za okazaną życzliwość i zaangażowanie!

XXI Bieg Przedszkolaka

Majówkę kończymy biegowo. W Dąbrowie Górniczej odbył się dzisiaj XXI Bieg Przedszkolaka. Trasa została wyznaczona na plaży jeziora Pogoria III. Niespodzianek nie było. Miłosz na metę dotarł jako ostatni zawodnik. Z pewnością nie jest sprinterem. Dodatkowo bieg utrudniało mu miękkie podłoże czyli piasek.

  
  

Smrk w Beskidzie Śląsko-Morawskim

Rano wyruszyliśmy w kierunku Beskidu Śląsko-Morawskiego. Nie licząc Lysej Hory to pasmo jest nam całkowicie nieznane. Za cel obraliśmy Smrk. Niestety im bliżej granicy kraju tym więcej chmur na niebie. Na miejscu miałam wrażenie, że zaraz będzie padać. Na szczęście nic takiego się nie zdarzyło. Za to gęste mgły nie chciały ustąpić i towarzyszyły nam niemal do samego szczytu. Wielka nagroda należy się Miłoszowi. Dzisiaj pobił swój życiowy rekord. Cały szlak liczący 16,5 km pokonał samodzielnie! Jak dotąd był to jego najdłuższy dystans. Najbardziej zaskakujące jest to z jaką łatwością to zrobił. Myślałam, że drogę powrotną zwyczajnie prześpi ale nic z tego. W Beskid Śląsko-Morawski na pewno jeszcze wrócimy.