Historia Miłosza - Blog

„Nie mażę się, ale marzę o…”

Lubię czytać książki. Kiedy mam tylko wolną chwilę sięgam po nie. Są dla mnie miłą odskocznią od dnia codziennego. Może się wydawać, że czytanie książek dzisiaj w dobie komputerów i mediów nie wydaje się zbyt popularną formą spędzania wolnego czasu, ale nie dla mnie! Staram się odwiedzać naszą bibliotekę przynajmniej raz w miesiącu. Faktycznie spadła ilość przeczytanych książek odkąd Miłosz jest z nami, ale ostatecznie ta forma rozrywki nie została całkowicie odrzucona. Czytam kiedy mogę, kilka stron kiedy Miłosz ma ozonoterapię, po niedzielnym śniadaniu, zdarza się chwila w tygodniu po pracy. Kiedy jestem na dworze z dzieckiem, a on słodko śpi odpoczywam na ławce z książką w dłoni.

Dostałam piękny prezent. Książkę. Cieszę się, że wydawnictwo MEDIA RODZINA Sp. z o.o. wybrało dla mnie ten tytuł: „Nie mażę się, ale marzę o…” Hanny Berełkowskiej. Tak książka trafiła w moje ręce. Czytałam ją z zapartym tchem, przetwarzałam informację, które wchłaniam do swojej świadomości. Odwracając kartki, wchodziłam stopniowo w swoje myśli, emocje. Krok po kroku zdaję sobie sprawę jak dobrze ktoś opisał to co czuję. To niesamowite jak dobrze rozumiem książkę napisaną przez autorkę Hannę Berełkowską. Cieszę się, że ją mam, bo do pewnych rzeczy można w każdej chwili wrócić, a te najistotniejsze mogłam sobie zaznaczyć. Czytanie tej książki jednocześnie wymaga oraz uczy cierpliwości. Autorka zadaje pytania. Kim są rodzice dzieci niepełnosprawnych? Jak sobie radzą w życiu? Czy potrafią zawalczyć o swoje chore dziecko? Potrafią jeszcze marzyć? W tej książce znajdziesz odpowiedzi. Życiowe przemyślenia, opisane prostymi słowami, które pochodzą z serca trafiają do mnie. Szczere wypowiedzi, momentami bolesne nie są mi obce. Odzwierciedlają w jakiś sposób przebytą już moją drogę po tym świecie z Miłoszem, dzieckiem chorym od urodzenia. Nie chowam się w cień dlatego, że zmagamy się z wieloma problemami. Wychodzę im naprzeciw, walczę każdego dnia. Mimo zmęczenia, wstaję rano, zakładam rękawice i wychodzę na ring. Walczę o samodzielność syna. Wiem o tym, że tuż obok tej ciężkiej i wytężonej pracy z dzieckiem są chwile szczęścia. Tak jak to bywa w codziennym życiu innych rodzin, mają swoje problemy i radości (zapewne o innej skali) tak jak my. Mam też marzenia. Jak każdy. Nie zmienię tego, że Miłosz urodził się jako skrajny wcześniak z wieloma problemami, ale akceptacja mojego dziecka dużo mi pomogła. Do tego trzeba dojrzeć. Cieszę się całą sobą, że jest i daje mi dużo szczęścia. Jego niepełnosprawność otworzyła mi drzwi do tego innego, kiedyś obcego świata, którego nie znałam. Dziś do niego należę i nie wstydzę się tego. Trzeba sobie umieć radzić w życiu w każdej sytuacji. Nikt nie powiedział, że będzie  łatwo i przyjemnie. Przeczytana książka jest warta polecenia. Daje do myślenia. A ostatecznie będziesz chciał sobie odpowiedzieć na najważniejsze zawarte w niej pytanie: Czy masz marzenia? Masz? Opowiedz o nich głośno…

nie_maze_empik01

„Książka powstała w czasie akcji społecznej „Nie mażę się, ale marzę o…”, organizowanej przez Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci ze Złożoną Niepełnosprawnością „Potrafię Więcej”.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *