Archiwa kategorii: Terapia

basen

Sobota w naszym domu nie należy do dni wolnych. Wstajemy tylko nieco później niż w tygodniu. Jednak Miłosz nie narzeka. Uwielbia soboty pomimo tego, że harmonogram jest napięty. Zaczynamy od dogoterapii. Na wspólną zabawę czekają na Miłosza Zara lub Amber, a czasami Spyke. Ten ostatni najbardziej przypadł mi do gustu. Następnie jedziemy na basen. Wodnym szaleństwom Miłosza nie ma końca. Aktualnie pracujemy nad kontrolą oddechu. Oznacza to, że Miłosz musi wiedzieć na jak długo może się zanurzyć, a kiedy należy się wynurzyć aby zaczerpnąć powietrza. Poniżej krótki film z dzisiejszych zajęć.

botulina

Wracamy ze szpitala. A dokładniej z Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii gdzie Miłosz po raz drugi miał podaną botulinę do lewej nogi i ręki. Sam zabieg jak i wizyta w szpitalu, przeszedł bardzo sprawnie i szybko. Nasz syn niemal całą drogę powrotną przespał w samochodzie. Minęło dokładnie sześć miesięcy od czasu podania pierwszej botuliny. To dobry czas na podsumowanie efektów. Doskonale widać, że Miłosz znacznie częściej obciąża lewą nogę. Ułożenie samej stopy również jest inne, bardziej zbliżone do prawidłowego ułożenia. Właściwie dociążenie tej strony przestało być naszym problemem. Oczywiście nadal czasami trzeba mu przypominać aby stał na dwóch nogach. Poprawiła się precyzja lewej ręki. Zauważalna jest również poprawa ruchomości lewego barku i całej obręczy szyjnej. Jednak najważniejszy jest fakt, że progres zmian trwa przez cały czas od momentu zabiegu. Miłosz nigdy nie wrócił do stanu sprzed podania botuliny co niestety często się zdarza. Kolejny termin został ustalony na koniec maja. Jednak najpierw czeka nas analiza chodu.

kucharz mały

Jednym z ulubionych miejsc Miłosza jest kuchnia. I nie ma znaczenia czy chodzi o gotowanie, czy zmywanie. Dlatego kiedy przedszkole uruchomiło warsztaty kulinarne nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że to jest coś właśnie dla niego. Podczas zajęć dzieci uczą się jak ważne jest odżywianie i jak łatwo można, samodzielnie lub z pomocą osoby dorosłej przygotować smaczną kulinarną ucztę.

  
  

gimnastyka języka

Neurologopeda na swoich zajęciach wprowadziła nowe spółgłoski w sylabach: BA BO BU BE BI BY. Ćwiczenia kontynuowaliśmy w domu, co pozwoliło Miłoszowi na szybsze opanowanie materiału. Nie ma już problemu z ich rozróżnieniem graficznym i odczytaniem. Dzięki temu możemy podczas ćwiczeń wykorzystać je do zestawienia sylab w nielogiczne ciągi. Z sylab otwartych składamy dwusylabowe „wyrazy”, potem mogą być z trzech sylab albo czterech. Nie korzystamy z gotowej listy wyrazów, tylko losowo je łączymy np. BABO, BIBU, BIBA, BUBO itp.

  
  

dogoterapia

Już nie pamiętam od kiedy, ale prawie każdego dnia słyszę, że moje dziecko chce żebym poszukała psa. Nie ma znaczenia, że akurat jesteśmy w domu. Wszystko mu jedno jakiego, byle to był pies. Może być Diego, Sisi, Kika czy Łapserdak. I tak wymienia wszystkie imiona czworonogów, które w swoim życiu spotkał czy to na szlaku, w górach, na rowerze, na spacerze czy na dogoterapii. Nie ma większej nagrody dla Miłosza jak pies, którego może pogłaskać! To już wiemy. Amber i Zara to dwa nowe psy, które pomagają w terapii, merdają ogonem na widok Miłosza, pozwalają się pogłaskać, poliżą po ręce, można je nakarmić i czesać. Po prostu są. 

  
  
  

Od niedawna Miłosz ma swojego psa, przyjaciela w domu. Husky, „nowy członek rodziny”, którego nazwał bez wahania Diego, wierny i oddany, do przytulania. Teraz nie muszę szukać daleko, zawsze znajdę go w łóżku dziecka.

