• Biegi,  Historia Miłosza - Blog

    mikołaje na start!

    Pogoda nas nie rozpieszcza. Na termometrze 7 stopni Celsjusza. Jak na tę porę roku to nawet ciepło. Jednak deszcz i wiatr potrafią uprzykrzyć nam aktywne spędzenie czasu. Panująca aura nie wystraszyła uczestników dziecięcej edycji Biegu Mikołajkowego Już po raz piąty w katowickiej Dolinie Trzech Stawów spotkało się parę setek dzieci aby uczestniczyć w tej imprezie. W czasie rozgrzewki zaczął lekko padać deszcz. Następnie wiał silny wiatr. Na tyle mocno, że zdmuchnął namiot obsługi technicznej, a padający deszcz uszkodził sprzęt elektroniczny znajdujący się w środku. Dalsza część imprezy odbywała się bez nagłośnienia. Początkowo panował chaos To zrozumiałe przybyło prawie 500 uczestników wraz z rodzicami. To spory tłum. Wkrótce udało się uporządkować…

  • Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    powrót na ściankę wspinaczkową

    Na ściance wspinaczkowej Miłosza nie było od miesiąca. Widoczny jest spadek formy. Dodatkowym problemem jest pogorszenie stanu lewej ręki. Zawsze tak bywa po botulinie. Miłosz wręcz nie potrafi złapać za chwyt, nie mówiąc już o podciągnięciu się na nim. Rozwiązanie problemu wydaje się być proste: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Pomimo trudności udało mu się dojść dwukrotnie do sufitu. Zajęło mu to całe 50 minut. To było chyba jego najdłuższe 50 minut w życiu.

  • Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    słuchawki forbrain

    Sporo czasu poświęcamy z Miłoszem na jego domowy trening fizyczny i ćwiczenia logopedyczne. Można nawet powiedzieć, że to drugie od dłuższego czasu jest naszym priorytetem. Z każdym miesiącem widoczna jest poprawa jakości mówienia. Nadal różnica jest w tym co prezentuje w domu, a tym co poza nim. Jednak faktem jest, że Miłosz mówi zdecydowanie wyraźniej. Wciąż zdarza się że sylabizuje, mówi wolniej ale już w sposób zrozumiały dla innych. Nawet jeśli ktoś słyszy go pierwszy raz. Niezrozumiałe mogą być pojedyncze słowa. Na przykład jego piętą achillesową jest „mizeria” czy „ryż”. Takich przykładów można podać znacznie więcej. Od lipca w nauce mowy, albo raczej wymowy, wspomagamy się słuchawkami forbrain. Możecie się…

  • Biegi,  Historia Miłosza - Blog,  Wycieczki

    IV Siemianowickie Nocne Marki

    Miłosz ponownie stanął na mecie i otrzymał medal! Za nami IV Siemianowickie Nocne Marki. Na starcie stawiło się bardzo wiele dzieci i to pomimo wyjątkowo niesprzyjającej pogodzie. Trochę padało, trochę wiało, za ciepło też nie było. Dystans 200 metrów wydaje się krótkim odcinkiem. Jednak dla dziecka to wielkie przeżycie. Był płacz i upadki. Na szczęście my ten etap mamy dawno za sobą. Dzisiaj dla Miłosza to przede wszystkim świetna zabawa.         

  • Góry,  Historia Miłosza - Blog,  Wycieczki

    jesienne Gorce

    Za nami seria pięknych, słonecznych dni, które wykorzystaliśmy na pokonywanie górskich szlaków. Jesienne Gorce to feeria barw oraz niezapomniane widoki, to również miejsce, gdzie przyroda udziela swojego szczęścia każdemu, kto potrafi je dostrzec i cieszyć się jej pięknem. Dla mnie każdy wyjazd w góry to jak przeniesienie się do innej krainy. Każde pasmo, każdy szlak jest inny, ale ich cechą wspólną jest to, że właśnie dzięki górom mogę nabrać sił do dalszej walki o samodzielność Miłosza. W ostatnim dniu naszego pobytu w Gorcach, podczas wędrówki na Magurki towarzyszył nam ze swoim aparatem Marcin. Pamiętacie licytację zdjęć dla Miłosza? To właśnie on zainicjował całą akcję. Jego spontaniczna decyzja o wyjściu w…

