Historia Miłosza - Blog

guz na czole

Ciekawe ile jeszcze guzów nabije sobie mój syn? Jako mama wolałbym żeby nie było ich wcale ale wiem, że to nieuniknione. Czasami Miłosz czuje się zbyt pewnie i takie są tego skutki. Zwłaszcza jeśli zaczyna biegać.

IMG_3655

Jeden Komentarz

  • Jagoda

    Oj znamy my te guzy i siniaki… Najgorsza była asfaltówa zdobyta w szale radości w drodze na basen. Bilans: spuchnięta i zdrapana warga, zdrapany policzek i nos. Ale i tak poszliśmy pływać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *