Archiwa kategorii: Blog

słuchawki forbrain

Sporo czasu poświęcamy z Miłoszem na jego domowy trening fizyczny i ćwiczenia logopedyczne. Można nawet powiedzieć, że to drugie od dłuższego czasu jest naszym priorytetem. Z każdym miesiącem widoczna jest poprawa jakości mówienia. Nadal różnica jest w tym co prezentuje w domu, a tym co poza nim. Jednak faktem jest, że Miłosz mówi zdecydowanie wyraźniej. Wciąż zdarza się że sylabizuje, mówi wolniej ale już w sposób zrozumiały dla innych. Nawet jeśli ktoś słyszy go pierwszy raz. Niezrozumiałe mogą być pojedyncze słowa. Na przykład jego piętą achillesową jest „mizeria” czy „ryż”. Takich przykładów można podać znacznie więcej. Od lipca w nauce mowy, albo raczej wymowy, wspomagamy się słuchawkami forbrain. Możecie się zdziwić ale tych słuchawek nie wkłada się do uszu. Działają na zasadzie przewodnictwa kostnego jednocześnie eliminując hałas i bodźce zakłócające. Słuchawki testowałam na tacie więc wiem, że kiedy rozmawiam z dzieckiem słyszy mnie tak jak zawsze przy każdej rozmowie. Ale słowa, które on wypowiada (mówi do mikrofonu) słyszy znacznie głośniej i wyraźniej. Wydawać by się mogło, że to nic takiego. Jednak od czasu ich stosowania jakość mowy Miłosza poprawiła się w znaczący sposób. Jedynym minusem słuchawek jest ich koszt. To prawie tysiąc złotych. Niestety NFZ nie refunduje ich zakupu. Całość pokryliśmy dzięki zebranym środkom na subkoncie Miłosza. Dziękujemy!

  

IV Siemianowickie Nocne Marki

Miłosz ponownie stanął na mecie i otrzymał medal! Za nami IV Siemianowickie Nocne Marki. Na starcie stawiło się bardzo wiele dzieci i to pomimo wyjątkowo niesprzyjającej pogodzie. Trochę padało, trochę wiało, za ciepło też nie było. Dystans 200 metrów wydaje się krótkim odcinkiem. Jednak dla dziecka to wielkie przeżycie. Był płacz i upadki. Na szczęście my ten etap mamy dawno za sobą. Dzisiaj dla Miłosza to przede wszystkim świetna zabawa.

  
  
  

jesienne Gorce

Za nami seria pięknych, słonecznych dni, które wykorzystaliśmy na pokonywanie górskich szlaków. Jesienne Gorce to feeria barw oraz niezapomniane widoki, to również miejsce, gdzie przyroda udziela swojego szczęścia każdemu, kto potrafi je dostrzec i cieszyć się jej pięknem. Dla mnie każdy wyjazd w góry to jak przeniesienie się do innej krainy. Każde pasmo, każdy szlak jest inny, ale ich cechą wspólną jest to, że właśnie dzięki górom mogę nabrać sił do dalszej walki o samodzielność Miłosza. W ostatnim dniu naszego pobytu w Gorcach, podczas wędrówki na Magurki towarzyszył nam ze swoim aparatem Marcin. Pamiętacie licytację zdjęć dla Miłosza? To właśnie on zainicjował całą akcję. Jego spontaniczna decyzja o wyjściu w góry zaowocowała wspólnym spotkaniem na szlaku i zdobyciem szczytu! Dzięki czemu mógł sam zobaczyć jak Miłosz radzi sobie w górach. Słoneczna pogoda i jesienne klimaty pozwoliły uchwycić naszą rodzinę w kadrze. Te zdjęcia to dowód na to, że w górach jesień jest najpiękniejsza!

Wszystkie zdjęcia wykonał @marcinkesekfotografia











jesienne Gorce – Magurki

Na zakończenie naszej jesiennej wyprawy w Gorce ruszamy na Magurki (1108m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się wieża widokowa. To między innymi dlatego wybraliśmy właśnie ten szczyt. Na szlaku natknąć się można również na fragment wraku amerykańskiego bombowca Liberator z czasów II wojny światowej. Ostatnia wycieczka skłania do podsumowań. A jest co opisywać. Po raz pierwszy wybraliśmy się na wyjazd wielodniowy bez nosidła! To oznacza, że z założenia Miłosz wszystkie trasy miał pokonać samodzielnie. I tak było! Tylko raz, kiedy schodziliśmy z Turbacza, tata wziął Miłosza na barana i tak dotarł do auta. Trasa na Turbacz to nasza najdłuższa wycieczka. Maszerując po Gorcach Miłosz pokonał samodzielnie 77 km. I co ważne, czuje się znakomicie! Już pierwszego dnia było widać, że jakość chodu jest inna niż na poprzednich wyjazdach. Przede wszystkim cała lewa stopa przylega do podłoża, a kolano jest zgięte. Myślę, że to zasługa ortez, które używa popołudniami, również na naszym wyjeździe. Gorce mogę śmiało polecić innym rodzicom na wycieczki z dziećmi. Szlaki nie się trudne technicznie, dobrze utrzymane, trasy widokowe co mam nadzieję udało nam się pokazać na zdjęciach.

