Archiwa kategorii: Przygoda

Piłkarski Cross przy Bukowej

W Katowicach po raz czwarty odbyły się zawody z cyklu „Piłkarski Cross przy Bukowej”. W tym roku zamiast tradycyjnego biegu dla dzieci odbył się bieg z przeszkodami. Brzmi niewinnie ale moim zdaniem przypominało to bieg typu runmageddon dla dzieci. Trasę liczącą około 500 metrów wytyczono wokół stadionu GKS Katowice. Na przeszkody trzeba się było wspinać, wciągać, podciągać, czołgać pod nimi, przeskakiwać i oczywiście biec. Zawodnicy startowali grupami liczącymi 10 osób i kiedy pierwsi zaczęli docierać do mety Miłosz wciąż stał na linii startu. Przeszkody pokonywał z trudem ale z uśmiechem na twarzy. Na metę dotarł jako ostatni zawodnik po upływie aż 25 minut. Jednak najważniejsze, że udało mu się zrobić to samodzielnie.

  
  
  

ścianka wspinaczkowa

Czy wiecie, że rekord świata we wspinaczce na czas wynosi niecałe 8 sekund? To bardzo szybko. Ale jeśli mam być szczera to Miłoszowi niewiele brakuje do tego rekordu. W jego przypadku to tylko 44 sekundy. Niewielka różnica prawda? No może jest jeszcze jedna. Też niewielka. Miłosz schodzi w 44 sekundy. Drobny szczegół. Kto by się nim przejmował.

 

Prašivá, Čupel, Kyčera

Miłosz po zabiegu ma się świetnie. Co prawda nadal nie chodzi do przedszkola, ale uczestniczy już we wszystkich terapiach. Dzisiaj była ta najbardziej wymagająca czyli górska. Nasz cel to ponownie Beskid Śląsko-Morawski. Miłosz zdobył dzisiaj aż trzy szczyty. Kolejno Prašivá, Čupel i Kyčera. I choć wysokość żadnego z nich nie przekraczała 1000 m n.p.m. to sama trasa była wyjątkowo malownicza i przyjemna. Jak widać czasami nie trzeba wchodzić wysoko aby cieszyć się wspaniałymi widokami.

  
  

Kids Run Katowice

Kids Run to cykliczne zawody sportowe dla dzieci odbywające się w kilku miastach całej Polski. W tym roku po raz pierwszy impreza odbyła się również w Katowicach. Bieg na dystansie 200 metrów odbył się na terenie AWF Katowice. Tym razem Miłosz dotarł na metę jako przedostatni zawodnik za co otrzymał od nas gromkie brawa. Jednak wiem, że dla niego najważniejszy jest otrzymywany medal na mecie, który później z dumą wiesza na ścianie w swoim pokoju. Zebrała się już pokaźna kolekcja.

  
  
  

w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie

Pewnie każdy z was słyszał o chrząszczu, który brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie. Chrząszcz jest na tyle znany, że ma swój pomnik w Szczebrzeszynie i był na naszej dzisiejszej trasie rowerowej. Wystartowaliśmy w Zwierzyńcu. Odkrywamy nieznaną dla nas część Roztocza. Pierwszy przystanek to Tartaczna Góra i wieża widokowa na jej szczycie. Miłosz był zadowolony. W poprzednich wycieczkach trudno było mu zrozumieć, że szlak nie prowadzi na żaden szczyt. Dalej skierowaliśmy się w kierunku wspomnianego już Szczebrzeszyna, a następnie Kawęczynka. Trasa do Kawęczynka prowadzi przez liczne wąwozy lessowe. Na pewno w ten rejon Roztocza musimy jeszcze wrócić. Pętlę zakończyliśmy na plaży stawów Echo w Zwierzyńcu gdzie mogliśmy się schłodzić po upalnym dniu.

