to już wiosna?

Upragnione i wyczekiwane ciepło wreszcie przyszło. W taki dzień jak dzisiaj nie można było siedzieć w domu. Postanowiliśmy oficjalnie rozpocząć sezon na rower i hulajnogę! W tym roku tata podniósł poprzeczkę i odpiął boczne kółka. Miłoszowi trudno jest złapać równowagę choć stara się jak może. Kilka upadków już zaliczył, a to dopiero pierwsza jazda. Chyba każdej mamie trudno oglądać takie przerażające sceny z udziałem własnego dziecka. Ale Miłosz za każdym razem wstawał i jechał dalej. Z hulajnogą poszło znacznie łatwiej. Jednak wiadomością dnia jest zupełnie co innego. Kiedy Miłosz dowiedział się że idzie na rower tak bardzo się ucieszył, że chciał wyjść z domu jak najszybciej. Nie czekając na nikogo sam założył buty! Zarówno prawy jak i lewy. Stało się to tak szybko, że chociaż oboje byliśmy obok to żadne z nas nie widziało dokładnie jak to zrobił.

  
  

domowy trening

W pokoju Miłosza duża zmiana. Jedne sprzęty ustępują miejsca kolejnym. Nasz metraż nie jest duży i nie możemy pozwolić sobie na trzymanie wszystkich. Wraz z rozwojem dziecka i zmieniającymi się jego potrzebami staramy się umożliwić Miłoszowi trening w domu tego czego najbardziej na danym etapie potrzebuje. Jednak tym razem zmiana sprzętu nie ograniczała się do samego zakupu i postawieniu w pokoju. To prawdziwe przedsięwzięcie. Sam montaż w domu trwał trzy dni. Ciekawa jestem czy z pierwszych zdjęć jesteście wstanie zgadnąć co to jest? Miłosz dzielnie pomagał tacie na każdym etapie. Nawet jeśli „pomoc” polegała na wspinaniu się na tatę, to prace i tak posuwały się do przodu. Dzisiaj późnym popołudniem wreszcie jest. Miłosz ma w swoim pokoju własną ściankę wspinaczkową! Poziom jest trudniejszy od tej jaką ma na zajęciach. Ta w domu jest pionowa i jeśli tylko puści rękę leci w dół. Testy przeszły pomyślnie. Ścianka jest zrobiona dobrze choć Miłosz ma spore trudności. No cóż, właśnie po to ona jest żeby trenować i uczyć się.

  
  
  
  

kucharz mały

Od października Miłosz uczęszcza na warsztaty kulinarne „Kucharz Mały” organizowane przez przedszkole. Na zajęciach dzieci uczą się pracy zespołowej oraz podziału obowiązków. Przygotowywane potrawy są proste do wykonania. Dzieci uczą się samodzielnie korzystać z narzędzi krojenia i obierania oraz odmierzania składników. Ja od kuchni trzymam się z daleka, ale tata Miłosza twierdzi, że takie zajęcia na pewno doskonale rozwijają kreatywność, wyobraźnię oraz dbałość o higienę. Jak przystało na prawdziwego kucharza, Miłosz podczas zajęć co nieco zje w trakcie przygotowywania posiłków. W końcu trzeba sprawdzić czy jest dobre! Poniżej kompilacja zdjęć z kilku ostatnich zajęć.

    

IV Parkowe Hercklekoty

Synoptycy od kilku dni straszą nas mrozami. I rzeczywiście za oknem pogoda i temperatura nie zachęcają do wyjścia na zewnątrz. Jednak pomimo nieprzychylnych warunków w południe Miłosz stanął na starcie biegów w katowickiej Dolinie Trzech Stawów. Cieszę się że po raz kolejny mój syn mógł uczestniczyć w imprezie na równi z innymi dziećmi. Niska temperatura, padający śnieg i wiatr nie ułatwiały dzieciom biegania. Ale jak to dzieci, bawiły się znakomicie. Na końcu biegu Miłosz chyba złapał bakcyla rywalizacji, bo wyprzedził jednego chłopca. Dzięki temu z dumą mogę powiedzieć, że tym razem do mety nie dotarł jako ostatni.

  
  
  

Wielka Rycerzowa

Od dawna myśleliśmy o zimowej wycieczce w góry. Jednak ciągle coś stało na przeszkodzie. Wreszcie się udało. Pomimo, że to niedziela wstaliśmy wcześniej i ruszyliśmy w kierunku Beskidów. Naszym celem była Wielka Rycerzowa. Trasa znana nam ze wcześniejszych wypraw. Przypomnę, że to właśnie ten szczyt Miłosz zdobył samodzielnie jako pierwszy w zeszłym roku. Jednak szlak zimą to zupełnie co innego. Pomimo naszego wieloletniego doświadczenia trasa dała nam ostro popalić. Żółty szlak z Soblówki okazał się miejscami nieprzetarty, pewnie za sprawą nocnych opadów śniegu. Ale to nie był największy problem. W połowie drogi zobaczyliśmy dziesiątki powalonych drzew tarasujących szlak. Niektóre można było obejść bokiem lub nad nimi, a część trzeba było pokonać na czworakach pod nimi. Do tego wszystkiego zaczął padać śnieg. Ostatkiem sił Miłosz zdobył samodzielnie swój pierwszy szczyt zimą w 3,5 godziny. Latem ta sama trasa zajęła mu ledwie 2 godziny. W Bacówce na Rycerzowej czekała go nagroda. Dafi, Bela i Hera, trzy psy wystarczyły aby zapomniał o całym zmęczeniu. Za to na dół zjechał na sankach. To była bardzo wyczerpująca niedziela jednak na pewno udana i na długo pozostanie w naszej pamięci.