  
  
  

jesienne Gorce – Kudłoń

Na dzisiejszą wycieczkę wyruszyliśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj. Aby dostać się na szlak musieliśmy najpierw pokonać autem prawie 60 km. Naszym celem był Kudłoń (1274m n.p.m.). Wyruszyliśmy z polany Trusiówka przez Dolinę Kamienicy. Przez dłuższy czas szlak prowadził lasem jednak później przechodził przez kilka polan dzięki czemu mogliśmy podziwiać piękno Gorców. Na szlaku pustki. Można się natknąć na pojedyncze osoby. Uwielbiam takie wędrówki. Miłosz radzi sobie znakomicie. Jestem z niego naprawdę dumna.

  
  
  

jesienne Gorce – Turbacz

W trzecim dniu naszych jesiennych wakacji kondycja jest już na najwyższym poziomie. Dlatego zdecydowaliśmy się na najdłuższy szlak na naszym wyjeździe. Nasz cel to Turbacz najwyższy szczyt Gorców, który zazwyczaj jest oblegany przez licznych turystów. Dlatego właśnie wchodziliśmy na niego dzisiaj, po weekendzie. Przeczucie nas nie myliło. Zarówno na szlaku jak i wokół schroniska spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Nie wchodziliśmy na sam wierzchołek szczytu, który jest nieco oddalony od schroniska. Ale za to wydłużyliśmy naszą wędrówkę o Jaworzynę Kamienicką. To był strzał w dziesiątkę. Widoki jakie się stamtąd rozpościerają zapierają dech w piersiach. Warto było nadłożyć drogi. Choć nie czuję nóg i nie wiem jak jutro dam radę iść to nie żałuję ani jednego kroku.

  
  
  

jesienne Gorce – Gorc

Cudownie jest być w górach. Rewelacyjne jest być w górach jesienią, które o tej porze roku są wyjątkowo malownicze. Błękit nieba, jesienne barwy liści na drzewach, pożółkła trawa i słoneczna pogoda. Czy można chcieć czegoś więcej? Dzisiejsza wędrówka była wyjątkowa. Naszym celem był Gorc. Wyruszyliśmy na niego z Jamnego przez Chatę Gorczańską. To dłuższy szlak ale zdecydowanie było warto. Aż do samego szczytu nie napotkaliśmy nikogo. Było po prostu cudownie. Na samym Gorcu (1228m n.p.m.) gwarno i jak na nasze warunki tłoczno. Wszystko za sprawą wieży widokowej znajdującej się na jego wierzchołku. Szybko ewakuowaliśmy się nieco dalej. Dobrze, że nikt nie wybrał trasy, którą my przyszliśmy. Gorce potrafią zachwycić.

  
  
  

jesienne Gorce – Lubań

Korzystamy z pięknej pogody. A jak? Oczywiście w górach. Nie mogliśmy inaczej. Będziemy tu kilka dni. Wiemy, że dla Miłosza taki wyjazd to same korzyści. Przekonujemy się o tym za każdym razem. Jesteśmy w Gorcach. Poza Turbaczem to pasmo górskie jest nam całkowicie nieznane. Dzisiaj wchodziliśmy na Lubań. Jego szczyt wznosi się na wysokość 1211m n.p.m. ale my weszliśmy jeszcze wyżej. Wszystko za sprawą wieży widokowej, z której rozpościerają się niesamowite widoki. Tatry, do których wciąż wzdychamy mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Cały szlak poza wierzchołkiem Lubania i krótkim odcinkiem Głównego Szlaku Beskidzkiego był całkowicie pusty. Nie napotkaliśmy dosłownie nikogo. Uwielbiam takie trasy. Miłosz poradził sobie znakomicie.

  
  
  

biegowy jubileusz

Ostatnie niedzielne biegi dla dzieci były wyjątkowe. I wcale nie chodzi mi o doping jaki otrzymał Miłosz. Nawet nie chodzi o to jak bardzo wyróżniona się czułam. Chodzi o to, że Miłosz dobiegł do mety po raz… dwudziesty! Dokładnie trzy lata temu w październiku 2015 roku, a więc kiedy nie miał jeszcze skończonych trzech lat, wystartował pierwszy raz. Bieg był bardzo dużym przeżyciem. W chwili startu Miłosz się rozpłakał i płakał przez całą drogę aż do mety. Nie potrafił jeszcze biegać więc do mety szedł wolnym krokiem. Bardzo wolnym. Z czasem pokonał ten lęk, a udział w kolejnych biegach oznaczał tylko radość. Zwłaszcza, że na mecie czekał medal. Były już biegi w piekącym słońcu i w mroźnym styczniu, w deszczu i śniegu, po trawie i miękkim piasku, krótkie 100 metrowe i długie 2 kilometrowe. Jednak to właśnie ten pierwszy bieg na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Szczególne zapamiętam również bieg z przeszkodami w jakim niedawno Miłosz brał udział. To było naprawdę trudne i wyczerpujące. Zarówno dystans jak i przeszkody. Na każdy medal Miłosz w pełni zapracował. Dzisiaj jest to imponująca kolekcja. Na pewno będzie powiększana. Przed nami kolejne imprezy biegowe, do których zachęcamy innych. To wspaniałe przeżycie zarówno dla dziecka jak i dla rodzica. Do zobaczenia na starcie!