Archiwa autora: Justyna Palaszewska

jak ćwiczymy w domu

Niestety intensywna rehabilitacja jaką ma Miłosz nie jest wystarczająca. Dlatego od początku kontynuujemy terapię w domu. W tym zadaniu obowiązuje podział na część pedagogiczną i fizyczną czyli część mamy i taty. Od pewnego czasu obserwujemy u Miłosza mniejszą chęć do zajęć przy stoliku. Wytrzyma około godziny później myśli już tylko o zabawie. Jednak nie martwi mnie taka sytuacja. Bawiące się dziecko to przecież naturalny widok. Poza tym samodzielna zabawa dziecka to też sukces. Wymaga kreatywności i wyobraźni. Nam przyjdzie jeszcze długo nad tym pracować. Liczę, że w tym temacie pomocny okaże się pobyt Miłosza w przedszkolu. Niezmienny pozostaje jego entuzjazm w ćwiczeniach z tatą. Pomimo długiego czasu trwania (dwa razy w tygodniu po 60 minut) i wysiłku jaki w nie wkłada, czerpie z nich ogromną radość, a pochwała z ust taty to największa nagroda.

piątek

Dzisiaj ponownie spotykamy się z neurologopedą. Piątkowa terapia jest nieco krótsza i trwa tylko 45 minut. Na pewno zauważyliście, że największy nacisk kładziemy właśnie na zajęcia logopedyczne, na które Miłosz uczęszcza 3 razy w tygodniu w łącznym wymiarze 4h/tyg. Tak intensywna terapia przynosi rezultaty. A to właśnie kolejne sukcesy dają nam motywację do dalszej pracy. Czasami się zastanawiam ile jeszcze może znieść Miłosz. Rehabilitacja trwa na okrągło. Oprócz zajęć ze specjalistami, Miłosz ćwiczy również w domu. Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że rano chodzi do przedszkola. Pomimo tego wszystkiego z każdych zajęć potrafi czerpać radość i aktywnie w nich uczestniczyć. Nawet jeśli zaczynają się o 8 rano tak jak dzisiaj. A tak właśnie przebiegały:

czwartek

Czwartek to jeden z tych dni kiedy nie jeździmy zbyt wiele. Miłosz ma tylko zajęcia z neurologopedą. To już drugie w tygodniu. Jednak te czwartkowe trwają aż 90 minut (bez żadnej przerwy). Każdą terapię zaczynamy od masażu palców/ręki, buzi oraz ćwiczeń artykulacyjnych. Te ostatnie to nic innego jak pokazywanie miny jaką przedstawia tygrysek na rysunku. Po tej rozgrzewce (najczęściej około 30 minut) przechodzimy do głównej części zajęć. Wciąż pracujemy nad głoską „F” i „W”, jednak aby nie zanudzić Miłosza wprowadzamy przerywniki w postaci innego zadania.

  
  

środa

W środę nie zwalniamy tempa. Swój dzień Miłosz rozpoczyna od przedszkola. Popołudniu kolejna terapia ruchu w tym tygodniu, jednak tym razem jest to integracja sensoryczna. Widząc jak Miłosz świetnie się „bawi” jestem pewna, że postrzega salę, w której odbywają się zajęcia jak plac zabaw. Niestety dzisiaj terapia SI została odwołana. Jednak skoro zobowiązałam się przedstawić tydzień z życia Miłosza muszę napisać o tym co jest zazwyczaj. Przedstawione poniżej zdjęcia zostały zrobione w lipcu. Zaraz po SI udajemy się na hipoterapię. Na Miłosza czeka Beza lub Tarot, a oprócz nich psy Robin i Majka. Dzisiaj w czerwonych czapeczkach. W końcu to Mikołajki!

  
  

wtorek

Jak pewnie się już domyślacie postanowiłam przedstawić, a właściwie przypomnieć, jak wygląda tydzień z życia Miłosza. Wtorek rozpoczynamy od zajęć z neurologopedą. Aktualnie ćwiczymy wymowę głosek „F” i „W”. Udało się je u Miłosza wywołać jednak nie wymawia ich jeszcze spontanicznie. Na hasło „jeszcze raz” reaguje poprawną wymową. Godzinne zajęcia trwają do 9:00. Dopiero po nich Miłosz jedzie do przedszkola. Popołudnie to prawdziwe wyzwanie – ścianka wspinaczkowa! Od października Miłosz zadziwia mnie i wszystkich wokół wspinając się po ściance. Z relacji taty wiem, że dzisiaj poszło mu wyjątkowo dobrze.