  
  
  

nazwy dni tygodnia i miesięcy

Jaki dzisiaj jest dzień? To pierwsze pytanie jakie Miłosz zadaje po przebudzeniu rano. Jakiś czas temu wprowadziliśmy naukę dni tygodnia. Dzięki temu zauważył cykliczność zajęć, na które uczęszcza. Dzisiaj Miłosz zna wszystkie dni tygodnia i wie jakie dni następują po sobie oraz gdzie w danym dniu idziemy na zajęcia. Do nauki wykorzystałam domowy system motywacji, jest to tabela z odpowiednimi nazwami i datami. Dni tygodnia nauczył się przy okazji otrzymywania obrazków z ilustracjami sympatycznych zwierzaków motywującymi do dobrego zachowania. Dzisiaj potrafi łączyć dzień tygodnia z planem dnia, np. „W sobotę jedziemy na basen, a w niedzielę odpoczywamy.” Chętnie zadaje pytania: „Gdzie pojedziemy w czwartek?”, „Co będziemy robić w poniedziałek?”. Nie sądziłam, że tak łatwo przyswoi nowy materiał i będzie go spontanicznie wykorzystywał w życiu codziennym. Wielką pomocą okazały się obrazki ze zwierzętami, które syn uwielbia. Dodatkowo dziecko chętnie sprząta swoje zabawki po skończonej zabawie, daje brudne skarpetki do prania, czy odkłada ubrania na swoje miejsce, bo wie, że jak będzie grzeczny to wieczorem otrzyma nagrodę. Początek roku pomoże nam również w nauce miesięcy, choć osobiście uważam, że będzie to trudniejsze zadanie. Miłosz ma swój kalendarz z bohaterami bajek, które czyta z tatą (Pan Kuleczka) i już wie, że jest styczeń i luty. Teraz utrwalamy nazwę miesiąca jaki aktualnie mamy.

  
  

bal karnawałowy

Kto się boi pająków? Od dzisiaj przestaną być straszne bo… będą wam się kojarzyć z Miłoszkiem! We wtorek w przedszkolu bal karnawałowy. Przygotowania już trwają.

    

terapia w wodzie

Sobota to u nas tradycyjnie zajęcia na basenie. Ostatnio publikowałam zdjęcia jak Miłosz unosi się na wodzie leżąc na plecach. Dzisiaj będzie film, który moim zdaniem oddaje znacznie więcej niż zdjęcie. Nie zabraknie nurkowania, które jest obowiązkowe przy każdej wizycie na basenie. To co jest nowe, to utrzymywanie się w wodzie w pozycji pionowej. Jednak najważniejsza jest aktywizacja lewej ręki, która do tej pory w wodzie zawsze była mocno zaciśnięta w piąstkę. Dzisiaj Miłosz zaczął jej używać w pływaniu (a raczej w próbach utrzymania się na wodzie). Póki co, ruchy lewą ręką są słabe i krótkie jednak jest to bardzo duża i znacząca zmiana.

basen

W wodzie Miłosz radzi sobie coraz lepiej. To co pokazał na ostatnich zajęciach wprawiło mnie w osłupienie. Miłosz potrafi… unosić się na wodzie leżąc na plecach! Widząc z jaką naturalnością to robi nie bałam się o niego.  Ale to nie wszystko. Mój prawdziwy podziw i zachwyt wzbudziła kontrola oddechu jaką ma podczas nurkowania. Dokładnie wie co robi i na co może sobie pozwolić czyli na jak długo się zanurzyć i kiedy trzeba już zaczerpnąć powietrza. A jeśli komuś wydaje się to proste to zapraszam na basen.

  
  

mikropolaryzacja

Wczoraj zakończyliśmy drugi cykl mikropolaryzacji. Dla przypomnienia, terapię polegającą na  przezczaszkowej stymulacji mózgu za pomocą prądu stałego rozpoczęliśmy we wrześniu ubiegłego roku. Jeden cykl trwa 10 dni. Mikropolaryzacja nie jest nową metodą jednak trzeba pamiętać, że wciąż jest w fazie badań. Takie stymulowanie mózgu ma na celu wspomaganie rehabilitacji podstawowej, w naszym przypadku ruchowej i pedagogicznej.