  • Góry,  Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Magurki

    Na zakończenie naszej jesiennej wyprawy w Gorce ruszamy na Magurki (1108m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się wieża widokowa. To między innymi dlatego wybraliśmy właśnie ten szczyt. Na szlaku natknąć się można również na fragment wraku amerykańskiego bombowca Liberator z czasów II wojny światowej. Ostatnia wycieczka skłania do podsumowań. A jest co opisywać. Po raz pierwszy wybraliśmy się na wyjazd wielodniowy bez nosidła! To oznacza, że z założenia Miłosz wszystkie trasy miał pokonać samodzielnie. I tak było! Tylko raz, kiedy schodziliśmy z Turbacza, tata wziął Miłosza na barana i tak dotarł do auta. Trasa na Turbacz to nasza najdłuższa wycieczka. Maszerując po Gorcach Miłosz pokonał samodzielnie 77 km. I co…

  • Góry,  Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Kudłoń

    Na dzisiejszą wycieczkę wyruszyliśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj. Aby dostać się na szlak musieliśmy najpierw pokonać autem prawie 60 km. Naszym celem był Kudłoń (1274m n.p.m.). Wyruszyliśmy z polany Trusiówka przez Dolinę Kamienicy. Przez dłuższy czas szlak prowadził lasem jednak później przechodził przez kilka polan dzięki czemu mogliśmy podziwiać piękno Gorców. Na szlaku pustki. Można się natknąć na pojedyncze osoby. Uwielbiam takie wędrówki. Miłosz radzi sobie znakomicie. Jestem z niego naprawdę dumna.         

  • Góry,  Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Turbacz

    W trzecim dniu naszych jesiennych wakacji kondycja jest już na najwyższym poziomie. Dlatego zdecydowaliśmy się na najdłuższy szlak na naszym wyjeździe. Nasz cel to Turbacz najwyższy szczyt Gorców, który zazwyczaj jest oblegany przez licznych turystów. Dlatego właśnie wchodziliśmy na niego dzisiaj, po weekendzie. Przeczucie nas nie myliło. Zarówno na szlaku jak i wokół schroniska spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Nie wchodziliśmy na sam wierzchołek szczytu, który jest nieco oddalony od schroniska. Ale za to wydłużyliśmy naszą wędrówkę o Jaworzynę Kamienicką. To był strzał w dziesiątkę. Widoki jakie się stamtąd rozpościerają zapierają dech w piersiach. Warto było nadłożyć drogi. Choć nie czuję nóg i nie wiem jak jutro dam radę iść to…

  • Góry,  Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Gorc

    Cudownie jest być w górach. Rewelacyjne jest być w górach jesienią, które o tej porze roku są wyjątkowo malownicze. Błękit nieba, jesienne barwy liści na drzewach, pożółkła trawa i słoneczna pogoda. Czy można chcieć czegoś więcej? Dzisiejsza wędrówka była wyjątkowa. Naszym celem był Gorc. Wyruszyliśmy na niego z Jamnego przez Chatę Gorczańską. To dłuższy szlak ale zdecydowanie było warto. Aż do samego szczytu nie napotkaliśmy nikogo. Było po prostu cudownie. Na samym Gorcu (1228m n.p.m.) gwarno i jak na nasze warunki tłoczno. Wszystko za sprawą wieży widokowej znajdującej się na jego wierzchołku. Szybko ewakuowaliśmy się nieco dalej. Dobrze, że nikt nie wybrał trasy, którą my przyszliśmy. Gorce potrafią zachwycić.   …