Historia Miłosza - Blog

prawdziwy dom

Niewiele mi do szczęścia potrzeba. Czasami wystarczy zaledwie głośny śmiech mojego syna. Tak jak dzisiaj, kiedy podczas wspólnej zabawy dało się usłyszeć jak potrafi głośno, długo i radośnie się śmiać. Wyzwalacze śmiechu są rozmaite, można je szybko odkryć, bo okazuje się, że nie jest to trudne zadanie. Jest w tym dźwięku coś magicznego. Dla mnie jako mamy nie ma nic piękniejszego.

Jestem odprężona, Miłosz dokazuje. Jest mi dobrze tu i teraz. Czuję znajomy zapach świeżego chleba wyciągniętego prosto z piekarnika. Prawdziwy dom, a w nim szczęśliwa rodzina, mimo trudu codziennej walki o samodzielność mojego syna.

1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *