• Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    powrót na ściankę wspinaczkową

    Na ściance wspinaczkowej Miłosza nie było od miesiąca. Widoczny jest spadek formy. Dodatkowym problemem jest pogorszenie stanu lewej ręki. Zawsze tak bywa po botulinie. Miłosz wręcz nie potrafi złapać za chwyt, nie mówiąc już o podciągnięciu się na nim. Rozwiązanie problemu wydaje się być proste: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Pomimo trudności udało mu się dojść dwukrotnie do sufitu. Zajęło mu to całe 50 minut. To było chyba jego najdłuższe 50 minut w życiu.

  • Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    słuchawki forbrain

    Sporo czasu poświęcamy z Miłoszem na jego domowy trening fizyczny i ćwiczenia logopedyczne. Można nawet powiedzieć, że to drugie od dłuższego czasu jest naszym priorytetem. Z każdym miesiącem widoczna jest poprawa jakości mówienia. Nadal różnica jest w tym co prezentuje w domu, a tym co poza nim. Jednak faktem jest, że Miłosz mówi zdecydowanie wyraźniej. Wciąż zdarza się że sylabizuje, mówi wolniej ale już w sposób zrozumiały dla innych. Nawet jeśli ktoś słyszy go pierwszy raz. Niezrozumiałe mogą być pojedyncze słowa. Na przykład jego piętą achillesową jest „mizeria” czy „ryż”. Takich przykładów można podać znacznie więcej. Od lipca w nauce mowy, albo raczej wymowy, wspomagamy się słuchawkami forbrain. Możecie się…

  • Magurki, Gorce
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Magurki

    Na zakończenie naszej jesiennej wyprawy w Gorce ruszamy na Magurki (1108m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się wieża widokowa. To między innymi dlatego wybraliśmy właśnie ten szczyt. Na szlaku natknąć się można również na fragment wraku amerykańskiego bombowca Liberator z czasów II wojny światowej. Ostatnia wycieczka skłania do podsumowań. A jest co opisywać. Po raz pierwszy wybraliśmy się na wyjazd wielodniowy bez nosidła! To oznacza, że z założenia Miłosz wszystkie trasy miał pokonać samodzielnie. I tak było! Tylko raz, kiedy schodziliśmy z Turbacza, tata wziął Miłosza na barana i tak dotarł do auta. Trasa na Turbacz to nasza najdłuższa wycieczka. Maszerując po Gorcach Miłosz pokonał samodzielnie 77 km. I co…

  • Kudłoń, Gorce
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Kudłoń

    Na dzisiejszą wycieczkę wyruszyliśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj. Aby dostać się na szlak musieliśmy najpierw pokonać autem prawie 60 km. Naszym celem był Kudłoń (1274m n.p.m.). Wyruszyliśmy z polany Trusiówka przez Dolinę Kamienicy. Przez dłuższy czas szlak prowadził lasem jednak później przechodził przez kilka polan dzięki czemu mogliśmy podziwiać piękno Gorców. Na szlaku pustki. Można się natknąć na pojedyncze osoby. Uwielbiam takie wędrówki. Miłosz radzi sobie znakomicie. Jestem z niego naprawdę dumna.

  • Turbacz, Gorce
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Turbacz

    W trzecim dniu naszych jesiennych wakacji kondycja jest już na najwyższym poziomie. Dlatego zdecydowaliśmy się na najdłuższy szlak na naszym wyjeździe. Nasz cel to Turbacz najwyższy szczyt Gorców, który zazwyczaj jest oblegany przez licznych turystów. Dlatego właśnie wchodziliśmy na niego dzisiaj, po weekendzie. Przeczucie nas nie myliło. Zarówno na szlaku jak i wokół schroniska spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Nie wchodziliśmy na sam wierzchołek szczytu, który jest nieco oddalony od schroniska. Ale za to wydłużyliśmy naszą wędrówkę o Jaworzynę Kamienicką. To był strzał w dziesiątkę. Widoki jakie się stamtąd rozpościerają zapierają dech w piersiach. Warto było nadłożyć drogi. Choć nie czuję nóg i nie wiem jak jutro dam radę iść to…

  • Szlak na Gorc, Gorce
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Gorc

    Cudownie jest być w górach. Rewelacyjne jest być w górach jesienią, które o tej porze roku są wyjątkowo malownicze. Błękit nieba, jesienne barwy liści na drzewach, pożółkła trawa i słoneczna pogoda. Czy można chcieć czegoś więcej? Dzisiejsza wędrówka była wyjątkowa. Naszym celem był Gorc. Wyruszyliśmy na niego z Jamnego przez Chatę Gorczańską. To dłuższy szlak ale zdecydowanie było warto. Aż do samego szczytu nie napotkaliśmy nikogo. Było po prostu cudownie. Na samym Gorcu (1228m n.p.m.) gwarno i jak na nasze warunki tłoczno. Wszystko za sprawą wieży widokowej znajdującej się na jego wierzchołku. Szybko ewakuowaliśmy się nieco dalej. Dobrze, że nikt nie wybrał trasy, którą my przyszliśmy. Gorce potrafią zachwycić.

  • Miłosz w górach
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia,  Wycieczki

    jesienne Gorce – Lubań

    Korzystamy z pięknej pogody. A jak? Oczywiście w górach. Nie mogliśmy inaczej. Będziemy tu kilka dni. Wiemy, że dla Miłosza taki wyjazd to same korzyści. Przekonujemy się o tym za każdym razem. Jesteśmy w Gorcach. Poza Turbaczem to pasmo górskie jest nam całkowicie nieznane. Dzisiaj wchodziliśmy na Lubań. Jego szczyt wznosi się na wysokość 1211m n.p.m. ale my weszliśmy jeszcze wyżej. Wszystko za sprawą wieży widokowej, z której rozpościerają się niesamowite widoki. Tatry, do których wciąż wzdychamy mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Cały szlak poza wierzchołkiem Lubania i krótkim odcinkiem Głównego Szlaku Beskidzkiego był całkowicie pusty. Nie napotkaliśmy dosłownie nikogo. Uwielbiam takie trasy. Miłosz poradził sobie znakomicie.

  • Miłosz na basenie
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    powrót na basen

    Ostatnie zajęcia na basenie odbyły się w sierpniu. Po długiej przerwie wracamy do tej formy terapii. I chyba nikomu nie muszę mówić jak wielka była radość Miłosza na wieść o tym, że jedzie na basen. Na zajęciach nowe zadanie: zeskok do wody, wyłowienie skarbu (piłeczka) i powrót na brzeg. Wszystko oczywiście samodzielnie. I jak poszło naszemu zuchowi?  

  • Miłosz w ortezach
    Historia Miłosza - Blog,  Terapia

    codzienne problemy i zmagania

    Kiedy ktoś mówi, że dziecko rośnie jak na drożdżach wszyscy się cieszą. Bo to przecież normalne. Tak powinno być i tego właśnie oczekujemy. My również się cieszymy. Miłosz jest coraz wyższy i cięższy. Oczywiście ze względu na mózgowe porażenie dziecięce zawsze pozostanie osobą wiotką i drobnej budowy ciała. Dzisiaj do niektórych rówieśników jeszcze sporo mu brakuje. Start nie był łatwy. Kiedy jego koledzy mieli już po kilka miesięcy, on dopiero się urodził (jest z grudnia) z wagą nie przekraczającą 1 kilograma, a dokładnie 990 gram. Dzisiaj nadrabia zaległości, masa ciała rośnie co powinno cieszyć jak już wcześniej wspomniałam. Jednak dla nas to niestety też problem. Jednostronne porażanie mózgowe (u Miłosza…