  
  
  

piątkowych przygód kilka

Dzisiaj Miłosz miał aż trzy wycieczki. Ranek rozpoczęliśmy wyjazdem do zamojskiego zoo. Wśród licznych zwierząt najbardziej przypadła do gustu Miłoszowi zebra i żyrafa, którą widział po raz pierwszy w swoim życiu. Choć z drugiej strony nie mogę oprzeć się wrażeniu, że najbardziej podobała mu się ciężarówka, która wjeżdżała na teren zoo. Może nie wszyscy wiedzą ale nasz syn jest Miłośnikiem samochodów. Po obiedzie czekał nas spacer po rezerwacie „Czartowe Pole”. Choć prowadzi przez niego krótki szlak, bo zaledwie dwu kilometrowy, to uważamy to miejsce za jedne z najpiękniejszych na Roztoczu. Warto tu przyjechać. Ostatnim punktem dzisiejszego dnia był kamieniołom w Józefowie. Byliśmy tutaj pierwszy raz i na pewno wrócimy. Na koniec intensywnego dnia w nagrodę Miłosz mógł jechać traktorem!

  
  
  

park krajobrazowy puszczy solskiej

Raz w roku staram się odwiedzić rodzinne strony. Szczęśliwym trafem jest to otulina Roztoczańskiego Parku Narodowego. Dzisiaj eksplorowaliśmy Puszczę Solską i to zarówno na wodzie jak i na lądzie. Najpierw kajakami przepłynęliśmy odcinek na rzece Tanew. Pokonując kolejne przeszkody w postaci mostków, powalonych drzew i kaskad wodnych, dopłynęliśmy do rezerwatu „Nad Tanwią”. Tam rozpoczęliśmy pieszą wędrówkę niebieskim szlakiem „Szumów”.

  
  
  

na wsi

Uciekamy od pośpiechu, hałasu, ciągłej gonitwy za jutrem. Dziś nie patrzymy na zegarek. Tutaj to nie jest potrzebne. Tutaj rytm dnia wyznacza sama natura.

  
  
  

Velky Javornik 918 m n.p.m.

Rzadko zdarza nam się wolna sobota. Nie mogliśmy jej wykorzystać inaczej jak tylko wyjazdem w góry. Co prawda trochę się wahaliśmy przez wysoką temperaturę ale lepiej taki upał spędzić na górskim szlaku niż w domu. Wracamy w Beskid Śląsko-Morawski. Ciągle odkrywamy ten region. Tym razem wybór padł na Velky Javornik (918 m n.p.m.). Trasa nie była szczególnie trudna ani długa. Jednak przy takim skwarze nawet niewielki dystans może dać w kość. Miłosz poradził sobie doskonale. Oczywiście całą trasę 12 km pokonał samodzielnie. Panorama z wieży widokowej na szczycie wynagrodziła nam cały wysiłek. Schodząc natrafiliśmy na jeszcze jedną atrakcję „ścieżkę w koronach drzew”. Bardzo ciekawa budowla, na pewno brakuje takiej w naszych Beskidach.

  
  
  

 

Ohniste 1538 m n.p.m.

Kolejna wycieczka za nami. Nasz cel to Ohniste (1538 m n.p.m.). Jego główną atrakcją jest skalna brama na szczycie o wysokości 10 metrów. Szlak nie jest trudny technicznie jak na warunki tatrzańskie. Jednak aby do niego dotrzeć trzeba pokonać odcinek 11 km. A teraz uwaga – Ohniste to kolejny szczyt, który Miłosz zdobył samodzielnie! Mało tego. Ostatecznie pokonał dzisiaj aż 16 km. Jednak nie dystans jest istotny, a styl w jakim to zrobił. Jakość chodu zarówno pod górę jak i z góry była rewelacyjna. Problem pojawiał się jedynie kiedy trzeba było iść po kamieniach, np. kiedy szlak prowadził niemal korytem rzeki. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Tatry Niżne to naprawdę trudne i wymagające góry.