  
  
  

nowy tydzień

Po krótkim niedzielnym odpoczynku Miłosz zaczął nowy tydzień. Rano przedszkole. Popołudnie rozpoczynamy od biofeedbacku. Może się wydawać, że to taki relaks. Bo dziecko siedzi wygodnie w fotelu (a czasem nawet leży) i patrzy w ekran monitora. W rzeczywistości jest to znacznie trudniejsze. Trzeba cały czas być skoncentrowanym na tym co się dzieje na ekranie. Później zaczynamy terapię ruchu, na której Miłosz ćwiczy w kombinezonie Dunag. Te zajęcia to prawdziwa frajda dla niego. I chociaż kończy je bardzo zmęczony to wiem, że czeka na nie cały tydzień.

  
  
  
  

IV bieg mikołajkowy

W katowickiej Dolinie Trzech Stawów pojawiły się dzisiaj dziesiątki dzieci. Wszystko za sprawą organizowanych w tym miejscu po raz czwarty już biegów Mikołajkowych. Na starcie biegu stanął również Miłosz. Na mecie dla każdego uczestnika czekał zasłużony medal. Była to ostatnia impreza tego typu zaplanowana na ten rok. Ale spokojnie. Sezon biegowy 2018 Miłosz rozpocznie już w styczniu!

  
  

basen

Sobota w naszym domu nie należy do dni wolnych. Wstajemy tylko nieco później niż w tygodniu. Jednak Miłosz nie narzeka. Uwielbia soboty pomimo tego, że harmonogram jest napięty. Zaczynamy od dogoterapii. Na wspólną zabawę czekają na Miłosza Zara lub Amber, a czasami Spyke. Ten ostatni najbardziej przypadł mi do gustu. Następnie jedziemy na basen. Wodnym szaleństwom Miłosza nie ma końca. Aktualnie pracujemy nad kontrolą oddechu. Oznacza to, że Miłosz musi wiedzieć na jak długo może się zanurzyć, a kiedy należy się wynurzyć aby zaczerpnąć powietrza. Poniżej krótki film z dzisiejszych zajęć.

botulina

Wracamy ze szpitala. A dokładniej z Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii gdzie Miłosz po raz drugi miał podaną botulinę do lewej nogi i ręki. Sam zabieg jak i wizyta w szpitalu, przeszedł bardzo sprawnie i szybko. Nasz syn niemal całą drogę powrotną przespał w samochodzie. Minęło dokładnie sześć miesięcy od czasu podania pierwszej botuliny. To dobry czas na podsumowanie efektów. Doskonale widać, że Miłosz znacznie częściej obciąża lewą nogę. Ułożenie samej stopy również jest inne, bardziej zbliżone do prawidłowego ułożenia. Właściwie dociążenie tej strony przestało być naszym problemem. Oczywiście nadal czasami trzeba mu przypominać aby stał na dwóch nogach. Poprawiła się precyzja lewej ręki. Zauważalna jest również poprawa ruchomości lewego barku i całej obręczy szyjnej. Jednak najważniejszy jest fakt, że progres zmian trwa przez cały czas od momentu zabiegu. Miłosz nigdy nie wrócił do stanu sprzed podania botuliny co niestety często się zdarza. Kolejny termin został ustalony na koniec maja. Jednak najpierw czeka nas analiza chodu.

rysunek

Dzień był długi i bardzo męczący. Do domu wróciłam późno ostatkiem sił. Jednak kiedy zobaczyłam jaką niespodziankę sprawił mi mój syn w jednej chwili odzyskałam radość i siły. Przybiegł do mnie z rysunkiem, który widzicie pod postem. Dla mnie to prawdziwe arcydzieło. Narysował go dzisiaj w przedszkolu. Samodzielnie! Pani stabilizowała jedynie jego rękę. Wszystkie kształty są jego dziełem. I jak sam mówi, na rysunku jest drzewo, jabłka, słoneczko i ptaszek. Pozostałe elementy rysunku są mi nieznane, ale kto zrozumie artystów.