Historia Miłosza - Blog,  Wycieczki

to się nazywa zima!

Hu hu ha, nasza zima zła! Wiedzieliśmy, że w górach jest naprawdę sporo śniegu. Dodatkowo napadało jeszcze w nocy. No i ten mróz, aż -11C. Mimo tego zdecydowaliśmy się na wyjazd. Nie miała to być długa eskapada lecz krótka wycieczka, niemal spacer, bo tylko 8 km. Jednak na miejscu przekonaliśmy się że śniegu spadło znacznie więcej niż mogliśmy przypuszczać. Już sam wjazd na parking zajął nam sporo czasu. Po prostu był cały zasypany i najpierw trzeba było go odśnieżyć. W tym miejscu podziękowania należą się innej grupie turystów za użyczenie nam łopaty. Po dłuższej chwili ruszamy w kierunku Bendoszki Wielkiej. Normalnie prowadzi na nią dość szeroka leśna ścieżka/droga. Tym razem trzeba było iść gęsiego po śladach innych. Nie lubimy tłumów w górach ale dzisiaj przydałoby się kilkanaście osób przed nami, które przetarłyby szlak. Cudowne widoki towarzyszyły nam od samego początku wędrówki. Otulone śniegiem drzewa i błękitne niebo. Zima jest piękna! Po dojściu na Bendoszkę okazało się że dalsza część szlaku jest zasypana śniegiem i nie jest przetarta. Decyzja mogła być tylko jedna, wracamy tą samą drogą. Ale najpierw zostaliśmy dłuższą chwilę na samym wierzchołku i napawaliśmy się piękną panoramą. Bendoszka Wielka to bardzo popularna góra w Beskidzie Żywieckim, jednak dzisiaj byliśmy na niej sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *