Miesięczne archiwum: Lipiec 2018

Travny – Beskid Śląsko-Morawski

W górach nie byliśmy całe wieki tzn. prawie miesiąc, a to bardzo długo. Dzisiaj nadrabiamy zaległości. Wracamy w Beskid Śląsko-Morawski. Do wsi Pražmo dojeżdżamy o 9 rano i od razu ruszamy na Travny, który wznosi się na wysokość 1203 m n.p.m. Podejście trochę dało nam w kość. Jak na beskidzkie warunki szlak nie jest wcale łatwy. No i sam dystans też nie był krótki. Łącznie pokonaliśmy ponad 19 kilometrów. Teraz proszę o brawa: Miłosz pokonał tę trasę na własnych nogach! Był to najdłuższy szlak jaki przeszedł samodzielnie. Dodatkowo coraz więcej jest odcinków kiedy nie idzie nawet trzymany za rękę tylko całkowicie sam.

  
  
  

terapia w wodzie

Wiem, że pisałam już wiele razy o zajęciach na basenie. Za każdym razem powtarzam jak bardzo jestem dumna ze swojego syna. Jednak patrząc na niego jak świetnie radzi sobie w wodzie, a raczej pod wodą, nie jestem wstanie nie napisać o tym kolejny raz. Wygląda to po prostu bardzo dobrze.

ścianka wspinaczkowa

Chociaż domowa ścianka wspinaczkowa nie budzi już w nas tylu emocji co kiedyś to wspinanie się po niej nadal jest dla Miłosza frajdą. A co najważniejsze, cały czas robi postępy. Miłosz jest znacznie silniejszy, a więc lepiej się podciąga rękami przez co jest szybszy ale też bardziej precyzyjny. Za każdym razem wejście wygląda nieco inaczej, używa innych chwytów. Jednak przede wszystkim jest to świetna zabawa zwłaszcza przy schodzeniu w dół. Zazwyczaj wspina się pięć razy. A tak to wygląda:

kamienie i wyspy

Podczas ostatnich wakacji w Tatrach Niżnych największym wyzwaniem dla Miłosza okazał się szlak, na którym ułożone zostały kamienie i skały. Choć widoki zapierały dech w piersiach to przejście szlakiem było drogą przez mękę. A jeśli coś sprawia trudność to znaczy, że właśnie to trzeba ćwiczyć. Trochę trwało szukanie odpowiednich pomocy ale w końcu się udało. Kolorowe kamienie przypominają te prawdziwe, a już na pewno przejście po nich jest tak samo trudne jak po tych na szlaku. Dodatkowo można je łączyć zwiększając ich wysokość i tym samym trudność. Z ich pokonaniem Miłosz nie ma już problemu ale nadal trwa to długo. Na filmie widać, że niemal każdy krok musi być przez Miłosza przemyślany, a czasami kilkakrotnie powtarzany. Trochę jeszcze potrwa zanim przejście po kamykach będzie płynne i szybsze. Ale od czego są ćwiczenia.

szturm na Piekary

W Piekarach Śląskich w ramach II Nocnego Półmaratonu i Nocnej Dychy odbył się bieg dla dzieci. To pierwszy raz kiedy Miłosz startował w mieście, w którym mieszka. Planowany dystans biegu to około 200 m, jednak ostatecznie został on wydłużony przez organizatora. Trasa biegła wokół stadionu i podobno wynosiła około 400 m. Wydłużony dystans dał przewagę Miłoszowi. Wiemy, że kondycję ma dobrą. Część dzieci płakała i ostatecznie rezygnowała w połowie biegu. Dla Miłosza to świetna zabawa do samego końca. Wielka brawa i słowa uznania.