Na koniec nie może zabraknąć zdjęcia psa od którego wszystko się zaczęło. Diego.

Pieniny

Pieniny wydają się być górami idealnymi dla małych dzieci. Podejścia nie są trudne i zazwyczaj krótkie. Wystarczy około 1,5 godziny aby wspiąć się na któryś ze szczytów, które w większości są odsłonięte (nie porośnięte lasem), co gwarantuje niezapomniane widoki. Październikowe lato w pełni. Niestety to już ostatni nasz dzień. Wieczorem wracamy do domu, a jutro każdy do swoich zajęć. Wyjazd był krótki jednak okazał się być strzałem w dziesiątkę. I nie chodzi mi pogodę czy widoki. Skorzystał na tym mój syn, a to przecież najważniejsze.

Na ostatnią wycieczkę zostawiliśmy wyjątkowy panoramiczny szlak wiodący przez Durbaszkę i Wysoki Wierch.

  
  
  
  

Trzy Korony

W trzecim dniu górskiej terapii zauważyliśmy w chodzie Miłosza znaczną różnice. To dobra informacja na przyszłość. Oznacza, że wystarczy nam co jakiś czas krótki wyjazd na weekend z intensywną wspinaczką. Poradził sobie dzisiaj znakomicie. Nasz mały zdobywca wszedł sam na Trzy Korony i sam z nich zszedł.

  
  
  

Sokolica

Podobno góry najpiękniejsze są jesienią. Myślę, że to prawda. Jednak jest jeszcze jeden warunek do spełnienia. Góry są najpiękniejsze jesienią o ile jesteśmy właśnie w górach. W drugim dniu górskiego turnusu rehabilitacyjnego zdobyliśmy jeden z symboli Pienin, a dokładniej Sokolicę. Dzisiaj podnieśliśmy trochę poprzeczkę Miłoszowi i całą trasę pokonał na swoich nogach. Chociaż była ona krótsza od wczorajszej to jednak znacznie trudniejsza, o czym co jakiś czas informował nas mówiąc „tata weź mnie na rączki”. Myślałam, że jest naprawdę zmęczony. Jednak kiedy tylko dotarliśmy do naszej kwatery usłyszałam „idziemy na spacer”. To już ponad moje siły ale przecież nie odmówię dziecku. Nie wiem skąd on czerpie tyle energii.

  
  
  
  

 

jesień, jesień, ach to ty

O jesiennej wyprawie górskiej myśleliśmy już od czasu powrotu z Małej Fatry, a więc jeszcze w sierpniu. Wszystko za sprawą fizjoterapeutów Miłosza, którzy zgodnie stwierdzili po naszym powrocie, że takie samodzielne chodzenie po górach to dla niego prawdziwy turnus rehabilitacyjny oraz, że na sali nigdy nie da się odwzorować tego z czym ma do czynienia na szlaku. Niestety pogoda nie sprzyjała naszym planom. Zmieniło się to niemal z dnia na dzień. Dlatego w czwartek wieczorem pospiesznie spakowaliśmy walizki, a w piątek późnym popołudniem, kiedy Miłosz skończył wszystkie zajęcia wyruszyliśmy w Pieniny. Za nasz cel wybraliśmy najwyższy szczyt Pienin czyli Wysokie Skałki lub jak kto woli po prostu Wysoka. Cała wyprawa przepełniona jest wspomnieniami naszych wakacji z 2014 kiedy byliśmy tu z Miłoszem. Wyruszyliśmy zupełnie tak samo jak wtedy z Jaworek przez rezerwat Biała Woda, dalej przełęcz Rozdziela, gdzie skierowaliśmy się prosto na szczyt. Powrót przez Wąwóz Homole. Wielkie brawa należą się dla Miłosza, który sam doszedł na szczyt. Pokonał niemal 9,5 kilometra. W nagrodę tata zniósł go w nosidle. Choć trzeba przyznać, że prawdziwą nagrodą dla niego było spotkanie psa Latika na szczycie, którego oczywiście mógł pogłaskać.

  
  
  
  
  

ścianka wspinaczkowa

Słoneczna i ciepła niedziela pewnie wielu z was skłoniła do aktywnego spędzenia czasu. Nie inaczej było z nami. Miłosz rozpoczął dzisiaj nową przygodę – ścianka wspinaczkowa! Spisał się dobrze. Wspólną decyzją podjętą wraz z instruktorem zajęcia będziemy kontynuować raz w tygodniu.