  
  

mikropolaryzacja

Rozpoczęliśmy dzisiaj nowy cykl mikropolaryzacji. Przez najbliższe 10 dni mózg Miłosza będzie stymulowany za pomocą prądu stałego. Terapię stosujemy od września ubiegłego roku i kontynuujemy o kolejne cykle co trzy, cztery miesiące. To wystarczająco długi okres aby pokusić się o podsumowanie. Minął niemal rok, rozwój Miłosza nabrał tempa, poprawę a czasami wręcz skok widać na każdej płaszczyźnie. Jednak daleka jestem od stwierdzenia, że zawdzięczamy to tylko mikropolaryzacji mózgu. Moim zdaniem ta terapia ma pomóc w osiąganiu lepszych efektów podstawowej rehabilitacji ruchowej czy logopedycznej. Tylko systematyczność i konsekwencja w wielokierunkowej rehabilitacji przynoszą pożądane efekty.

Ostredok 1167 m n.p.m.

Dzień zaczęliśmy od zwiedzania Jaskini Lodowej. Trochę komercji, tłumy ludzi, to zdecydowanie nie dla nas. Po wyjściu szybko oddaliśmy się, aby zdobyć nasz dzisiejszy cel – Ostredok. Szczyt nie jest wysoki (1167 m n.p.m.) szlak również nie jest specjalnie długi. Naszą wycieczkę zamknęliśmy pętlą liczącą 9,5 km. Na uwagę zasługuje fakt, że dzisiejszą wędrówkę Miłosz pokonał w całości samodzielnie.

  
  
  

Ohniste 1538 m n.p.m.

Kolejna wycieczka za nami. Nasz cel to Ohniste (1538 m n.p.m.). Jego główną atrakcją jest skalna brama na szczycie o wysokości 10 metrów. Szlak nie jest trudny technicznie jak na warunki tatrzańskie. Jednak aby do niego dotrzeć trzeba pokonać odcinek 11 km. A teraz uwaga – Ohniste to kolejny szczyt, który Miłosz zdobył samodzielnie! Mało tego. Ostatecznie pokonał dzisiaj aż 16 km. Jednak nie dystans jest istotny, a styl w jakim to zrobił. Jakość chodu zarówno pod górę jak i z góry była rewelacyjna. Problem pojawiał się jedynie kiedy trzeba było iść po kamieniach, np. kiedy szlak prowadził niemal korytem rzeki. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Tatry Niżne to naprawdę trudne i wymagające góry.

  
  
  

Chopok 2024 i Dumbier 2046 m n.p.m.

Miłosz po raz pierwszy w swoim życiu zdobył dwutysięcznik! Chopok (2024 m n.p.m.) i Dumbier (2046 m n.p.m.) to najwyższe szczyty Tatr Niżnych i najwyższe na jakich Miłosz był do tej pory. Na Chopok wjechaliśmy kolejką linową, a dokładnie trzema. Dalej pozostał marsz na Dumbier. Prowadzi tam szlak, na którym ułożono skalne bloki, mniejsze i większe. Dla dorosłej osoby nie stanowią one problemu. Co innego dziecko, zwłaszcza takie które ma problemy tak jak Miłosz. Wędrówka była wyczerpująca. Niemal w co drugim, trzecim kroku Miłosza, noga  zamiast na kamieniu lądowa w szczelinie pomiędzy nimi. Ostatecznie samodzielnie pokonał tylko połowę trasy z 9,5 kilometrowej wędrówki.

  
  
  

Poludnica 1549 m n.p.m.

Jest! Udało się! Pierwszy szczyt w Tatrach Niżnych zdobyty samodzielnie przez Miłosza! Okazała się nim Poludnica (1549 m n.p.m.) i chociaż już na parkingu po wyjściu z auta Miłosz powiedział „tata weź mnie na ręce” to odpowiednia motywacja sprawiła, że ostatecznie wszedł sam na szczyt gdzie otrzymał od nas gromkie brawa. Sama Poludnica warta jest polecenia. Widok zapiera dech w piersiach. Szlak miał być krótki takie były plany, ale tak dobrze się szło że ostatecznie zmieniliśmy trasę i zamknęła się pętlą liczącą 16 km. Trochę za dużo. Trasy w Tatrach Niżnych są bardziej wymagające. Czuję to w swoich nogach. Bolą mnie mięśnie, o których istnieniu nie miałam pojęcia.